Recenzja horroru

Hostel: Part II (Hostel II)
Tytuł oryginalny:
Hostel: Part II
Reżyseria:
Eli Roth
Scenariusz:
Eli Roth
Obsada:
Lauren German, Roger Bart, Heather Matarazzo, Bijou Phillips, Vera Jordanova
Kraj:
USA
Rok produkcji:
2007
Czas trwania:
93 minuty
Czytając zarówno polskie, jak i zagraniczne publikacje prasowe dotyczące idiotycznego dziennikarskiego wymysłu "torture porn" (albo jeszcze lepiej "gorno") nie mogę się nadziwić istnej nagonce na Eli Rotha. Nie zamierzam w żaden sposób deprecjonować faktu, iż goszczące na ekranach multipleksów niektóre mainstreamowe horrory stają się coraz bardziej brutalne i zdeprawowane, ale krytykowanie tych paru wyselekcjonowanych produkcji (trylogii "Saw" oraz filmów Rotha) często idzie w parze z wieszaniem psów na całym gatunku, czego tolerować nie zamierzam. W prasie wylano rzekę jadu na "Hostel II" oskarżając Rotha o mizoginię i epatowanie okrucieństwem. Jak mniemam, dzieje się tak z powodu zamiany płci trzech głównych postaci z męskiej na żeńską. Wystarczy się jednak cofnąć wstecz do końca lat siedemdziesiątych oraz początku osiemdziesiątych i przypomnieć sobie, iż w znakomitej większości slasherów protagonistkami czy ofiarami najczęściej zamaskowanego mordercy były kobiety. No cóż, rozmaitej maści pismaków, którzy najczęściej nie mają pojęcia o gatunku, bo widzieli ledwie owych kilka produkcji siedząc sobie wygodnie w kinie, przekonać do swoich racji się nie da, ponieważ oni jak zwykle wiedzą lepiej. Bez niepotrzebnych dywagacji wróćmy wszakże do sequela "Hostel" (2005), który jest akurat w tym czasie grany w polskich kinach.
Trzy amerykańskie studentki collegu, a mianowicie bogata lesbijka Beth (Lauren German), puszczalska Whitney (Bijou Philllips) oraz nieśmiała Lorna (Heather Matarazzo, jako aktorka zadebiutowała w 1995 roku w "Welcome to the Dollhouse" u Todda Solondza) postanawiają zrobić sobie przerwę od studiowania sztuki w Rzymie (dodam, że malarstwa uczy je weteranka giallo Edwige Fenech m.in. "Strip Nude for Your Killer") i wyruszyć na podbój Pragi. W pociągu napotykają piękną Axelle (Vera Jordanova), która wcześniej pozowała dla nich nago. Dziewczyna przekonuje całą trójkę, aby udały się z nią na Słowację w celach zapoznania się z tamtejszymi gorącymi źródłami. Oczywiście skore do zabaw i nieświadome zagrożenia dziewczęta lądują w tytułowym hostelu, który, jak wiadomo, stanowi przykrywkę do porywania turystów przez zorganizowany syndykat, a następnie torturowania ich i mordowania w przystosowanej do tego nieczynnej fabryce. Roth daje widzowi okazję do zapoznania się z owym ponurym "biznesem" przedstawiając dwóch facetów, Stuarta i Todda, którym udało się wygrać zakłady i tym samym dostali niepowtarzalną szansę zrobienia z przeznaczonymi dla nich ofiarami tego, co im się żywnie podoba. Fajny wątek – przynajmniej zanika nieprzyjemne wrażenie z pierwszych kilkunastu minut filmu, że to wszystko już kiedyś było ;-)
Zasadniczy problem z Eli Rothem jest jeden: brakuje mu własnej wizji twórczej i postępuje podobnie jak jego przyjaciel Quentin Tarantino, czyli kopiuje pomysły fabularne ze swoich ulubionych horrorów. Robił to w "Cabin Fever" i "Hostel", robi to nadal w "Hostel II". Jedziemy po kolei, tak więc liczcie się, moi drodzy czytelnicy, z możliwością spojlerowania: dekapitacja jedynego ocalałego z "Hostelu", Paxtona (Jay Hernandez) to aluzja do "Friday the 13th Part 2". Podróż trójki dziewcząt pociągiem na Słowację, obfitująca między innymi w spotkanie z trzema włoskimi dilerami narkotyków skojarzyła mi się ze świetnym rape and revenge Aldo Lado "Late Night Trains" (1975). Inspiracją wizualną dla fabryki, w podziemiach której słychać rozdzierające wrzaski torturowanych i mordowanych, był zapewne snuff thriller "Mute Witness" (1995). Wreszcie makabryczna scena, gdy Heather Matarazzo wisząc nago nad ziemią zostaje okaleczona i zarżnięta, a jej krew tryska strumieniami do wanny, w której bierze kąpiel bogata sadystka nawiązuje do historycznej postaci księżnej Erzebet Bathory lubującej się taplać w krwi zabitych niewiast. O samej Bathory nakręcono wiele filmów grozy m.in. "Blood Ceremony" Jorge Grau i "Countess Dracula" z brytyjskiej wytwórni Hammer, ale mniejsza z tym. Inne dostrzegalne zapożyczenia to przecięcie kabla elektrycznego przed przystąpieniem do torturowania ofiary ("Body Double" Briana De Palmy) i oczywiście sekwencja kastracji i nakarmienia odciętym penisem psa (ukłon w stronę "Blood Sucking Freaks" Joela M. Reeda i zarazem najmocniejszy moment w filmie). Roth zawarł tutaj nieco wewnętrznego humoru np. jeden z klientów zjada młodego mężczyznę, a w postać kanibala wciela się nie kto inny, niż Ruggero Deodato, jeden z pionierów włoskiego nurtu kanibalistycznego. Pomimo raczej sporej dawki gore odnoszę jednak wrażenie, iż "Hostel II" jest lżejszy od swego poprzednika, co widać chociażby w scenie, gdy gruby strażnik zasłania oglądającemu monitor ukazujący moment zgonu ofiary.
Reasumując, "Hostel II" to bardzo przyzwoity sequel. Bardziej zabawny, chwilami nawet absurdalny (Roth w paru momentach wyraźnie puszcza oko w stronę widza) – niestety także przewidywalny, nie oferujący zbyt wielu niespodzianek. Scenariusz Rotha zawiera kilka logicznych wpadek, a sceny z gangiem małych uliczników wydają się być doklejone na siłę, ale wspomniane wady da się przeboleć. Oby tylko Roth nie wziął się za nakręcenie trzeciej części, bo jest całkowicie zbędna.