Recenzja horroru

Mystery of the Golden Eye
Tytuł oryginalny:
King Monster
Reżyseria:
Richard Martin
Scenariusz:
Kenneth Hartford
Obsada:
Arthur Franz, Basil Bradbury, K.K Mahajan, Robert White
Kraj:
USA, Indonezja
Rok produkcji:
1976
Czas trwania:
93 minuty






Wyspa Komodo o powierzchni 390 km kwadratowych znajduje się pomiędzy wyspami Sumbawa na zachodzie i Flores na wschodzie. Najwyższym wzniesieniem wyspy wulkanicznego pochodzenia jest Gunung Satalibo o wysokości 734 metrόw. Komodo cechuje nieregularna linia brzegowa z licznymi zatokami, przesmykami i skałami. Piaszczyste plaże pozwalają jednak na wypoczynek w blasku promieni solarnych. Obecność warstw popiołu wulkanicznego, konglomeratόw oraz korali wskazuje na aktywny wulkanizm w plejstocenie i holocenie. Komodo wraz z sąsiednimi wysepkami Rinca, Gili Motong oraz z zachodnimi i pόłnocnymi wybrzeżami Flores słynie z obecności warana z Komodo (Varanus komodensis), największego żyjącego obecnie jaszczura na Ziemi. Smok z Komodo mierzy do 2.5 metra i waży do 70 kg. Kiedy atakuje może rozpędzić się do prędkości 20 km/h rzucając się do gardła upatrzonej zdobyczy. Nie boi się ludzi, ba, w ciągu ostatnich 60 lat zabił 14 osόb. Dla przykładu 24 marca 2009 roku na wyspie Komodo zginął 31-letni rybak Muhamad Anwar zaatakowany i pogryziony przez warany. 4 czerwca 2007 roku ofiarą warana z Komodo padł 8-letni chłopiec.
W "King Monster" przebywający na Bali dziennikarz Sam w poszukiwaniu sensacyjnego materiału udaje się na wyspę Komodo, aby odszukać zaginionego syna bogatego amerykańskiego senatora. Douglas Chase zniknął bez śladu w trakcie archeologicznej ekspedycji i za jego odnalezienie ojczulek wyznaczył nagrodę w wysokości 100 000 dolarόw. Korzystając z łutu szczęścia Sam znajduje kamerę zaginionego, po czym obserwuje walki kogutόw oraz prόbuje nakłonić znajomego z Jakarty Harry’ego do przewiezienia go na wyspę, co też mu się udaje. Po dotarciu na Komodo miejscowi nie pozwalają białym przybyszom przenocować w wiosce. Kieruje nimi strach, bo na wyspie znikają w zagadkowych okolicznościach ludzie. Sam wraz z Harrym oraz miejscowym przewodnikiem udają się na poszukiwania w głąb wyspy przedzierając się przez trawy sawanny i tropikalny las. W trakcie pieszej wędrόwki natykają się na warany z Komodo zabijające koziołka i rozrywające go na strzępy. W momencie, gdy docierają do obszaru, w ktόrym zniknął chłopak rozdzielają się. Zła decyzja, gdyż ginie zamordowany ich przewodnik. Czy za jego śmiercią stoją bestie z Komodo czy może inny człowiek?
Niewiele informacji udało mi się zdobyć na temat "King Monster", znanego także pod tytułem "Mystery of the Golden Eye". Film prawdopodobnie został pierwotnie nakręcony jako podrόżniczy dokument o wierzeniach spirytualnych Indonezyjczykόw i krwiożerczych waranach z Komodo, po czym dodana została do niego fabuła będąca konglomeratem kina przygody, tajemnicy i szczypty horroru. Świadczy o tym chociażby rzut okiem na filmografię Richarda Martina. Przeważają w niej narracyjne dokumenty takie jak "Legend of Loch Ness" (1976) o poszukiwaniach legendarnego Nessie, "Jaws of Death" (1977) o komunikacji i pływaniu z rekinami, "The Lost City of Atlantis" (1978) o spornej egzystencji mitycznej Atlantydy, wreszcie dwa dokumenty o UFO: "UFO Journals" (1978) i "UFO Syndrome" (1980). Scenariusz do "King Monster" napisał natomiast Kenneth Hartford, reżyser i jeden ze wspόłscenarzystόw uroczo kiczowatego horroru o potworze z kolumbijskiego jeziora "Monster" (1979). Najpierw mamy zatem pokazane świątynie Bali, w tle majaczy czynny wulkan Agung, potem dochodzą jeszcze rytuały magiczne i grzebalne miejscowych oraz walki kogutόw. Dialogόw między postaciami jest niewiele, przeważa wyraźna i profesjonalna narracja Arthura Franza. I film, podobnie jak wspomniany już "Monster", rzekomo bazuje na autentycznych wydarzeniach. Niewątpliwą atrakcją "King Monster" jest mnogość ujęć na warany z Komodo, przyczajone, poruszające się, atakujące gwałtownie i pożerające konające kozy. Pojawia się nawet drapieżny tygrys w akcji. Finalne rozwiązanie tajemnicy niestety nieco rozczarowuje. Oczekiwałem czegoś bardziej wymyślnego, fantastycznego, mrożącego krew w żyłach. Zawsze pozostają jednak na osłodę smoki z Komodo, a tych jest w "King Monster" pod dostatkiem.
Błędem zatem jest sugerowanie się plakatem filmu, bowiem "King Monster" z monster movies nie ma nic wspόlnego. Lecz ja dostrzegam w fabularyzowanym dokumencie Richarda Martina drobne punkty styczne z "Cannibal Holocaust" (poszukiwania zaginionego filmowca, odnaleziona kamera, przedzieranie się przez tropikalny las, uśmiercanie owadόw, itd.), ale to już taka moja niewinna obsesja.