Recenzja horroru

Horror Forced Entry

Forced Entry

Tytuł oryginalny:

Forced Entry

Reżyseria:

Shaun Costello

Scenariusz:

Shaun Costello

Obsada:

Harry Reems, Laura Cannon, Ruby Runhouse, Helmuth Richler

Kraj:

USA

Rok produkcji:

1974

Czas trwania:

72 minuty

Horror Forced Entry - zdjęcie 1Horror Forced Entry - zdjęcie 2Horror Forced Entry - zdjęcie 3Horror Forced Entry - zdjęcie 4Horror Forced Entry - zdjęcie 5Horror Forced Entry - zdjęcie 6

"Forced Entry" to wyjątkowo odrażający i zdegenerowany porno rape horror nakręcony w dwóch nowojorskich dzielnicach Queens i Manhattan. Reżyserem tego odpychającego pokazu sadyzmu i skrajnej mizoginii jest Shaun Costello, który przez blisko 15 lat kręcił twardą, czasami zwyrodniałą pornografię, posługując się przy tym wieloma rożnorakimi pseudonimami takimi jak Helmuth Richler czy Amanda Barton. Począwszy od wczesnych lat siedemdziesiątych aż do połowy osiemdziesiątych zrealizował ponad 100 filmów pornograficznych. Przypisuje mu się także zrecenzowany przeze mnie szokujący i podobno oparty na faktach autentycznych "Waterpower", w którym oszalały Jamie Gillis pastwi się seksualnie nad kobietami przy użyciu lewatywy.

Niegdysiejszy król ostrego porno Harry Reems występuje tutaj w roli skrzywionego psychicznie weterana wojny w Wietnamie, który pracuje w obskurnej stacji benzynowej nazwanej 'Joe's Friendly Service'. Prześladują go przeżyte niegdyś koszmary wojenne, a głęboko w nim tkwi nieskrępowana nienawiść do przedstawicielek płci pięknej. Ilekroć kobieta przyjeżdża do niego samochodem, Reems posługując się sprytnym podstępem zdobywa jej adres. Potem uzbrojony w gnata i nóż wyrusza na łowy. Dostaje się do domów swoich ofiar, terroryzuje je bronią, wielokrotnie gwałci, poniża werbalnie, a potem zabija. Pierwszą ofiarę (Ruby Runhouse) zmusza do seksu oralnego grożąc jej przyłożonym do gardła nożem. Owa sadystyczna scena gwałtu trwa blisko 8 minut, a kończy się w momencie, gdy Reems spuszcza się nieszczęsnej kobiecie do ust. Niezadowolony z seksu podcina jej gardło. Drugą ofiarą zwyrodnialca staje się modelka Playboya, Laura Cannon. Reems dostaje się do jej domku, zaskakuje ją pod prysznicem, po czym siłą zaciąga do sypialni. Tam, na łóżku, płaczącą i przerażoną przymusza do ssania jego wielkiego penisa przykładając jej pistolet do głowy. Następnie gwałci kobietę analnie, ale pomimo szczytowania nie jest usatysfakcjonowany. Wściekły zaczyna ciąć jej brzuch nożem i w końcu dźga ją w pierś. Ta druga scena mordu wstrząsnęła mną bardzo mocno - bije od niej chory sadyzm i straszliwe okrucieństwo. Prawdziwy szał ogarnie jednak Reemsa w momencie, gdy włamie się do mieszkania zajmowanego przez dwie naćpane lesbijki. Odpieprzy mu wówczas zupełnie, ale to co tam się wydarzy pozostawiam domysłom ciekawskich widzów.

Każdemu, kto skusi się na obejrzenie "Forced Entry", zalecam niezwłocznie po projekcji prysznic w gorącej wodzie. Ten film oblepia oglądającego ohydnym brudem, z każdego kadru wyziera zgnilizna, a Nowy Jork jawi się jako posępna metropolia pełna rozpusty i przemocy. Weteran ostrych pornoli Harry Reems wypada wiarygodnie w roli morderczego gwałciciela trawionego upiornymi wspomnieniami z Wietnamu. Najbardziej szokującym aspektem filmu są wypowiadane przez niego kwestie skierowane do gwałconych kobiet. Dla przykładu drugiej z ofiar Reems w trakcie stosunku analnego zadaje pytanie: "Czy zaczynasz już krwawić, kochanie? Zaraz pokaże ci, suko, jak mocno będziesz krwawić!". Aby dodatkowo wzmocnić potwornie mizoginistyczny wydźwięk filmu, Costello umieszcza w trakcie polowania przez Reemsa na swoje ofiary i ich molestowania wiele wstawek z ogarniętego wojną Wietnamu. Kiedy zwyrodnialec ma wytrysk, widzimy autentyczne zdjęcia martwych dzieci czy bomby zrzucane na wietnamskie wioski. Wywołuje to doprawdy nieprzyjemny efekt i wzbudza niesmak.

I choć "Forced Entry" to w stu procentach porno, jego intencją nie jest w żadnym razie erotyczne pobudzenie oglądającego. Długie i sfilmowane z odpychającą dokładnością sekwencje gwałtów, poniżania oraz seksualnej przemocy wzbudziły we mnie poczucie wstrętu i odrazy. Film jest poprawnie zrealizowany, choć skrajnie niski budżet, jakimi dysponowali jego twórcy, widać na pierwszy rzut oka. Montaż jest co prawda chwilami niechlujny, niektóre zbliżenia są całkowicie zbędne, a w jednym momencie bezczelnie widać mikrofon na krawędzi ekranu, ale są to mankamenty na tyle drobne, że nie wpływają prawie wcale na odbiór filmu. Scena podrzynania gardła przez Reemsa pierwszej z ofiar zrobiona została bardzo niedbale, ale wcześniejsza 8-minutowa sekwencja oralnego gwałtu wzbudzi obrzydzenie u wielu widzów. Aktorstwo stoi na przyzwoitym, przynajmniej jeśli chodzi o pornografię, poziomie z wyróżniającymi się rolami Reemsa i Cannon. Harry Reems czyli pamiętny doktor Young z "Deep Throat" Gerarda Damiano, gra tutaj prawdziwego mizogina, który mamrocze do siebie (np: "brudni hippisi, przybywają na moją stację, zabić ich, brudni hippisi...") i miota ohydne bezeceństwa na poniżane w trakcie gwałtu kobiety.

W zasadzie nie wiem, komu mogę z czystym sumieniem polecić niniejszy film. Na pewno fani eksploatacji mogą go sprawdzić, ale jestem święcie przekonany, iż wielu z nich będzie krańcowo zniesmaczonych. "Forced Entry" to horror niewiarygodnie brudny, brutalny, wulgarny i chory, przy którym nawet tak kontrowersyjne obrazy jak "I Spit on Your Grave" wyglądają niczym bajki dla grzecznych dzieci. Jedno jest wszakże pewne, tego filmu po projekcji nigdy się nie zapomni. Sami musicie zadecydować, czy warto go odszukać.

Ocena: 4-/6

Autor: Embalmer