Recenzja horroru

Horror Makhluk Dari Kubur

Makhluk Dari Kubur

Tytuł oryginalny:

Makhluk Dari Kubur

Reżyseria:

S. A. Karim

Scenariusz:

Alim Bachtiar

Obsada:

Lela Anggraini, Idjah Bomber, Muni Cader, Hendra Cipta, Mang Diman

Kraj:

Indonezja

Rok produkcji:

1991

Czas trwania:

67 minut

Horror Makhluk Dari Kubur - zdjęcie 1Horror Makhluk Dari Kubur - zdjęcie 2Horror Makhluk Dari Kubur - zdjęcie 3Horror Makhluk Dari Kubur - zdjęcie 4Horror Makhluk Dari Kubur - zdjęcie 5Horror Makhluk Dari Kubur - zdjęcie 6

Od dawna fascynowały mnie horrory z lat 60-tych i 70-tych kręcone w Malezji, Indonezji, Kambodży czy na Filipinach, w dużej mierze z racji tego, że ilość informacji o nich jest nader skąpa. Wytwórnia Malay Film Productions (MTP) czyli późniejsza Shaw Brothers, tudzież Cathay produkowały filmy w Singapurze i Malezji, zanim na dobre osiadły w Hong Kongu. Częstokroć reżyserzy malajskich filmów lat 40-tych, 50-tych i 60-tych nie pochodzili nawet z Malezji np. Balkrishna Narayan Rao z Indii, reżyser "The Vampire of the Cave" aka "Pontianak Gua Musang" (1964) czy Rolf Bayer, Ramon A. Estela i Lamberto Avellana (wszyscy trzej z Filipin). Dla przykładu w 1958 roku L. Krishan nakręcił dla Cathay Keris "Orang Minyak" ("Oily Man") – pierwowzór "The Oily Maniac" (1976). W tym samym czasie Shaw Malay Film Studios zrealizowało "Sumpah Orang Minyak" ("The Curse of the Oily Man") z R. Ramlee w roli głównej. O popularnym w latach 60-tych malajskim cyklu grozy "Pontianak" wspominam w osobnym artykule, dodam tylko, że "Dendam Pontianak" ("Revenge of Pontianak", 1958) zapoczątkował trend dodawania do historii kolejnych złowrogich istot w postaci starej wiedźmy Nenek Kebayan (Sędziwa Kobieta Lasu) i do momentu realizacji "Sumpah Pontianak" (1958) ich liczba wzrosła do czterech – Pontianaka, Orang Hutana (Dzikiego Mężczyzny Lasu), ptasio-jaszczurzej kreatury oraz Hantu Raya, Króla Duchów. Ripostą studia Shaw był "Anak Pontianak" ("Son of Pontianak", 1958) , w którym złowieszczej Pontianak i jej synowi-lykantropowi towarzyszyły Polong i Hantu Ular (Duch Wąż). Cathay zrobiło jeszcze trzy horrory o Pontianaku: "Pontianak Kembali" ("Pontianak Returns"), "Pusaka Pontianak" ("The Legacy of Pontianak") i "Pontianak Gua Musang" ("Pontianak of the Civet Cave"). Inne popularne horrory malajskie z tego okresu to "Hantu Jerangkong" ("The Skeleton Ghost", 1957), "Hantu Kubor" ("The Ghost of the Graveyard", 1958), "Anak Setan" ("Child of Satan", 1974) i "Semangat Ular" ("Spirit of the Snake", 1973). Żeńska zmora Pontianak powróciła na ekrany w 1975 roku w "Pontianak" Rogera Suttona z aktorami z Singapuru, Tajlandii, Indonezji i Malezji. Całkiem niedawno na Youtube pojawił się "Sumpah Pontianak" w 9 częściach. W mniej więcej tym samym okresie w Indonezji kwitła produkcja dużej liczby filmów grozy. Dyktatura Suharto cenzurowała kino, zatem filmowcy poprzez gatunek horroru usiłowali celebrować twórczą wolność.

W "Makhluk Dari Kubur" indonezyjski czarnoksiężnik zamienia się w ogromnego wieprza i wyrusza do dżungli na polowanie. Pulchna świnia zostaje ubita przez wygłodzonych wieśniaków i powraca do ludzkiej postaci. Przestraszeni miejscowi grzebią czarodzieja, a potem rabują i palą chatkę jego żony i córki, lecz inny szaman rzuca na niego zaklęcie czarnej magii umożliwiające zmartwychwstanie. Knur... hmm... czarnoksiężnik powraca do życia jako gnijący zombie i przy pomocy magicznych zdolności bierze odwet na tych, co go skrzywdzili...

Czy wyobrażacie sobie film, w którym łeb kosmatego wieprza oddziela się od tłuowia i atakuje kapłana na skutek czaru rzuconego przez żywego trupa o święcących się na czerwono ślepiach? W horrorze S.A Karima jest więcej tego typu obłędnych i kompletnie dziwacznych scen. Człowiek rzucony zygzakiem między drzewa, czuły kochanek o twarzy świnii zatapiający zębiska w gardle rozpalonej niewiasty, wężopodobna kreatura wydostająca się z brzucha grubawej wieśniaczki i wgryzająca się w jej krtań, zombie ćwiczący celny rzut maczetą (szkoda, że nie salutuje po nazistowsku i nie ryczy ‘Heil Hitler!" tak jak umarlak z chińskiego "Ginseng King"), marne sceny kopaniny oraz potwornie żenujące wykonanie chrumkającego knura. Odnajdziemy tutaj pojedynki na czarną magię, indonezyjski folklor, manifestacje paranormalne, agresywnego tucznika i skrajnie przejaskrawione aktorstwo. Do tego pomysłowo wykonana sekwencja obrastania tkanką zmartwychwstańca, który dyszy żądzą zemsty na wieśniakach. Indonezyjskie kino trash jest jedyne w swoim rodzaju!

"Makhluk Dari Kubur" posiadam na VCD obok kilku innych trudnych do zdobycia dziwactw z Malezji i Indonezji. Polecam wielbicielom celuloidowego szaleństwa.

Ocena: 4-/6

Autor: Embalmer