Recenzja horroru

Horror Lemora - A Child's Tale of the Supernatural

Lemora - A Child's Tale of the Supernatural

Tytuł oryginalny:

Lemora - A Child's Tale of the Supernatural

Reżyseria:

Richard Blackburn

Scenariusz:

Richard Blackburn

Obsada:

Lesley Gilb, Cheryl Smith, William Whitton, Steve Johnson

Kraj:

USA

Rok produkcji:

1973

Czas trwania:

113 minut

Horror Lemora - A Child's Tale of the Supernatural - zdjęcie 1Horror Lemora - A Child's Tale of the Supernatural - zdjęcie 2Horror Lemora - A Child's Tale of the Supernatural - zdjęcie 3Horror Lemora - A Child's Tale of the Supernatural - zdjęcie 4Horror Lemora - A Child's Tale of the Supernatural - zdjęcie 5Horror Lemora - A Child's Tale of the Supernatural - zdjęcie 6

"Lemora - A Child's Tale of the Supernatural" jest horrorem, którego poszukiwałem przez wiele lat i świeżo po jego obejrzeniu mogę powiedzieć jedno: ten film jest dla mnie skromnym arcydziełem atmosferycznego horroru. Zadziwiające jest to, jak mało osób o nim wie, ale każdy, kto jest miłośnikiem wampirycznego kina grozy musi ten film zobaczyć.

Młoda, trzynastoletnia dziewczynka Lila Lee otrzymuje list od tajemniczej Lemory, która zaprasza ją do siebie pod pretekstem odwiedzin jej ojca, znajdującego się na łożu śmierci. W trakcie podroży autobusem przez dziki i potwornie mroczny las Lila staje twarzą w twarz z upiornymi lykantropicznymi straszydłami. Mimo wielu niebezpieczeństw udaje jej się dotrzeć cało do posiadłości tytułowej Lemory. Sama Lemora jest niezwykle złowieszczym charakterem - potrafi być uwodzicielska i powabna, ale jednocześnie bije od niej zapach śmierci i niewysłowionego zła. Poznajemy również jej dzieci stanowiące legion małych krwiopijców. Początkowo Lila nie jest świadoma niebezpiecznej aury, jaka roztacza wokół siebie Lemora, ale z czasem udaje jej się odkryć ohydny sekret tej dziwacznej bladolicej wampirzycy. Przestraszona Lila podejmuje ucieczkę, ale czy nie jest już za późno?

"Lemora" jest pięknym, poetyckim i urzekająco onirycznym koszmarem, który powalił mnie na kolana. Debiutującemu reżyserowi Richardowi Blackburnowi udało się wykreować atmosferę totalnej grozy i niesamowitości, która przypomina mi najlepsze dzieła Mario Bavy czy najznamienitsze produkcje Hammera. Film obfituje w wiele przerażających scen, które potrafią przyprawić o dreszcze. Znalazło się w nim również miejsce na odrobinę makabry i kilka delikatnych podtekstów erotyczno-lesbijskich.

Ale to nie wszystko, bowiem "Lemora" jest horrorem niezwykle bogatym w symbolizm. Lila porzuca swój dotychczasowy azyl, który zapewniał jej ochronę i bezpieczeństwo po to, aby wkroczyć w przerażający świat śmierci, przemocy, ciemności i żądzy. W wyniku ciągłej walki o przetrwanie następuję przemiana głównej bohaterki z młodej, naiwnej dziewczynki w dojrzałą kobietę, która widziała i odczuła śmierć. "Lemora" akcentuje wyraźnie również motyw poznawania samego siebie, odkrywania naszej złej natury, która przecież tkwi w każdym z nas.

Scenarzysta i reżyser "Lemory" Richard Blackburn oraz producent Robert Fern pragnęli zdyskontować kasowy sukces "Count Yorga, Vampire" (1970) Boba Kelijana. Pierwszy pokaz filmu okazał się fiaskiem, potem rozpoczęły się problemy z dystrybutorem w rezulatcie których film został na wiele lat zapomniany. Tim Lucas, autor przepastnej encyklopedii o Mario Bavie "All the Colors of the Dark" (we Freaks kosztowała – bagatela – 280 euro) określił horror Blackburna jako "szepczący dreszcz klasyków Vala Lewtona i filmów grozy Curtisa Harringtona". Przy realizacji mrocznej historii dziecięcego strachu Blackburn inspirował się jednym z najsłynniejszych opowiadań Lovecrafta "Widmo nad Innsmouth", "Nocą myśliwego" (1955) Charlesa Laughtona oraz subtelnym opowiadaniem Arthura Machena "The White People" o satanicznej inicjacji młodej dziewczyny wychowywanej przez nianię. Straszliwa podróż autobusem przez gęstniejącą ciemność leśnej gęstwiny oraz odkrycie przez Lilę Lee pamiętnika to oczywiste nawiązanie do "Draculi" (1931) Todda Browninga.

Co znamienne, w horrorze młodego reżysera pojawia się koncept walki wampirów z wilkołakami – na 30 lat przed "Underworld". Samą postać Lily Lee (Cheryl Smith) można śmiało uznać za symbol dziecięcego lęku przed śmiercią i skorumpowaniem duszy. Oddajmy zatem głos Richardowi Blackburnowi: "Przemiana w wampira nie jest pozytywna. Bardziej interesowało mnie pytanie: dlaczego? Nie ma wśród nas ludzi absolutnie dobrych, a ci, co wierzą, że tacy są, stają się bardziej podatni na zło, niż ci, co z tego nie zdają sobie sprawy."

Dla wielbicieli "Vampyra" Dreyera "Lemora: A Child´s Tale of the Supernatural" to pozycja zaiste zjawiskowa.

Ocena: 5/6

Autor: Embalmer