Recenzja horroru

Gothika (Gothika)
Tytuł oryginalny:
Gothika
Reżyseria:
Mathieu Kassovitz
Scenariusz:
Sebastian Gutierrez
Obsada:
Halle Berry, Robert Downey Jr., Charles Dutton
Kraj:
USA
Rok produkcji:
2003
Czas trwania:
98 minut
Wprost nie mogę uwierzyć, że ten film został wyreżyserowany przez twórcę genialnej "Nienawiści", Mathieu Kassovitza! Facet, który zrobił jeden z najlepszych dramatów jakie kiedykolwiek widziało moje oko, rozdrobnił się całkowicie serwując nam fatalny horror o zemście z zaświatów.
Niezwykle atrakcyjna pani psycholog (śliczna Halle Berry), pracująca na oddziale psychiatrycznym więzienia dla kobiet, wraca do domu podczas gwałtownej burzy. Niespodziewanie na drodze pojawia się naga dziewczyna i kobieta, próbując uniknąć wypadku, zjeżdża do rowu. Szybko wydostaje się z samochodu, jednak gdy podchodzi do niecodziennie wyglądającej osoby, traci przytomność. Budzi się trzy dni później na tym samym oddziale już jako pacjentka. Wkrótce dowiaduje się, że zostaje oskarżona o makabryczne zabójstwo swojego męża.
Czwarty film wytwórni Dark Castle to horror odziany w szatę thrillera psychologicznego, który razi przede wszystkim swoim nieudolnym, dziurawym scenariuszem. Rozumiem, że horrorów nie ogląda się raczej dla logicznej fabuły, ale czasami, tak jak w przypadku np. "www.strach", "Resident Evil" czy właśnie "Gothiki", twórcy przechodzą sami siebie w płodzeniu monstrualnych bzdur! Już nawet samo małżeństwo Berry (obejrzycie, zobaczycie) to jakaś farsa! Przecież to bezczelna obraza widza. Z resztą jest podobnie i nawet nie mam zamiaru zanudzać Was wyliczanką scenariuszowych dziur. Powiew oryginalności znajduję tylko w pomyśle umieszczenia pani psycholog po drugiej stronie barykady - jako pacjentkę zakładu, w którym jeszcze kilka dni wcześniej pracowała. Reszta to walenie w ten sam bęben schematyczności: zderzenie racjonalności ze światem ponadnaturalnym, temat ducha młodej dziewczynki szukającego zemsty na oprawcach, ciągłe powtarzanie wielokrotnie już używanych elementów: burza, błyskawice, migoczące lampy, itp. W "Gothice" znajduje się trochę rzucających się w oko efektów (przepływająca przez szybę kamera), jednak to wszystko to tanie bajery, które osobiście już mnie nie ruszają. Oczywiście nie obyło się bez ściągania z innych filmów: "Ringu", "Szósty Zmysł", a nawet "8 MM". Jednym zdaniem: wszystko przewidywalne i schematyczne niczym praca na taśmie przy składaniu płyt DVD. Jedynie Halle Berry próbuje jakoś się odnaleźć w tym bajzlu i trzeba przyznać, że robi co może, aby uratować ten film od całkowitej klęski: biega, skacze, tarza się, krzyczy, płacze, obija się po ścianach i wykonuje masę innych zabiegów, aby widz choć przez moment wczuł się w beznadziejną sytuację bohaterki. Na niewiele się to jednak zdaje. Jeszcze jedno: skąd oni do cholery wzięli ten tytuł ? Mimo, że brzmi zachęcająco, tak naprawdę jest kompletnie zwodniczy i zupełnie nie mogę go dopasować do zawartości filmu, oprócz oczywiście faktu, że w początkowych minutach pacjentka, którą wyniesiono tak właśnie nazywa naszą panią psycholog. Ale to jeszcze bardziej czyni go niezrozumiałym.
Mógłbym spokojnie dać 1, ale daję 2 za jedną straszną scenę w celi i za Halle Berry, która nawet potargana i sponiewierana wygląda pięknie. Najbardziej mi szkoda, że tak utalentowany reżyser, w tak beznadziejny sposób, zaprzedał się komercji. Po obejrzeniu "Gothiki" przypomniał mi się tekst z jego fenomenalnej "Nienawiści", który obrazuje obecną karierę Krassovitza: "Jest taki kawał o facecie spadającym z 50 piętra. Facet leci i powtarza sobie dla otuchy: jak na razie nie jest źle, jak na razie nie jest źle..."