Recenzja horroru

Horror Island of the Fishmen

Island of the Fishmen

Tytuł oryginalny:

L'isola degli uomini pesce

Reżyseria:

Sergio Martino

Scenariusz:

Sergio Martino, Sergio Donati, Cesare Frugoni

Obsada:

Barbara Bach, Richard Johnson, Claudio Cassinelli

Kraj:

Włochy

Rok produkcji:

1979

Czas trwania:

100

Horror L'isola degli uomini pesce - zdjęcie 1Horror L'isola degli uomini pesce - zdjęcie 2Horror L'isola degli uomini pesce - zdjęcie 3Horror L'isola degli uomini pesce - zdjęcie 4Horror L'isola degli uomini pesce - zdjęcie 5Horror L'isola degli uomini pesce - zdjęcie 6

"Trail of Cthulhu" , system RPG oparty na twórczości H.P. Lovecrafta, dostrzegając niebywały potencjał ukryty w prozie Mistrza, zakłada, może być ona użyta do tworzenia dwóch typów scenariuszy: "purist" i "pulp". Te pierwsze koncentrują się wokół filozoficznej strony twórczości Lovecrafta – kosmicznego horroru i związanych z nim osamotnieniem, szaleństwem i obcością. Te drugie zaś odwołują się bardziej do twórczości pogrobowców Mistrza, dodając jedynie smaczek Mitów do scenariuszy przygodowych w stylu Indiany Jonesa. "Island od f the Fishmen" (1979) w reżyserii Sergio Martino jest przykładem genialnego wykorzystania twórczości Lovecrafta w takim właśnie czysto przygodowym scenariuszu.

Oto mamy rok 1891. Niespodziewany sztorm zatapia statek przewożący skazańców. Ocaleli z katastrofy więźniowie i oficer- lekarz Claude de Rosse trafiają na bezludną pozornie wsypę. Szybko okazuje się, że wyspa jest zamieszkana i szalenia niebezpieczna. Jak to zwykle w życiu bywa to nie zatrute źródła, pułapki, magia voodoo czy krwiożercze hybrydy ludzi i ryb, a nasi bliźni stanowią największe niebezpieczeństwo dla rozbitków. Panem wyspy jest bowiem okrutny i bezwzględny Edmond Racket, który rządzi z pomocą Shakiry czarnoskórej służącej i kapłanki voodoo oraz grupy rosłych lewantyńczyków. W roli Racketa mamy przyjemność oglądać szekspirowskiego aktora Richarda Johnsona, znanego fanom kina groza choćby z "Zombie 2" Fulciego. , który więzi na niej szalonego naukowca Profesora Ernesta Marvina i jego piękną córkę Amande (. Porucznik de Rosse szybko odkrywa, iż chciwy Racket osiedlił się na wyspie, gdyż jest ona jedyna pozostałością po starożytnym kontynencie będącym pierwowzorem Atlantydy. U wybrzeży wyspy spoczywa w odmętach stolica tej prastarej cywilizacji, wraz ze swoimi skarbami ukrytymi w świątyni boga-słońca. Do wydobycia bogactw postanowił wykorzystać ostatnich przedstawicieli prastarej cywilizacji, którzy w toku ewolucji ulegli przekształceniu w hybrydy ludzi i ryb. Kluczem do panowania nad niebezpiecznymi istotami są więźniowie Racketa: szalony naukowiec Profesor Ernest Marvin i jego piękna córka Amanda (Barbara Bach, dziewczyna Bonda , na polu grozy znana przede wszystkim z genialnego "Short Night of Glass Dolls" Aldo Lado). Szybko jednak okazuje się, że każdy z sekretów wyspy stanowi jedynie drzwi do kolejnych tajemnic. Więcej mi napisać mi nie wolno, żeby nie psuć zabawy osobom, które nie widziały jeszcze tej perełki. Nadmienię jedynie, że film oparto nie tylko na "The Shadow Over Innsmouth" Lovecrafta, ale również na "The Inheritor", dokończonym przez Augusta Derletha".

Jak widać już choćby z powyższego, krótkiego streszczenia fabuły, " L'isola degli uomini pesce" jest wybuchowa mieszanką horroru, science-fiction oraz klimatu włoskiego kina kanibalistycznego umieszczoną w ramach klasycznego przygodowego schematu "piękności w opałach". Sergio Martino to weteran, który doskonale czuje się w każdym z powyższych gatunków, dlatego też opowiadana przez niego historia wciąga od pierwszego momentu. Oczywiście jest to kino czysto rozrywkowe, bez żadnych artystycznych ambicji. Pomimo niewielkiego ładunku grozy jest to jednak rozrywka znakomita. Pomysłowość twórców oraz ich rzemieślnicza sprawność sprawiają, że mimo upływu lat film ogląda się z duża przyjemnością. Szczególny podziw budzą efekty specjalne, zwłaszcza zaś wygląd ludzi –ryb. To kanoniczne nieomal przedstawienie Lovecraftowskich mieszkańców głębin. Chociaż w dobie efektów cyfrowych budzą uśmieszek, to każą również z szacunkiem pomyśleć o kreatywności dawnych twórców, którzy potrafili wyczarować tak interesujące efekty przy użyciu śladowego budżetu. Aktorzy również radzą sobie znakomicie. Richard Johnson przyćmiewa swoim szelmowskim urokiem pozostałych aktorów i narzuca bardziej teatralny styl, który raczej kojarzy się z produkcjami wytwórni Hammer niż włoskim kinem kanibalistycznym.

Jeżeli więc do wakacyjnego urlopu pozostało Wam jeszcze troszkę czasu, wybierzcie się tymczasem na wycieczkę na wyspę ludzi-ryb. Dobra zabawa gwarantowana.

Ocena: 4+/6

Autor: Raziel