Recenzja horroru

Horror New Years Evil

New Years Evil

Tytuł oryginalny:

New Years Evil

Reżyseria:

Emmett Alston

Scenariusz:

Emmett Alston

Obsada:

Roz Kelly, Kip Niven, Chris Wallace, Grant Cramer, Louisa Moritz

Kraj:

USA

Rok produkcji:

1980

Czas trwania:

90 minut

Horror New Years Evil - zdjęcie 1Horror New Years Evil - zdjęcie 2Horror New Years Evil - zdjęcie 3Horror New Years Evil - zdjęcie 4Horror New Years Evil - zdjęcie 5Horror New Years Evil - zdjęcie 6

Nowy Rok. Okazja do otworzenia butelki szampana, składania serdecznych życzeń pomyślności, stawiania sobie obietnic i nowych wyzwań; to także huczna zabawa, toasty, sztuczne ognie i petardy. W Danii zeskakuje się z krzesła, gdy wybija północ, w Hiszpanii wraz z każdym uderzeniem zegara zjada się jedno winogrono, natomiast w Los Angeles i w innych jankeskich metropoliach celebruje się rozlew krwi.

Diane Sullivan (Roz Kelly) prowadzi noworoczny pokaz na żywo połączony z występami tandetnych zespołów punkowych i new wave. Przypominająca ociężałe zombies widownia potrąca się wzajemnie w takt żenującej muzyki płynącej ze sceny. Atmosferę podsyca Diane krzycząc do otępiałego tłumu: "Czas się kręcić i rozgrzać wasze włosy!" (?). Sylwestrowy czar szybko pryska, gdy Diane odbiera telefon od nieznajomego, który każe się nazywać ‘Zły’ (‘Evil’). Mężczyzna przemawia zniekształconym elektronicznie głosem i ostrzega, że ilekroć w czterech amerykańskich strefach wybije północ to zginie jedna ‘niegrzeczna dziewczyna’. Najpierw Nowy Jork, potem Chicago, Aspen i wreszcie Los Angeles. Przestarszona Diane wzywa policję, a tajemniczy maniak nie przebiera w słowach przemieszczając się z miasta do miasta z prędkością huraganu, mordując kobiety i nagrywając ich agonalne krzyki na magnetofon...

Namnożyło się w latach osiemdziesiątych tzw. ‘wakacyjnych’ slasherów, oj namnożyło. "Christmas Evil", "Silent Night, Deadly Night", "Rush Week", "My Bloody Valentine" (1981), "Honeymoon Horror", "Graduation Day", "April Fool’s Day" (1986), by wymienić zaledwie kilka z nich. "New Year’s Evil" został wyprodukowany przez izraelski duet Menahem Golan i Yoram Globus znany przede wszystkim z kina akcji z Chuckiem Norrisem oraz Charlesem Bronsonem, tudzież z dwóch innych slasherów: "Schizoid" (1980) i "Hospital Massacre" (1982). Film jest kompetentnie zrealizowany i oferuje szczyptę suspensu i parę niespodzianek. Niestety akcja wlecze się, krwi praktycznie nie ma, a nad całością unosi się nieprzyjemna woń mizoginii. Jak przekonuje ‘Evil': "Wszystkie kobiety to dziwki i muszą zostać ukarane". Mocne słowa. W odróżnieniu od swoich niskobudżetowych pobratymców "New Year’s Evil" nie ukrywa facjaty prześladującego Diane mordercy, którego gra Kip Niven. Dopiero na samiutkim końcu ‘Zły’ przyodziewa gumową maskę Stana Laurela. Tragiczne pierdy new wave są co rusz przerywane scenami uwodzenia kobiet a la Ted Bundy i ich mordowania. Niven wprawnie posługuje się nożem okaleczając piersi uśmierconych ofiar (co ma miejsce poza kadrem, to nie "The New York Ripper"!); wyjątek czyni dla apetycznej blondynki Sally, którą dusi torbą z marihuaną. Tuż po tym zabójstwie przebrany za księdza nożownik popada w tarapaty zadzierając z krewkim gangiem motocyklistów. Ścigany przez rozwścieczonych harlejowców trafia na pokaz grozy w kinie dla zmotoryzowanych (drive-in), w trakcie którego lecą zwiastuny do "Blood Feast" (1963) i "Blood Bath" (1976). Gdzieś tam w tle słychać aluzje do Syna Sama i Zodiaka, dwóch słynnych seryjnych morderców XX wieku.

Minimum satysfakcji dla wielbicieli slasherów, reszcie nie polecam. Emmett Alston w latach 80-tych zrealizował kilka taniutkich filmów akcji o nindżach (np. "Nine Deaths of the Ninja" z Sho Kosugi w roli głównej) oraz gatunkową hybrydę "Demonwarp" (1988), napisał również scenariusz do niezłego survival horroru "Hunter’s Blood" (1987).

Ocena: 3-/6

Autor: Embalmer