Recenzja horroru

Love To Kill
Tytuł oryginalny:
Ai zhi sha
Reżyseria:
Siu Hung Cheung Kirk Wong
Scenariusz:
--
Obsada:
Anthony Wong, Elizabeth Lee, Eric Kei, Danny Lee, Julie Lee
Kraj:
Hong Kong
Rok produkcji:
1993
Czas trwania:
90 minut






W 1992 roku Danny Lee oraz Herman Yau nakręcili "The Untold Story", autentycznie okrutny i szokujący do dziś horror, którego fabuła została oparta na prawdziwych wydarzeniach. Anthony Wong, wcielający się w postać sadystycznego właściciela restauracji mordującego ludzi i przerabiającego ich ciała na bułeczki z mięsem został nawet uhonorowany nagrodą dla najlepszego aktora. W tym samym roku Danny Lee wespół z Billym Tangiem realizuje "Dr. Lamb", straszliwie mroczny i brutalny horror o taksówkarzu (w tej roli świetny Simon Yam) polującym na prostytutki. Oba te nihilistyczne obrazy uchodzą obecnie za klasyki tzw. trzeciej kategorii (w skrócie: III Cat) i to one właśnie zapoczątkowały istny boom na kręcenie wyjątkowo zdegenerowanych filmów obfitujących w nagość, ostry seks i ciężką do strawienia przemoc. Określenie III kategoria odnosi się właśnie do takiego amoralnego kina eksploatacji, którym zalany został rynek filmowy w Hong Kongu w pierwszej połowie lat dziewięćdziesiątych.
Etatowy odtwórca wszelkiej maści obłąkańców Anthony Wong wciela się w postać biznesmena żyjącego wspólnie z młodą żoną i synkiem w rodzinnym piekle. Sama Wai Wong nie można niestety uznać za wzór kochającego ojca i męża, bo na jego życiu ciąży straszliwa tajemnica jeszcze z czasów dzieciństwa. Swą wściekłość wyładowuje na żonie (Elizabeth Lee), którą bije, poniża i systematycznie gwałci. Maltretowana kobieta nie potrafi uciec od męża sadysty w obawie o zdrowie jej dziecka. Problem zaczyna dostrzegać policjant (znany z "The Untold Story" Danny Lee), który przyłapuje Wonga na gorącym uczynku, w trakcie bicia małżonki. Zaczyna z własnej woli chronić kobietę, zabierając ją i przestraszonego dzieciaka do siebie. Wściekły Wong czyni wszelkie wysiłki, aby żonę oraz chłopczyka odnaleźć, co nieuchronnie prowadzi do ekstremalnie brutalnego i krwawego finału rozgrywającego się w czasie szalejącej burzy.
Tak pokrótce przedstawia się fabuła "Love to Kill", w zasadzie stanowiąca jedynie pretekst do pokazania kilku horrendalnie mocnych scen gwałtu i znęcania się nad kobietami. Zarówno w europejskim jak i w amerykańskim kinie, zwłaszcza tym czysto mainstreamowym nie do przyjęcia wydaje się być stosowanie przemocy wobec czy nawet w obecności dziecka. W "Love to Kill" owo tabu zostaje złamane wielokrotnie, ale będąc już przyzwyczajonym do tego typu ekstremy spodziewałem się tego. Film posiada całkiem znośny soundtrack, który bardzo dobrze współgra z licznymi momentami autentycznego terroru. Aktorzy profesjonalnie wcielają się w swoje role, szczególnie Elizabeth Lee jako bezbronna ofiara domowej przemocy oraz Anthony Wong jako jej oprawca. Niestety pomimo zdecydowanie ciemnej tematyki "Love to Kill" zawiera parę chwil głupkowatego humoru (żarty na temat erekcji Danny'ego Lee itd.), które irytują i psują nieco nastrój.
Pozostaje nam jeszcze do omówienia kwestia przemocy, od której aż wrze w niniejszym filmie. Liczne sceny znęcania się Wonga nad jego żoną ukazane są niezwykle dosadnie i bezkompromisowo. Biznesmen bije ją i molestuje, brutalnie gwałci i traktuje niczym śmiecia. Nie waha się także zamordować matki małżonki przy użyciu siekiery (znakomita i mocno krwista scena dekapitacji) ani zgwałcić innej kobiety, a konkretnie przyjaciółki policjanta (Julie Lee). Owa druga scena gwałtu jest wyjątkowo sadystyczna i potrafi wzbudzić niesmak nawet u największych fanatyków horrorowej ekstremy, mnie nie wyłączając.
Reasumując, "Love to Kill" nie jest ani lepszy ani gorszy od mnóstwa azjatyckich filmów eksploatacji o podobnej tematyce. To po prostu typowy średniak, który nie oferuje w zasadzie nic ciekawego poza paroma scenami seksualnej przemocy. Cieszę się niezmiernie, że w końcu trafił do mojej kolekcji, bo jest niewiarygodnie rzadki, ale to niestety za mało, aby postawić mu więcej niż cztery z minusem.