Recenzja horroru

Horror Lewd Lizard

Lewd Lizard

Tytuł oryginalny:

Chong

Reżyseria:

Norman Chu, Yung Ling Wang

Scenariusz:

Obsada:

Norman Chu, Xiao Hua, Jian Shan, Mike Tien

Kraj:

Hong Kong

Rok produkcji:

1985

Czas trwania:

84 minuty

Horror Chong - zdjęcie 1Horror Chong - zdjęcie 2Horror Chong - zdjęcie 3Horror Chong - zdjęcie 4Horror Chong - zdjęcie 5Horror Chong - zdjęcie 6

Miłość sprawia ból; powoduje, iż ogarnięty feromonami człowiek traci kontrolę nad zdrowym rozsądkiem i przemienia się w chore z zazdrości zwierzę zdolne krzywdzić i ranić. Partnera/ partnerkę traktuje się jako wyłączność częstokroć ograniczając jemu/jej życie towarzyskie, stawiając nakazy i zakazy oraz nieustannie kontrolując poczynania. Związek między kobietą a mężczyzną definiowany przeze mnie jako pragnienie uczestniczenia w życiu ukochanej osoby powinien opierać się na wzajemnej szczerości i zaufaniu. Niestety główny bohater "Lewd Lizard" cierpi z powodu odrzucenia przez kobietę. Obmyśla więc perwersyjny plan zemsty na niewiastach... trenując schwytane jaszczurki po to, by dostawały się do kobiecych wagin doprowadzając ofiary do śmierci z erotycznego bólu.

Zaprzysięgła miłość Davida, Shan Shan, opuszcza nieszczęśnika i wychodzi za mąż za bogatego kryminalistę. David usiłuje protestować, decyzja dziewczyny doprowadza go do szewskiej pasji, ale nim zdąży zrobić jej poważniejszą krzywdę dostaje po gębie od krewkiego małżonka i jego kamratów. To wszak nie koniec kłopotów odrzuconego młodzieńca. Krótko po pierwszej rozróbie pada ofiarą rozboju dokonanego na nim przez trójkę rzezimieszków, którym przewodzi kobieta. Wtedy postanawia się zemścić w nader oryginalny sposób na wszystkich dotychczasowych ‘krzywdzicielkach’. Wystarczy po prostu wyszkolić wyłapane jaszczurki do atakowania kobiecych wagin poprzez wstrzyknięcie w ich trzewia odpowiedniego specyfiku. Aby gady należycie wytrenować kradnie prostytutkom z lokalnych burdeli majtki; w tym samym celu krąży po plażach, gdzie pod dostatkiem roznegliżowanych kobiet i – co istotniejsze – damskiej bielizny. Pozostaje tylko zmienić wygląd dla własnego bezpieczeństwa i nadchodzi czas perwersyjnego rewanżu...

Jaszczurki służące jako śmiercionośny afrodyzjak seksualny. Czegoś tak zwariowanego jeszcze w kinie eksploatacji nie doświadczyłem, ale w dziwacznych produkcjach z Hong Kongu wszystko to, co najbardziej absurdalne jest możliwe. Nie wierzycie – polecam chociażby zmierzenie się z "The Boxer’s Omen" (1983). Problem jednak w tym, że "Lewd Lizard" wydawał się być zabawny jedynie przez pierwsze 45 minut, potem zaczął mnie z minuty na minutę coraz bardziej irytować. I nie chodzi tutaj nawet o to, że aktorstwo bywa drętwe, a scenariusz i montaż wołają o pomstę do nieba. Po prostu niespecjalnie przemawia do mnie chiński humor o wyraźnym podtekście seksualnym mający zapewne na celu złagodzenie skrajnej mizoginii filmu. To już wolę poobserwować nagie panie, których przewija się w toku akcji całkiem pokaźna liczba (zwłaszcza w domu publicznym w trakcie scen kradzieży). Norman Chu doprawdy nieźle się bawi jako lubieżny mściciel z probówką pełną wijących się malutkich jaszczurek, a jego ofiary umierają z ekstatycznej rozkoszy... zaspokojane przez gady. Zaiste potrzeba nie lada wyobraźni, aby wpaść na tak niecny pomysł unicestwiania dziewcząt i nie ma znaczenia, iż fabuła poraża głupotą w nie mniejszym stopniu niż w "The Oily Maniac" (1976).

Na koniec nasuwa się następująca kwestia: komu powinenem z czystym sumieniem polecić "Lewd Lizard"? Chyba tylko tym spośród nas, dla których najbardziej poryte kino eksploatacji stanowi chleb powszedni, ewentualnie jeszcze hodowcom jaszczurek. A te potrafią być naprawdę żarłoczne i napalone. Dziewczęta, miejcie się więc na baczności i pilnujcie bielizny – oto bowiem nadchodzi rozpustny jaszczur i absolutnie nie ma dobrych intencji!

Ocena: 3-/6

Autor: Embalmer