Recenzja horroru

Mystics in Bali
Tytuł oryginalny:
Leyak
Reżyseria:
H. Tjut Djalil
Scenariusz:
Jimmy Atmaja, Putra Mada
Obsada:
Llona Agathe Bastian, Yos Santo, Sofia WD, W.D Mochtar, Debbie Cinthyia Dewi
Kraj:
Indonezja
Rok produkcji:
1981
Czas trwania:
81 minut






Czy kiedykolwiek mój drogi czytelniku słyszałeś o charakterystycznym dla azjatyckiego horroru, acz niezwykle tajemniczym gatunku grozy ‘Penanggalan’ (chiński termin oznaczający złowieszczą wiedźmę z latającą głową)? Wcale mnie to nie zdziwi, jeśli otrzymam negatywną odpowiedź, ponieważ horrory przynależące do tego nurtu to filmy widmowe, straszliwie trudne do zdobycia, w ogóle nie opisywane w przepastnych czeluściach internetu. Pete Tombs w swoim kompendium wiedzy na temat najbardziej egzotycznych filmów grozy "Mondo Macabro" wspomina jedynie o chińskiej produkcji braci Shaw "The Witch With Flying Head" (1977), inny horror "Penanggalan" pochodzi z 1967 roku, a więc nakręcono go o 10 lat wcześniej, ale tak na dobrą sprawę nikt go nie widział i nawet taki fanatyk kina grozy jak ja nie ma pojęcia, gdzie go zdobyć. Co frapujące, tenże gatunek istnieje w sporych ilościach w Tajlandii oraz Indonezji, lecz większość horrorów z końca lat 70-tych i początku 80-tych traktujących o wiedźmach z latającymi głowami przepadła bez wieści. Ci, którzy mieli szczęście kiedykolwiek widzieć owe obrazy opisują je za pomocą terminów ‘P’Graseau’, ‘Pee Graseau’, ‘Kraseau’ czy ‘Krasue’. Sukces komercyjny tajlandzkiego "Krasue" (2002) każe mi przypuszczać, iż filmy nurtu ‘Penanggalan’ nadal są produkowane, ale gdzie się podziały wspomniane leciwe produkcje? Starzy wyjadacze kina grozy z USA i Europy pamiętają jedynie o "The Witch With Flying Head" i recenzowanym tutaj "Mystics in Bali". Wiem jeszcze o horrorze z Kambodży "Burn the Witch!", w którym terror szerzy nieustępliwy Leyak i to wszystko na ten temat.
"Mystics in Bali" bazuje na noweli "Leak Ngakak" napisanej przez Putra Mada, której próżno szukać w polskich księgarniach. Oryginalny indonezyjski tytuł filmu brzmi "Mystik" bądź "Leyak", a w Australii opisywany film grozy nosi tytuł "Balinese Mystic". W "Mystics in Bali" pojawiają się oczywiste odniesienia do balijskiej mitologii o Leyaku, co spowodowało, iż horror H. Tjut Dalila został zakazany w rodzimym kraju. Przetrwał jednak w formie pirackiego nagrania, potem trafił na VHS, najpierw lokalnie, następnie międzynarodowo. Wreszcie w 2003 za pośrednictwem Mondo Macabro znalazł się na DVD, w wersji nieocenzurowanej, zdubbingowanej na angielski, a pochodzącej z Japonii.
Według balijskich wierzeń Leyak to nadnaturalna istota w postaci latającej głowy z dołączonymi do niej wnętrznościami. Leyaki latają w poszukiwaniu ciężarnych kobiet i wysysają krew z ich płodów albo pożerają jeszcze nie narodzone dzieci. Kapłan Leyak potrafi zamienić się w ognistą kulę czy świnię, a w zwykłej postaci posiada długachny język oraz wielkie kły. W czasie dnia wygląda jak normalny człowiek, dopiero nocą jego czerep oddziela się od reszty korpusu.
W trakcie wakacji w Indonezji amerykańska turystka Kathy postanawia napisać książkę o rytuałach czarnej magii praktykowanych przez miejscowych. Interesuje ją przede wszystkim Leyak, o którym parokrotnie dowiadujemy się, że jest najstraszliwszą czarnoksięską mocą i "władający Leak może zmienić swą postać w cokolwiek jak np. w zwierzę czy drzewo", o czym ostrzega Kathy jej lokalny chłopak Mahendra. Amerykanka rozpoczyna nauki owej straszliwej magii przy udziale szkaradnej staruchy, ale po paru lekcjach jej krew nie wystarcza już jako zapłata. Wiedźma, potrzebując życiowego fluidu dziewczyny, aby odzyskać młodość, zaklęciami powoduje, że głowa Kathy oddziela się od tułowia i lata ze zwisającymi trzewiami w poszukiwaniu świeżej ludzkiej posoki. Mahendra, dostrzegając zmiany w zachowaniu sympatii (Kathy przeobraża się w węża i wymiotuje żyjącymi myszkami) wzywa na pomoc swojego wujka, mistrza magii, co zwiastuje szaleńczy pojedynek ze świnio-bestią jako jednym z przeciwników.
Ależ ten film jest dziwaczny i szalony, do czego zdążyły mnie jednak przyzwyczaić wczesne horrory z Hong Kongu i Indonezji. Zaiste stanowi skuteczne antidotum dla tych z nas, którzy są znudzeni bardziej standardowymi filmami grozy. Główne postaci nie kwestionują nadnaturalnych wydarzeń wokół siebie, zamieniają się w węże, latające ogniste kule i w świniowate stwory, wreszcie pojawia się Penanggalan – unosząca się w powietrzu, odrąbana od reszty ciała głowa z wystającymi z szyi flakami. Nie da się jej widoku szybko wyrzucić z pamięci, oj nie da! I pomimo że dubbing jest koszmarny, aktorstwo nie lepsze (zwraca na siebie uwagę niewiarygodnie drewniana kobieta o twarzy buldoga, Llona Agate Bastian – niemiecka turystka dostrzeżona na Jawie przez jednego z producentów, który od razu zapewnił jej angaż), a efekty specjalne prymitywne, "Mystics in Bali" ogląda się z miną człowieka, który właśnie ujrzał na swej drodze coś przedziwnego, nie dającego się wytłumaczyć przy pomocy szkiełka i oka.
Fani nietuzinkowego kina grozy łykną nakręcony na Jawie horror Djalila ("Lady Terminator", "Dangerous Seductress", "Satan’s Bed") bez popitki. Z technicznego punktu widzenia "Mystics in Bali" jawi się obecnie jako film amatorski z aktorami częstokroć bez powodu oddalającymi się od obiektywu kamery, grającymi dziwacznie, jakby w transie, lecz przemawia za nim jego nieracjonalność, skrajna dziwaczność. No i ile w końcu horrorów z Indonezji widzieliście, moi drodzy? Przyznajcie się.