Recenzja horroru

Giallo in Venice
Tytuł oryginalny:
Giallo a Venezia
Reżyseria:
Mario Landi
Scenariusz:
Aldo Serio
Obsada:
Leonora Fani, Gianni Dei, Jeff Blynn, Mariangela Giordano
Kraj:
Włochy
Rok produkcji:
1979
Czas trwania:
91 minut
Wenecja jest jednym z najpiękniejszych i najbardziej uroczych włoskich miast. Przepiękne kanały, kolorowe gondole, stylowe budynki, szyk i elegancja na każdym kroku. I to właśnie Wenecja stała się tłem akcji do jednego z najbardziej zdeprawowanych i szokujących filmów w historii włoskiego kina eksploatacji - filmu, który został określony przez włoskich krytyków mianem "najbardziej obrzydliwego filmu kiedykolwiek pokazywanego".
Fabio i Flavia są młodym małżeństwem. Ich związek jest jednak nieco dziwaczny. Fabio lubi się kochać, gdy są przez kogoś obserwowani, ponadto znęca się seksualnie nad swoją żoną i zmusza ją do uprawiania seksu z innymi mężczyznami. W prologu widzimy jak oboje padają ofiarą brutalnego morderstwa. Inspektor De Pol zaczyna prowadzić śledztwo i wkrótce ma miejsce więcej morderstw, przy czym każde z nich jest niesamowicie okrutne.
Uff, jest to definitywnie dołujące i chore giallo. Przez większą część czasu przypomina lekki film porno z licznymi scenami seksu, nagości i sadyzmu. Kiedy widz zaczyna już troszeczkę przysypiać znudzony tym wszystkim, jest znienacka budzony scenami potwornej przemocy. Problem polega jednak w dużej mierze na tym, że reżyser Mario Landi nie potrafił stworzyć tutaj żadnej atmosfery napięcia i grozy, tak charakterystycznej dla włoskiego nurtu giallo. Zdecydował się więc wypełnić film maksymalną ilością erotyzmu i chorego okrucieństwa. Sceny przemocy w "Giallo a Venezia" autentycznie kopią w ryj. Prostytutka zostaje kilkakrotnie dźgnięta nożyczkami w krocze w jednej z najbardziej szokujących scen seksualnej przemocy, jaką miałem okazję kiedykolwiek oglądać w filmie. Mariangela Giordano, znana z takich horrorów jak "Burial Ground" (1980) czy "Malabimba" (1979) zostaje przywiązana naga do kuchennego stołu, a następnie oszalały morderca powoli odcina jej nogę kuchennym nożem, co też obserwujemy w upiornym zbliżeniu. Z kolei jej kochanek zostaje postrzelony z pistoletu, a następnie oblany benzyną i podpalony, po czym umiera w potwornej agonii.
Film ten ze względu na odrażającą przemoc przypomina mi bardzo "The New York Ripper" (1982, Lucio Fulci), ale śmiem twierdzić, że jest jeszcze bardziej ostry. Każdy, kto głęboko siedzi w kinie eksploatacji powinien zobaczyć "Giallo a Venezia", ale pokaźna większość fanów horroru będzie zszokowana i zażenowana. Osobiście widziałem jeszcze bardziej chore filmy jak np.: amerykański porno/horror "Forced Entry" (1972), aczkolwiek ciężko jest znaleźć obecnie film tak politycznie niepoprawny jak "Giallo a Venezia". Polecam, ale tylko fanom totalnej ekstremy spod znaku włoskiego nurtu kanibalistycznego i japońskiego kina "pink".