Recenzja horroru

Horror Fear (1990)

Fear (1990) (Strach)

Tytuł oryginalny:

Fear

Reżyseria:

Rockne S. O'Bannon

Scenariusz:

Rockne S. O'Bannon

Obsada:

Ally Sheedy, Lauren Hutton, Michael O'Kefee, Pruitt Taylor Vince, Stan Shaw

Kraj:

USA

Rok produkcji:

1990

Czas trwania:

91 min.

Cayce Bridges zdobywa ogromną popularność dzięki swym zdolnościom psychometrycznym. Potrafi widzieć oczami mordercy i czuć nie tylko jego pragnienia ale i strach ofiary. Jej zdolności wielokrotnie pomogły w zidentyfikowaniu oraz ujęciu opętanych żądzą mordu psychopatów. Oczywiście pani Bridges potrafi ze swego daru również wyżyć, jej książki będące wręcz przewodnikami po zdegenerowanych umysłach seryjnych zabójców, tygodniami okupują pierwsze miejsca list bestsellerów. Jednak pewnego dnia paraliżuje ją groza innego wymiaru, trafia bowiem na mordercę obdarzonego podobnymi zdolnościami co ona. Ochrzczony przez media jako "Człowiek Cień" dokonuje swych zbrodni w bardzo wyrafinowany sposób, mianowicie czyni wszystko, aby maksymalnie spotęgować strach ofiary. Pragnie by zemdlała, a gdy już się to stanie, maluje na ścianie jej krwią napis - "Fear me". Cayce Bridges to jedyny as w rękawie policji przeciwko temu psychopacie.

Znany temat w tradycyjnym sosie będącym połączeniem horroru i sensacji, który może zaskoczyć jedynie widzów taplających się w takim kinie od wielkiego święta. Zaprawieni w bojach wielbiciele filmów grozy nie raz mogą poczuć ból w szczęce od częstego ziewania, podatni na takie objawy będą szczególnie ci, którzy dobrze pamiętają słynne "Oczy Laury Mars" Irvina Kershnera. Film Kershnera do którego scenariusz napisał sam John Carpenter zdecydowanie posłużył za kanwę historii opowiedzianej w "Strachu", aż dziw bierze ile wspólnego mają ze sobą oba obrazy. Główna bohaterka jest samotną kobietą sukcesu, która wdaje się w romans z nowo poznanym mężczyzną w momencie gdy jej życiu zaczyna zagrażać niebezpieczeństwo, mieszka w ogromnym domu, a w połowie intrygi morderca z przypadkowych ofiar przerzuca się na osoby z jej otoczenia. Jednakże film Rockne S. O'Bannon różni od horroru Kershnera pewien subtelny fakt, jest on praktycznie pozbawiony napięcia. Jedynie od czasu do czasu jakaś zabłąkana drobinka suspensu posmyra nas za uchem, jednak paznokcie nadal pozostają nieobgryzione. Zagadka tożsamości psychopaty mimo wszystko sprawi, że wysiedzicie do końca, choć jej rozwiązanie może poddać pod wątpliwość sens oglądania całego dzieła. Gdy para głównych bohaterów w finałowej pogoni za zabójcą wkracza na teren wesołego miasteczka ogarnia nas przeświadczenie, iż w końcu poczujemy tytułowy strach. Wcześniejsze filmy grozy uczyły zawsze, że lunaparki to wymarzone miejsca dla świrów najróżniejszej maści, oferujące widzom przeżycia najwyższych rzędów. Niestety w przypadku "Strachu" tak się nie stanie i z przykrością oświadczam, iż zakończenie rozczarowuje. Film ma jednak parę plusów, zabawne dialogi oraz całkiem ciekawie sfilmowane sceny zabójstw widziane oczyma Cayce, zapewniają odrobinę przyzwoitej rozrywki.

Wielbiciele filmów stroniących od gloryfikowania przemocy z pewnością będą usatysfakcjonowani, natomiast starzy "wyjadacze" mogą dojść do wniosku, iż posiadają podobne zdolności co główna bohaterka, gdyż niektóre wątki będą znali z wyprzedzeniem.

Ocena: 2+/6

Autor: Lobo