Recenzja horroru

Lips of Blood
Tytuł oryginalny:
Lèvres de sang
Reżyseria:
Scenariusz:
Jean Rollin, Jean-Loup Philippe
Obsada:
Jean-Loup Philippe, Annie Belle, Nathalie Perrey, Martine Grimaud
Kraj:
Francja
Rok produkcji:
1975
Czas trwania:
88 minut






Młody mężczyzna obsesyjnie usiłuje znaleźć zamek zapamiętany w dzieciństwie, z którym wiązała się obecność tajemniczej kobiety. Poszukując wszelkich tropów do rozwiązania zagadki, nieświadomie doprowadza do obudzenia się czwórki niezwykle ponętnych wampirzyc, które zaczynają krążyć nocą po Paryżu w poszukiwaniu swoich ofiar.
"Lips of Blood" jest definitywnie jednym z najbardziej niskobudżetowych horrorów w reżyserii mistrza gatunku Jeana Rollina. Nakręcony zaledwie w ciągu trzech tygodni okazał się niestety finansowym niepowodzeniem, co skłoniło Rollina do zajęcia się realizacją filmów porno. Obecnie "Lips of Blood" uchodzi za jeden z lepszych obrazów w dorobku reżysera i ja również w pełni podzielam ten pogląd.
Można uznać "Lips of Blood" za typowego reprezentanta erotyczno-wampirycznego horroru, ale będzie to dość krzywdzące. Wyznacznikiem filmów grozy Rollina (w tym i również "Lips of Blood") jest pewna specyficzna, balansująca na krawędzi sennego koszmaru atmosfera. Ten swoisty oniryzm odróżnia twórczość Rollina od wampirycznych horrorów jego konkurentów tj. np.: Jesusa Franco. Rollin, niczym mityczny Morfeusz, zabiera widza w podroż w głąb erotycznego koszmaru. W trakcie tej wędrówki odwiedzamy ponure, cuchnące pleśnią i rozkładem krypty, samotne cmentarze, stare średniowieczne zamki i co chwila wpadamy w ręce żądnych naszej krwi, seksownych wampirzyc. W przypadku niemalże każdego horroru Jeana Rollina fabuła schodzi zawsze na drugi plan, a liczy się przede wszystkim nastrój. Podobnie jest z "Lips of Blood": oglądamy tutaj mianowicie sporo iście surrealistycznych scen, jak chociażby urzekający swym pięknem i zmysłowością pochód czwórki wampirzyc przez zalany czernią nocy cmentarz. Uważny widz z łatwością wychwyci w "Lips of Blood" pewne elementy, tak charakterystyczne dla twórczości francuskiego mistrza jak trumny, złowieszcze lalki czy wreszcie bliźniaczki-wampirzyce.
Reasumując, każdy, kto jest zwolennikiem bardziej nastrojowego horroru i nie ma nic przeciwko sporej dawce subtelnego erotyzmu powinien po ten film sięgnąć, bo miłośników Rollina, jak mniemam, zachęcać nie trzeba. Absolutnie polecam ten fascynujący horror!