Recenzja horroru

Horror Flesh Target: Rape!

Flesh Target: Rape!

Tytuł oryginalny:

Niku No Hyoteki Ubau

Reżyseria:

Yukihiro Sawada

Scenariusz:

Obsada:

Eri Kanuma, Asami Ogawa, Minoru Okochi, Keijiro Shiga, Izumi Shima

Kraj:

Japonia

Rok produkcji:

1979

Czas trwania:

72 minuty

Założone w 1912 roku studio filmowe Nikkatsu jest najstarsze w Japonii. To właśnie w nim w latach trzydziestych swą karierę reżyserską rozpoczął słynny Akira Kurosawa. W latach siedemdziesiątych, aby utrzymać malejące pod wpływem telewizji zyski finansowe Nikkatsu zaczęło produkować filmy roman porno i pinku eiga, które kładły fabularny nacisk na erotyzm, seks, przemoc i S&M. Wielu z twórców oraz gwiazd wytwórni wycofało się z niej szukając zatrudnienia w innych studiach, paru jednak pozostało m.in. Yasuharu Hasebe ("Assault! Jack the Ripper", "Rape!", "Raping!", "Rape! 13th Hour", "Attacked!") oraz Shogoro Nishimura, którego zdeprawowany S&M pink "All Women Are Whores" miałem przyjemność recenzować na łamach Danse Macabre jakiś czas temu. Na miejsce tych, co odeszli, pojawili się nowi np. Tatsumi Kumashiro ("Woman with Red Hair"), Masaru Konuma ("Wife to Be Sacrificed", "Woman in a Box: Virgin Sacrifice") i Chusei Sone ("Angel Guts: High School Coed", "Angel Guts: Red Classroom"). Yukihiro Sawada debiutował kryminałami o japońskiej mafii Yakuzie, lecz spod jego ręki wyszło także kilka filmów pink między innymi brutalny "Assault!" (1976) i chyba najłatwiej dostępny "Flesh Target: Rape!" (1979), występujący pod skróconym alternatywnym tytułem "Flesh Target".

Mezu to zapijaczony i seksualnie sfrustrowany pracownik biura, który nie potrafi kontrolować gwałtownego temperamentu. W czasie przyjęcia w nocnym klubie obija pysk swojemu szefowi i omal nie traci przez ów incydent pracy. Następnego dnia boss zezwala mu na dalsze zatrudnienie, ale Mezu nie ma co liczyć na żadne promocje czy możliwość awansu. Wściekły rozpoczyna maraton systematycznego gwałtu polując na pracownice biura, które do tej pory były dla niego nieosiągalne. Jak to w japońskich pinku bywa, brutalny atak stymuluje ofiary seksualnie, a jedna z nich (osobista sekretarka szefa) pomaga gwałcicielowi w zdobyciu upragnionej promocji...

Jest w "Flesh Target" oraz niezliczonych produkcjach pinku eiga coś niewłaściwego, nieprzyswajalnego dla europejskiego widza, anarchicznego i dlatego tak bardzo respektuje tenże nurt. Wszelka poprawność polityczna zostaje wyrzucona za drzwi i zapomniana, w zamian otrzymujemy kilka gwałtownych scen seksualnej agresji, które niewyrobionego widza z miejsca doprowadzą do negatywnej reakcji. "Flesh Target: Rape!" nieco przypominał mi nihilistyczny pinku Yasuharu Hasebe "Rape!", w którym dziewicza bibliotekarka pada ofiarą bestialskiego gwałtu w windzie, lecz napaść pobudza ją tak silnie, iż po pewnym czasie zaczyna szukać coraz to mocniejszych wrażeń erotycznych i w końcu staje oko w oko ze swoim gwałcicielem.

Pink Sawady jest skierowany wyłącznie dla fanów ostrego kina eksploatacji. Sceny gwałtu w nim zawarte następują szybko i pełne są seksualnej furii. Jedna z pracownic biura podwozi Mezu do domu w ulewny wieczór. Gdy zatrzymuje auto, aby oddać mocz, następuje atak. Głowa innej dziewczyny w trakcie analnego gwałtu przebija papierową ścianę. W innej sekwencji Mezu włamuje się do apartamentu dwójki lesbijek i próbuje je obie szantażować zdjęciami z upojnej miłosnej sesji, które rzekomo zrobił, po czym zabiera się za nieszczęsne ofiary. Nie ma to jak japońska uczuciowość i oddanie sprawie!

Mówiłem to wielokrotnie, powiem raz jeszcze: nurt pinku eiga nie zna granic w szokowaniu i leje z góry na polityczną poprawność. Obejrzyjcie "Flesh Target", to się sami przekonacie.

Pinku Eiga! Go! Go!

Ocena: 4/6

Autor: Embalmer