Recenzja horroru

Jemima: Dating Is Murder
Tytuł oryginalny:
Jemima: Dating Is Murder
Reżyseria:
Uisdean Murray
Scenariusz:
Uisdean Murray, Alan Hutton
Obsada:
Joy McAvoy, Al Mariotti, Ron Stirling, Reshad Ramjan
Kraj:
Wielka Brytania
Rok produkcji:
2002
Czas trwania:
9 minut






Nie jestem wielkim admiratorem krótkometrażowych produkcji niezależnych. Zazwyczaj są to oparte na jednym średnim pomyśle opowiastki, robione za śmieszne pieniądze produkcje, które można traktować tylko w kategoriach zgrywy. Bo też i takie obrazy kręcić jest najłatwiej. A że bawi się na nich tylko ekpia twórców, to kolejna kwestia, która przemawia za tym, żeby ostrożnie do zerobudżetowców podchodzić. Takie też wrażenia miałem siedząc na pokazach ubiegłorocznej Horror Fiesty. Filmy polskie w większości kwalifikowały się pod powyższy opis. Ale to nie znaczy, że za niewielkie kwoty nie można zrealizować pomysłowego, dobrze zagranego i sfilmowanego kawałka grozy. I bardzo miło się rozczarowałem podczas projekcji filmu Uisdeana Murray'a, z którym udało się nawet zamienić kilka słów po seansach.
Takie filmiki ogląda się z prawdziwą przyjemnością. Przede wszystkim twórcy dokładnie przemyśleli co chcą opowiedzieć. Dostajemy spójną i zamkniętą całość. Co więcej udało sie nawet pogłębienie psychologiczne postaci głównej bohaterki. Na podstawie kilku ciekawych obserwacji dotyczących dynamiki związków między dwojgiem ludzi, zbudowano interesującą historię dziewczyny, która nie godzi się na zobojętnienie, zanik więzi i namiętności. Oczywiście jest to postać tkwiąca w poetyce i "psychologii" horroru, więc rozwiązania, które wybiera są raczej radykalne. Dodatkowo w tym krótkim obrazie jest kilka scen niewymuszonego humoru, które przyjemnie rozładowują dość ponurą tematykę "Jemimy". Bardzo sympatyczna i urokliwa jest grająca główną rolę Joy McAvoy. Jeśli lubicie drobne blondynki, które na dodatek mówią ze szkockim akcentem, będziedzie więcej niż usatysfakcjonowani (czy to nie miła odmiana po wszystkich tych czarnowłosych demonicznych kobietach zaludniających azjatyckie horrory i plastikowych blondynkach z amerykańskich produkcji?).
Kolejny plus to naprawdę dobra robota od strony formalnej. Widać, że twórcy podeszli bardzo serio do technicznych aspektów "Jemimy". Kadry są przemyślane, zakomponowane z głową, a jednocześnie nie ma w nich miejsca na nic nie wnoszące zabawy dziwnymi ustawieniami kamery. Montaż to równiez kawałek fachowej pracy. Szczególnie widać to w scenie morderstwa. W przypadku tysięcznych amatorskich produkcji otrzymalibyśmy obrazek bardziej śmieszny niż straszny. Tutaj jednak uśmiercenie chłopaka przez Jemimę wygląda nader realistycznie i przekonująco. Jak widać nawet przy niewielkich nakładach można zrealizować sprawne i dopracowane dzieło. I ostatni plus to skomponowana specjalnie na potrzeby obrazu muzyka, która świetnie podkreśla klimat opowieści. Według mnie "Jemima: Dating Is Murder" była jednym z najjaśniejszych punktów Horror Fiesty. Dlatego też szczerze polecam zapoznanie się z tym filmem. W swojej kategorii to naprawdę mała perełka.
Jeśli chcecie zapoznać się z tym filmem, na stronie www.triggerstreet.com po dokonaniu rejestracji i wypełnieniu ankiety, można obejrzeć obydwie części "Jemimy". Niestety jakościowo nie jest najlepiej, ale na bezrybiu i rak ryba (a ja mam DVD od Uisdeana ;-)).