Recenzja horroru

Horror Mirage

Mirage (Fatamorgana)

Tytuł oryginalny:

Mirage

Reżyseria:

Bill Crain

Scenariusz:

Bill Crain, Michael Crain, Chuck Hughes

Obsada:

Jennifer McAllister, Todd Schaefer, Kevin McParland, Nicole Anton, B.G Steers, Laura Albert

Kraj:

USA

Rok produkcji:

1990

Czas trwania:

83 minuty

"Zawsze zastanawiałem się, ile bólu takie piękne dziwki mogą wytrzymać."

Bardzo trudny obecnie do zdobycia slasher Billa Craina obficie czerpie z trzech wcześniejszych filmów grozy, a mianowicie z "Duel" Stevena Spielberga, "The Car" Elliota Silversteina oraz "The Hills Have Eyes" Wesa Cravena, lecz nie do końca podąża za wypracowanymi przez inne slashery schematami. Przykładowo tajemniczy morderca w czarnym dżipie do unieszkodliwiania swych ofiar używa m.in granatów czyli broni atypowej dla licznych reprezentantów post-halloweenowego nurtu slasher. Podobnie jak w przypadku "555" Wally Koza, nakręconego przy wydatnej pomocy członków rodziny Koz, "Mirage" zdaje się być przedsięwzięciem familijnym, o czym świadczy mnogość nazwiska Crain w napisach początkowych i końcowych. Według IMDb Bill Crain, reżyser "Fatamorgany" nie ma nic wspólnego z wywodzącym się z nurtu blacksploitation twórcą "Blaculi" i "Midnight Fear" Williamem Crainem, ale nie jestem tego pewien na sto procent.

Środek spieczonej promieniami słońca pustyni. Sześcioro nastolatków postanawia urządzić sobie piknik na owym dzikim i mało przystępnym pustkowiu. Wielbiciele seksu na bagażniku pędzącego samochodu, Chris i jej chłopak Greg spotykają się z Tripem i Mary, po czym wspólnie rozbijają obozowisko. Wkrótce do wesołej czwórki dołączają strarszy brat Grega, Kyle i jego cycata znajoma Bambi (czyżby aluzja do słynnej kreskówki Walta Disneya?) Greg odbił Kyle’owi dziewczynę, o czym chłopak nie potrafi zapomnieć. Motyw do urządzenia krwawej łaźni jak znalazł. Czy aby na pewno? Wkrótce pustynia rozbrzmi echem krzyków mordowanych, gdy tajemniczy zwyrodnialec w czarnym dżipie zacznie krążyć po okolicach w poszukiwaniu ofiar...

"Mirage" pochodzi z 1990 roku, tak więc został zrealizowany już u schyłku popularności nurtu slasher. W odróżnieniu od wielu niskobudżetowych krewniaków horror ten jest interesujący i zasługuje na obejrzenie. Przede wszystkim sporym atutem "Fatamorgany" są stylowe ujęcia pustynnych rejonów USA, a Bill Crain umie, gdy jest to konieczne, wykreować nastrój grozy. Efekty gore będące dziełem R. Christophera Biggsa prezentują się całkiem przyzwoicie, by nie rzec odpychająco. Dwa makabryczne mordy wymagają szczególnej wzmianki: po pierwsze, zagrzebanie chłopaka od szyi w dół w piasku i późniejsze poczęstowanie go granatem, po drugie, rozerwanie na kawałki innego nieszczęśliwca przywiązanego łańcuchem do samotnego drzewa. W dodatku przez większą część czasu trwania filmu widzimy jedynie długie buty mordercy, gdy tenże wychodzi z samochodu, by zapolować na ludzką zwierzynę, co samo przez się jest zapewne zamierzonym ukłonem w stronę bezimiennego kierowcy cysterny z "Pojedynku na szosie" i jego brązowych (o ile mnie pamięć nie myli) mokasynów.

Do aktorstwa można się przyczepić, bo jest generalnie słabe. Co prawda, Jennifer McAllister wypada nieźle jako zmagająca się z maniakiem Chris, B.G Steers w roli psychola w czarnych rękawiczkach także bywa przekonywający, natomiast o reszcie obsady szkoda strzępić klawiaturę. Grana przez Laurę Albert Bambi trzykrotnie pokazuje biust i to zaiste kres jej możliwości aktorskich. W dużej mierze akustyczny i raczej spokojny soundtrack przyczynia się do wykreowania atmosfery izolacji i osamotnienia. Szkoda tylko, iż zakończenie przeradza się w pseudo-psychologiczny bełkot, ale z drugiej strony pozwala na grę domysłów. Czy mamy wszak do czynienia z fatamorganą? Czy odziany w czerń kierowca zakurzonego dżipa prześladujący niefortunnych obozowiczów to po prostu pustynny miraż?

Slasher Billa Craina bez wątpienia poprzedza wiele produkcji, w których to wehikuł mordercy staje się budzącym dreszcze antagonistą np. "Joy Ride", "The Trip" (2003), "Jeepers Creepers". Muszę przyznać, że jak na skromny film zrealizowany z udziałem siedmiu członków obsady i jednego pick up trucka wyszło z tego całkiem znośne i nawet krwawe widowisko. Jeśli kiedykolwiek natkniecie się na ten tytuł zbierający drobiny kurzu w starej wypożyczalni to posłuchajcie mej rady i bierzcie go w ciemno.

Ocena: 4-/6

Autor: Embalmer