Recenzja horroru

Night of the Devils
Tytuł oryginalny:
La Notte dei Diavoli
Reżyseria:
Giorgio Ferroni
Scenariusz:
Eduardo Manzaros Brochero, Romano Migliorini, Gianbattista Mussetto, Aleksei Tolstoy
Obsada:
Gianni Garko, Agostina Belli, Roberto Maldera, Cinzia de Carolis, Teresa Gimpera
Kraj:
Włochy / Hiszpania
Rok produkcji:
1972
Czas trwania:
91 minut






Petar Blagojević, serbski wieśniak, zamieszkiwał w XVIII wieku we wiosce Kisilova (współcześnie: prawdopodobnie Kisiljewo) położonej na obszarze Serbii. W 1725 roku zmarł w rodzimym domu w wieku 62 lat. Po jego śmierci nastąpiła seria dziewięciu nagłych zgonów poprzedzonych krótkotrwałymi chorobami. Przed wyzionięciem ducha chorzy skarżyli się, że Blagojević nawiedzał ich w nocy jako wampir i dusił zaciskając na ich szyjach trupio blade dłonie. Pod naciskiem publicznym zapadła decyzja o ekshumacji grobu rzekomego krwiopijcy. Oględziny zwłok wykazały istnienie na jego ciele ‘cech wampiryzmu’ (zatrzymany proces rozkładu, krwawienie ran, ‘świeża skóra i paznokcie’). Ciało przebito kołkiem w okolicach serca, na skutek czego z ust i uszu Petara wypłynęła świeża krew, po czym je spalono. O owej niesamowitej historii pisałem już przy okazji recenzji jugosłowiańskiego horroru wampirycznego "Butterfly" (1973) Djordije Kadijevica, lecz warto ją w tym miejscu przywołać zważywszy na to, iż stała się ona inspiracją dla Aleksieja Tołstoja do napisania "Rodziny wilkołaka" (1839), 31-stronicowego opowiadania traktującego o powrocie do rodzinnego domu ‘po dziesięciu dniach’ starego Serba, Gorczy. Okazuje się, że senior bałkańskiej familii przemienił się w spragnionego posoki wampira i jedynym skutecznym rozwiązaniem winno być przebicie jego diabolicznego serca osikowym kołkiem. ‘Rodzina wilkołaka" Tołstoja zainspirowała nowelowy horror Mario Bavy "Black Sabbath" (1963, opowieść zatytułowana "Wurdulak" z Borisem Karloffem w roli upiora przelewającego krew ukochanych) oraz mniej znany "Night of the Devils" Giorgio Ferroni’ego, który mam zaszczyt recenzować.
Bezimienny mężczyzna wędruje pustym brzegiem bałkańskiej rzeki. Zostaje zabrany do szpitala, w którym ogarniają go przerażające omamy: gnijąca czaszka toczona przez larwy, odpychająca nagość kobiecego ciała dotykanego przez szkieletowe postaci, eksplodująca krwią głowa. Pacjent nie potrafi mówić o tym, co się stało. Do placówki medycznej przebywa tajemnicza kobieta, która poznaje go ze zdjęcia. Kiedy ich spojrzenia spotykają się on próbuje od niej uciec. I przypomina sobie... Nazywa się Nicolas (Gianni Garko) i podróżuje samochodem przez jugosłowiańską puszczę. W pewnym momencie jego wysłużone auto odmawia posłuszeństwa. Zdezorientowany mężczyzna wychodzi z pojazdu i zanurza się w szarozieloną gęstwinę... wędruje wśród drzew kierowany strachem i dojmującą samotnością... widzi uciekające w popłochu zwierzęta... natyka się na domostwo, w którym mieszka zdjęta bliżej nieokreślonym lękiem, zabobonna rodzina, ryglująca wszelkie drzwi i okna przed nadejściem zmroku... przyjmuje propozycję noclegu... a kiedy zamierza ułożyć się do snu słyszy pukanie... wiatru... a może czegoś jeszcze? Ranek przynosi pierwsze niepokojące wieści. O wiedźmie żyjącej w leśnych ostępach i zamieniającej niefortunnych wędrowców w spragnione rodzinnej krwi wampiry (wurdulaki)...
Giorgio Ferroni, reżyser pamiętnego "Mill of the Stone Women" (1960) radzi sobie doskonale z przeniesieniem na ekran krótkiego opowiadania Aleksieja Tołstoja. Ospałe tempo akcji sprzyja precyzyjnemu zagęszczaniu nastroju mroku i niesamowitości, który wylewa się niemal z każdego kadru. Reżyser z wprawą stopniuje napięcie pokazując jak członkowie rodziny, jeden za drugim, padają ofiarami wurdulaka (wampira mordującego najbliższych, aby nie byli samotni). Kilka scen skutecznie mrozi krew w żyłach: dwoje dzieci z lalką patrzących nieobecnym wzrokiem w okno, wampir przedzierający się w zwolnionym tempie przez ponury las, zainfekowana przez wurdulaka dziewczynka atakująca własną matkę, rozrywająca jej gardło i drapiąca piersi, wampirza agonia i gwałtowny proces gnicia poprzedzony przebiciem martwego serca kołkiem. Za nieliczne krwawe efekty specjalne odpowiada Carlo Rambaldi, zdobywca dwóch Oscarów za "Obcego" i "E.T." Przepiękna Agostina Belli w roli Sdenki, w której zakochuje się Nicolas, błyszczy na ekranie; zresztą wszyscy aktorzy grają nad wyraz przekonywająco. Nastrojowa muzyka Giorgio Gaslina łączy w sobie wpływy klasyczne z bardziej progresywnymi dźwiękami.
Tytułem ciekawostki warto wspomnieć o jeszcze dwóch filmowych próbach adaptacji opowiadania Tołstoja. Chodzi mi tutaj o mroczny i poetycki horror rosyjski w ekscentryczno-wizualnym stylu Tarkovskiego "Papa, umer ded Moroz" aka "Father, Santa Klaus Has Died" (1992) Yevgenya Yufita oraz o epizod hiszpańskiej serii telewizji TVE "El quinto jinete" (1975), w którym zagrali Francisco Valladares i Charo Lopez.