Recenzja horroru

Matango: Attack of the Mushroom People
Tytuł oryginalny:
Matango
Reżyseria:
Ishirô Honda
Scenariusz:
Takeshi Kimura
Obsada:
Akira Kubo, Kumi Mizuno, Hiroshi Koizumi, Yoshio Tsuchiya
Kraj:
Japonia
Rok produkcji:
1963
Czas trwania:
89 minut
W latach 60/70-tych powstała niezliczona ilość filmów określanych jako "monster movies", których cechą charakterystyczną było ukazanie walki człowieka z rozmaitymi potworami takimi jak wściekłe pszczoły, zmutowane węże, koty, rośliny i wiele innych. Trend ten nie ominął również Japonii. W 1954 roku Ishiro Honda nakręcił obraz pod tytułem "Gojira" (ang. "Godzilla"). Historia o wielkim jaszczurze zmutowanym pod wpływem prób nuklearnych doczekała się wielu kontynuacji. Wiele osób widziało w zmutowanym gadzie ostrzeżenie przed skutkami powszechnych w tym czasie próbnych wybuchów atomowych oraz reminiscencję japońskich miast zbombardowanych w czasie II wojny światowej. Sam Honda wielokrotnie wracał do cyklu m.in. w "Godzilla, King of the Monsters!" (1956), "King Kong vs. Godzilla" (1962), "Godzilla vs. Mothra" (1964). W 1963 roku nakręcił on znacznie mniej znany "Matango" z zabójczymi grzybami w roli głównej. Jako ciekawostkę można podać, iż film ten omal nie został w Japonii zakazany z uwagi na skojarzenia z atakami atomowymi na Hiroszima i Nagasaki. Zapraszam do zapoznania się z tym ciekawym obrazem.
Grupka młodych ludzi odbywa wesoły rejs na pokładzie jachtu morskiego. Towarzystwo bawi się, opala, śpiewa, zapodaje browarki, gdy tymczasem nadciąga nawałnica. W nocy dopada ona statek powodując spore szkody i praktycznie unieruchamiając wycieczkę. Po pewnym czasie jacht osiada na brzegu jakiejś wyspy. Ląd wygląda bezpiecznie i nic nie zapowiada by miały go zamieszkiwać jakieś potwory. Rozbitkowie znajdują opustoszały wrak i wkrótce na własnej skórze przekonają się, co stało się z załogą. Pomiędzy młodymi ludźmi z czasem dochodzi do coraz ostrzejszego konfliktu pogłębianego brakiem jedzenia. Jedynym pożywieniem wydają się być dziwne grzyby...
Fabuła jak widać jest dość typowa jak na obraz "monster movie": mamy nieznany ląd i grupkę ludzi nie dość, że od pewnego momentu skłóconych to zmuszonych ponadto do walki z przeciwnościami natury. Ogląda się to lekko i przyjemnie bez ziewania i włączania przyśpieszonego podglądu. Historia, mimo, że typowa wciąga i pozostaje w pamięci. Końcówka jest zaskakująca i myślę, że niewiele osób się będzie spodziewało takiego zakończenia opowieści. Dobrze, że reżyser nie ograniczył się wyłącznie do ukazania walki ze zmutowanymi grzybami, ale pokusił się o podkreślenie relacji interpersonalnych pomiędzy rozbitkami. Interesujące jest ukazanie jak stan zagrożenia oraz brak jedzenia wpływa na stosunki pomiędzy ocalałymi. Wyróżnia to obraz od szeregu innych monsters klasy B, C i dalszych liter alfabetu. Pomysł by w roli potworów osadzić grzyby zasługuje na pochwałę.
"Matango" jest dobrze wykonane, klimat wyspy robi wrażenie. Efekty specjalne są na przyzwoitym poziomie - oczywiście wziąć należy przy ocenie rok produkcji. Gra aktorów momentami wydawała mi się nieco drętwa. Akcja rozwija się powoli i równie powoli budowany jest klimat grozy, dopiero ok. 30 minuty filmu zaczyna się toczyć żwawiej. W mojej ocenie absolutnie nie jest to wada, ale osobom "wychowanym" na współczesnych produkcjach amerykańskich może to przeszkadzać. Fani klimatycznego horroru z klasycznym, stopniowo budowanym napięciem i zaskakującym zakończeniem nie powinni się zawieść.
"Attack of the Mushroom People" jest godny polecenia wszystkim zwolennikom kina japońskiego oraz fanom "monsters movie", którym nie przeszkadza klimat lat 60-tych, który nieco "trąci myszką". Nie polecam tym, którzy filmy o potworach kojarzą jedynie z Godzillą "Made In Hollywood" lub "Atakiem Pająków". Chciałbym, aby ten zapomniany horror był szerzej znany, bo naprawdę na to zasługuje. Lekko naciągana piątka.