Recenzja horroru

Neighborhood Watch
Tytuł oryginalny:
Neighborhood Watch
Reżyseria:
Graeme Whifler
Scenariusz:
Graeme Whifler
Obsada:
Jack Huston, Pell James, Nick Searcy, Terry Becker
Kraj:
USA
Rok produkcji:
2005
Czas trwania:
92 minuty






"Neighborhood Watch" chciałem usilnie zobaczyć, odkąd po raz pierwszy zawitałem jakiś czas temu na stronkę oficjalną filmu. Prezentowała się ona wyjątkowo mrocznie i odpychająco, co skutecznie podsyciło mą ciekawość. 17 marca 2006 roku "Neighborhood Watch" miał swoją kinową premierę na 24 edycji Międzynarodowego Festiwalu Fantastyki w Brukseli (Brussels International Festival of Fantastic Film, w skrócie BIFFF, któremu patronowali między innymi przyjazni ludzie z Razor Reel). Reakcje widowni były skrajne, od bezgranicznego uwielbienia po czystą nienawiść, kilka osób demonstracyjnie opuściło salę zaszokowanych brutalnością filmu. Również recenzje w sieci dawały świadectwo, czym jest debiut Graeme Whiflera – w tym miejscu pragnę przytoczyć słowa komenatora z Horrorview.com: "To najbardziej obrzydliwy film, jaki kiedykolwiek widziałem". Oczywiście takie opinie nie robią na mnie specjalnego wrażenia, gdyż filmowa ekstrema to mój chleb powszedni, ale w przypadku horroru Whiflera nawet taki stary wyjadacz jak ja wzdrygnął się parokrotnie z obrzydzenia.
Para nowożeńców Bob i Wendi Petersen wprowadza się do osiedlowego domku położonego w raczej mało przyjemnej okolicy. Bob właśnie zdobył pracę w firmie Zeecor, stąd te przenosiny. Niestety sielankowa atmosfera nie trwa długo, bo zaczynają się problemy z sąsiadami. Najpierw para głuchych staruszków rozbija się samochodem na ich podwórzu, a następnie w życie Boba i Wendi wkracza Adrien Trumbell, brudny i obrzydliwy odludek mieszkający obok w niszczejącym budynku. Na powitanie nowych mieszkańców Adrien przynosi im pudełko czekoladek domowej roboty. Łakocie są jednak zatrute i powodują u Boba i Wendi bolesne dolegliwości i rozwolnienie. Kiedy Adrien nachodzi ich ponownie przynosząc kolejny drobiazg, wściekły Bob wyrzuca go z domu i mówi mu, aby zostawił ich w spokoju. Od tej pory Adrien zamienia życie młodej pary w piekło...
Tak pokrótce przedstawia się ogólny zarys fabuły "Neighborhood Watch" i w tym miejscu od razu przestrzegam wrażliwych widzów: horror Whiflera jest chwilami autentycznie obrzydliwy i niesmaczny. Nie chodzi tutaj nawet o odrażające sceny gore, których w filmie nie brakuje, ale bardziej o te kilka momentów niewiarygodnie abnormalnej perwersji. Na czoło wysuwa się zwłaszcza scena masturbacji Adriena w trakcie słuchania taśmy z nagraniem miłosnych igraszek Boba i Wendi. Owa metoda samookaleczającego onanizmu jest zaiste niecodzienna i skrajnie ohydna: poruszanie palcem w ropiejącej, świeżo zaszytej ranie na brzuchu przy jednoczesnym dźganiu się strzykawką w krocze. W ciągu wielu lat oglądania setek krwawych horrorów nigdy nie byłem świadkiem czegoś tak odpychającego. Efekty specjalne, w których maczał palce Lenny MacDonald wraz z ekpią Steve’a Johnsona Edge FX, porażają realizmem, za co zostały zresztą nagrodzone rok temu na New York City Horror Film Festival. Przykładowo sekwencja, gdy Adrien rozpruwa skalpelem brzuch Wendi i zaczyna grzebać w jej wnętrznościach wyjmując je na wierzch spowodowała, że mimowolnie odwróciłem wzrok od ekranu, podobnie jak makabryczna operacja chirurgiczna, jaką Adrien przeprowadza na własnym ciele.
Trawiąca Adriena choroba psychiczna nie została niestety całkowicie wytłumaczona, ale widząc warunki w jakich mieszka oraz słysząc kipiące od nienawiści audycje religijne, których słucha szybko stwierdzamy, że to zły i zdeprawowany do szpiku kości jegomość. Ba, grający go Nick Searcy wypada niezwykle przekonywująco, a jego kreacja aktorska wręcz dorównuje znakomitej roli Johna Jarratta w australijskim "Wolf Creek" Grega McLeana. Adrien to okrutny zwyrodnialec, który bardzo nie lubi, jak ktoś mu odmawia.
Niezaprzeczalnym atutem "Neighborhood Watch" są zdjęcia. Osiedle, do którego przybywają Bob i Wendi, zostało sfilmowane w sposób podkreślający kompletne jego odosobnienie od reszty świata. Zwykle takie skupiska domostw gwarantują poczucie wewnętrznego bezpieczeństwa pomiędzy sąsiadami. Inaczej jest w horrorze Whiflera: każdy jest zagrożony, jeśli zawita do niego Adrien z trucizną w rękach. Na plus wypadają także ciekawie zarysowane sylwetki dwójki nowożeńców. Aby jednak nie było tak do końca różowo, mam drobne zastrzeżenia pod adresem filmu: niektóre sceny z Bobem w pracy są zbędne, bowiem w zasadzie prowadzą do nikąd, a gra drugoplanowej obsady czasem razi amatorszczyzną. Są to jednak raczej nieistotne niedociągnięcia, tudzież nie rzutujące zbytnio na "przyjemność" płynącą z oglądania.
Na koniec pragnę serdecznie podziękować Graeme Whiflerowi (scenarzyście "Sonny Boy" i "Dr. Giggles") za darmowy DVD screener, dzięki któremu mogłem wreszcie zaspokoić chorą ciekawość. Zapewniam, iż "Neighborhood Watch" zada dużo bólu i masochistycznej rozkoszy nawet najbardziej znieczulonym na gore fanom horroru.