Recenzja horroru

Horror Night of Fear

Night of Fear

Tytuł oryginalny:

Night of Fear

Reżyseria:

Terry Bourke

Scenariusz:

Terry Bourke

Obsada:

Norman Yemm, Carla Hoogeveen, Briony Behets, Mike Dorsey

Kraj:

Australia

Rok produkcji:

1972

Czas trwania:

54 minuty

Horror Night of Fear - zdjęcie 1Horror Night of Fear - zdjęcie 2Horror Night of Fear - zdjęcie 3Horror Night of Fear - zdjęcie 4Horror Night of Fear - zdjęcie 5Horror Night of Fear - zdjęcie 6

Pierwszy australijski horror – brzmi dumnie, prawda? Ów niezwykle nobilitujący zaszczyt przypada "Night of Fear" (1972) – nieco zapomnianemu survival horrorowi częściowo nakręconemu w studiu telewizji ABC, a częściowo w parku narodowym Kuringai Chase. Z recenzowanym tutaj obrazem wiąże się zresztą ciekawa historia, ponieważ został nakręcony jako odcinek pilotowy nigdy nie powstałej dwunastoczęściowej serii "Fright". Mimo krótkiego czasu trwania film trafił do kin, co nie spodobało się australijskim cenzorom. Pod głupawym zarzutem "lubieżności i obsceny" (indecency) doprowadzili do jego zakazania na terytorium Australii i dopiero po ponad trzydziestu latach stał się dostępny dzieląc DVD wraz z innym westernowym horrorem Terry’ego Bourke "Inn of the Damned" (1974).

Sympatyczna blondyneczka (Carla Hoogeveen) po partii tenisa i upojnych chwilach spędzonych wraz z kochankiem wraca samochodem do domu. Na skutek niefrasobliwego zachowania kierowcy ciężarówki zostaje zmuszona zjechać boczną drogą w głąb leśnej głuszy. Jej auto ląduje w wykopanej dziurze. Po przebudzeniu ze stanu nieświadomości dziewczyna dostrzega nadchodzącego mężczyznę z białym szczurem na ramieniu. Zaśliniony, brudny i chwiejący się psychopata prawie natychmiast atakuje...

"Night of Fear" zahacza o kino eksploatacji. Bourke sugeruje seksualną motywację działania żyjącego w ostępach odludka: w jednej ze scen mężczyzna onanizuje się, a kiedy rozrywa czerwoną sukienkę ofiary kamera skupia się na jej piersiach. Groteskowa sekwencja śnionego przez nią koszmaru i delikatna scena erotyczna także nie przypadły do gustu australijskiemu organowi cenzorskiemu OFLC. Intrygującym aspektem filmu jest natomiast całkowity brak dialogów zastąpiony przez muzykę, przyprawiające o dreszcze dźwięki otoczenia, krzyki i skowyty. Owszem, wszystko to kreuje wyśmienity nastrój grozy, terroru i osaczenia, lecz potrafi być ździebko zwodnicze: wierzę, iż prześladowca nie umie mówić, ale dlaczego prześladowana nie wrzeszczy o pomoc czy nie błaga o litość? Przeżarty brudem, iście makabryczny wystrój wnętrz miejsca zamieszkania mężczyzny wywiera odpowiednie wrażenie: wszędzie walają się odpadki, na stole gnije nadżarty przez szczury pokarm, w szklanych gablotach tkwią spreparowane gryzonie, jedna ze ścian przyozdobiona jest urywkami z gazet o tajemniczej serii okolicznych morderstw i zaginięć, lalki o okopconych twarzach patrzą pustym wzrokiem w przestrzeń. Na zewnątrz znajdują się klatki z wygłodzonymi kotami i przywiązane do gałęzi odcięte końskie łby. Za ścianami swobodnie harcują dziesiątki szczurów spragnionych kobiecego ciała, czego doświadczy na własnej skórze główna postać. Akcja pędzi do przodu i nie pozwala zbytnio na żadne zbędne zastoje, a jasnowłosa Holenderka Carla Hoogeveen ("Inn of the Damned") z wyczuciem wciela się w rolę terroryzowanej niewiasty.

Ot, skromnie zrealizowana ciekawostka z Antypodów, która aż się prosi o ponowne odgrzebanie. Wcale bym się nie zdziwił, gdyby okazała się znaczącym źródłem inspiracji dla "Wolf Creek". W dodatku w "Night of Fear" mocno i nieprzerwanie pulsuje serce "Teksańskiej masakry..." Hoopera – pewne podobieństwa od razu można wychwycić.

Ocena: 4/6

Autor: Embalmer