Recenzja horroru

Horror Love Me Deadly

Love Me Deadly

Tytuł oryginalny:

Love Me Deadly

Reżyseria:

Jacques Lacerte

Scenariusz:

Jacques Lacerte

Obsada:

Mary Charlotte Wilcox, Lyle Waggoner, Christopher Stone, Timothy Scott

Kraj:

USA

Rok produkcji:

1973

Czas trwania:

95 minut

Horror Love Me Deadly - zdjęcie 1Horror Love Me Deadly - zdjęcie 2Horror Love Me Deadly - zdjęcie 3Horror Love Me Deadly - zdjęcie 4Horror Love Me Deadly - zdjęcie 5Horror Love Me Deadly - zdjęcie 6Horror Love Me Deadly - zdjęcie 7Horror Love Me Deadly - zdjęcie 8

Nekrofilia, czyli zaburzenie popędu płciowego poprzez skierowanie go na zwłoki bądź ich fragmenty, jest motywem często wykorzystywanym w kinie grozy. Sposobów przedstawienia tego zjawiska w filmach jest niemal tak wiele, jak jego odmian w rzeczywistości – od brutalnie dosłownych jak w "Aftermath" Cerdy czy "Nekromatiku" Buttgereitta, po niemal poetyckie jak w przypadku "Kissed" Stopkewich. Termin nekrofilia obejmuje bowiem bardzo szerokie spektrum dewiacyjnych zachowań, rozciągające się od tzw. "morderstwa nekrofilicznego", kiedy to osoba zabija w celu pozyskania zwłok do erotycznych praktyk, przez seksualne nadużycia dokonywane w szpitalach i kostnicach, fetyszyzację przedmiotów i miejsc związanych ze śmiercią (tu należy zaliczyć znany w wielu kulturach motyw fetyszyzacji cmentarza, grobu jako miejsca gdzie śmierć styka się z życiem), aż po "niewinne" snucie fantazji ("nekrofilia platoniczna"). W większości przypadków (90%) nekrofilem jest mężczyzna, heteroseksualny (aczkolwiek jako ciekawostkę należy zauważyć, że wśród nekrofili - zabójców prym wiodą homoseksualiści), najczęściej zatrudnieni w miejscach, w których mają łatwy dostęp do zwłok – szpitalach, kostnicach, domach pogrzebowych itp.

Pomimo wskazanego powyżej statystycznego obrazu nekrofila, parafilia ta dotyka również kobiety. Najsłynniejszymi przypadkami są Karen Greenlee, pracownica domu pogrzebowego, która przyznała się do kontaktów seksualnych z ponad 20-stoma zwłokami mężczyzn, oraz Leilah Wendell, autorka "The Necromantic Ritual Book", która nadała nekrofilii wymiar duchowy, zbliżony do koncepcji przedstawionej w "Kissed" Lynne Stopkewich. I właśnie losy kobiety naznaczonej nieodpartym, erotycznym pociągiem do zwłok są tematem filmu Jacques’a Lacerte "Love Me Deadly" .

Bohaterką filmu jest Leslie, młoda, atrakcyjna kobieta, w której traumatyczne przeżycie z dzieciństwa obudziło nekrofiliczne potrzeby. W kontaktach z ludźmi raczej wycofana i oziębła, całą swoją namiętność skupia na zmarłych. Kierowana erotycznym impulsem odwiedza domy pogrzebowe, gdzie uczestniczy w żałobnych ceremoniach. Kobieta syci się atmosferą żałoby, z wyraźną ekscytacją obserwując reakcje pogrążonych w smutku zebranych oraz przebieg ceremonii. Kiedy żałobnicy opuszczają salę pozostaje, by złożyć ukradkiem na ustach zmarłego gorący pocałunek. Podczas jednej z takich wizyt w domu pogrzebowym jej nietypowa namiętność zostaje zauważona i rozpoznana przez właściciela jednego z domów pogrzebowych. Nic dziwnego. Sam jest członkiem dziwacznej sekty nekrofilów, który porywa i żywcem balsamuje ofiary przeznaczone na zebrania sekty. Podejmuje on próbę wciągnięcia Leslie w działania grupy, kusząc ją obietnicą nieskrępowanego dostępu do zwłok. Tymczasem Leslie, próbując ułożyć sobie zwyczajne życie, wychodzi za mąż. Niestety, mąż szybko odkrywa, że na konsumpcję związku nie może liczyć zbyt szybko, a jego małżonka cierpi na poważne zaburzenia osobowości, które w jakiś sposób związane są z nieżyjącym ojcem Leslie. Dwóch mężczyzn podejmuje więc walkę o duszę bohaterki: demoniczny balsamista próbuje wciągnąć ją w otchłań mrocznych żądz, zaś poczciwy i anielsko cierpliwy mąż pragnie uczynić ją szczęśliwą i spełnioną małżonką.

"Love Me Deadly" jest naprawdę ciekawym i niesłusznie nieco zapomnianym filmem. Pomimo iż zawiera naprawdę mocne sceny, nie jest prymitywnym shockerem, co więcej, bliżej mu chwilami do dramatu psychologicznego, niż klasycznego horroru. Trudno ocenić go jednoznacznie, gdyż jest podzielony jak biedna dusza głównej bohaterki. Z jednej strony jest w nim kilka krwawych i niepokojących momentów - balsamowanie żywcem, rytuały nekrofilów czy morderstwo za pomocą trokaru pokazane są w bezkompromisowy i zapadający w pamięć sposób. Charakterystyczny dla filmów z lat 70-tych brudny klimat tych scen jedynie wzmacnia ich siłę rażenia. Nie mam żadnych wątpliwości, że w swoim czasie musiały one mocno szokować. Z drugiej zaś strony pomiędzy scenami prawdziwej grozy rozciągają się obrazy sielanki, które trochę osłabiają mroczną atmosferę całego filmu. Sceny ukazujące małżeńskie szczęście zakrawają wręcz na karykaturę i czuć w nich telewizyjną przeszłość reżysera Jacques’a Lacerte. Rozumiejąc intencje twórców, chcących pokazać manichejską panoramę duszy głównej bohaterki i nadać obrazowi więcej psychologicznej prawdy, nie sposób nie żałować, że sceny takie rozwadniają klimat grozy. Z drugiej strony, rzadko widuje się filmy, gdzie gore graniczy z telenowelą!

Moim zdaniem plusem jest również to, że wiele pozostawiono wyobraźni odbiorcy. Twórcy koncentrując się na potrzaskanej osobowości Leslie, wiele spraw, zwłaszcza związanych z charakterem zbrodniczej sekty, pozostawili niedopowiedzianymi, co znacznie wzmacnia efekt grozy. Aktorzy grają przyzwoicie, zwłaszcza Scott, który w roli nekrofila mordercy wypada naprawdę przekonująco.

Reasumując polecam wszystkim tę zapomnianą nieco perełkę z lat 70-tych. Nie pretenduje ona z pewnością do tytułu arcydzieła, jest jednak jednym z najciekawszych i inteligentniejszych filmów poświeconych zjawisku nekrofilii. Zamierzenia twórców były z pewnością ambitne. Na ile udało się je zrealizować – oceńcie sami. Ja przyznaję "Love Me Deadly" mocną czwórkę.

Ocena: 4/6

Autor: Raziel