Recenzja horroru

Horror Fear

Fear

Tytuł oryginalny:

Angst

Reżyseria:

Gerald Kargl

Scenariusz:

Gerald Kargl, Zbigniew Rybczyński

Obsada:

Erwin Leder, Rudolf Götz, Silvia Rabenreither, Edith Rosset

Kraj:

Austria

Rok produkcji:

1983

Czas trwania:

82 minuty

Horror Angst - zdjęcie 1Horror Angst - zdjęcie 2Horror Angst - zdjęcie 3Horror Angst - zdjęcie 4Horror Angst - zdjęcie 5Horror Angst - zdjęcie 6

Wielokrotny morderca niezorganizowany stanowi diametralne przeciwieństwo seryjnego zabójcy zorganizowanego. Bardzo trudno go schwytać, z uwagi na to, iż morderca zorganizowany jest w pewnym sensie przewidywalny w swoim działaniu, a niezorganizowany nie jest. Policja nie potrafi odgadnąć kolejności jego ruchów, bo on sam nie potrafi ostrożnie zaplanować swych poczynań i nie wie kogo później pozbawi życia. Ma silne i intensywne fantazje odnośnie zabijania, ale nie obmyśla starannego planu działania. Seryjny morderca niezorganizowany zwykle atakuje swoje ofiary spontanicznie. Ofiara jest zazwyczaj zaskakiwana gwałtownym atakiem przy użyciu przedmiotu znalezionego nieopodal miejsca zbrodni np: rury, kawałka skały, noża. Taki zabójca jest zwykle odludkiem, nie ma zatrudnienia oraz wykształcenia, nie posiada samochodu i morduje blisko swego miejsca zamieszkania. Zwłoki ofiary zostają pozostawione tam, gdzie miała miejsce konfrontacja i atak, a morderca nie próbuje ich nawet ukryć. Ciało jest często straszliwie okaleczone oraz zmasakrowane. Sprawca zatrzymuje przy sobie pamiątki po ofierze tj. jej ubrania, a nawet części zwłok. Nie czyni żadnych albo czyni małe wysiłki, jeśli chodzi o zacieranie śladów, niszczenie dowodów, ukrywanie się czy obmyślanie planu ucieczki. Z reguły mieszka samotnie i jest przestraszony bądź zmieszany w czasie schwytania. Używa gwałtownej siły oraz agresji, aby osaczyć i schwytać potencjalne ofiary. Bardzo rzadko tropi daną osobę przez dłuższy czas czy rozmawia z nią lub zwabia w pułapkę. Ma tendencję do odbycia stosunku seksualnego ze ciałem i pozycjonowania zwłok. Takimi mordercami byli między innymi Richard Trenton Chase, osławiony 'Wampir z Sacramento', który pił krew swoich ofiar oraz Werner Kniesek, na którego prawdziwej historii trzech straszliwych morderstw pośrednio opiera się "Angst".

Werner Kniesek – masowy morderca skazany w 1980 roku za zabójstwo trójosobowej rodziny w St. Poelten. Urodził się w 1946 roku i już w dzieciństwie zaczął kraść oraz uciekać z domu. 5 czerwca 1962 roku ukradł matce znaczną sumę pieniędzy. Gdy kobieta zorientowała się, że doszło do kradzieży i zagroziła wezwaniem policji pchnął ją nożem, po czym wsiadł do pociągu do Hamburga. Niedoszła ofiara ocalała, a 16-letniego Knieseka schwytano dwa dni później. Trafił do więzienia na dwa lata. Po wyjściu na wolność poślubił prostytutkę, lecz szybko znalazł się ponownie za kratami za włamania i nieudaną próbę zabójstwa 73-letniej kobiety. W styczniu 1980 roku wyszedł z zakładu penitencjarnego na 3-dniową przepustkę. Pojechał do St. Poelten, gdzie włamał się do domu 55-letniej Gertrude Altreiter. W jednym z pomieszczeń natrafił na sparaliżowanego 27-letniego syna kobiety, ale początkowo zostawił go w spokoju. Gdy Gertrude i jej 25-letnia córka powróciły do domu zaatakował. Unieruchomił i związał obie kobiety pozostawiwszy je w oddzielnych pokojach. Najpierw udusił syna, potem zamordował jego matkę, a następnie przez kilka godzin pastwił się nad córką, by wreszcie ją zabić. Noc spędził wraz z ciałami wymordowanej rodziny; z rana zapakował zwłoki do bagażnika ich Mercedesa i ruszył do Salzburga. Tam został zatrzymany przez policję i po nieudanej próbie samobójczej skazano go na dożywocie. Na jego historii austriacki reżyser Gerald Kargl oparł "Angst" – wstrząsający i niezwykle posępny majstersztyk horroru, który absolutnie nikogo nie pozostawia obojętnym.

Pełnometrażowy debiut Kargla uchodzi za ulubiony film Gaspara Noe ("Seul Conte Tous", "Irreversible"), zachwala go również Jörg Buttgereit ("Nekromantik", "Schramm") oraz Alex de la Iglesia ("Day of the Beast", "Accion Mutante"), który zresztą na początku lat 90-tych po raz pierwszy zaprezentował "Angst" na hiszpańskim kanale TVE 2. Do momentu wydania w Niemczech horroru Kargla na DVD przez Epix Media, film urodzonego w 1953 roku Austriaka był dostępny w wersji kasetowej jedynie we Francji (pod tytułem "Schizophrenia") i Hiszpanii (jako "La Angustia del Miedo"). Na terytorium USA wydać go miało Barrel Entertainment, ale angielskiej wersji językowej jak nie ma, tak nie ma...

"Angst" można zdefiniować jako paradokumentalny zapis jednego dnia z życia seryjnego mordercy niezorganizowanego. Bezimienny antagonista wychodzi na przepustkę z więzienia i od razu postanawia zamordować. Pierwsza potencjalna ofiara – taksówkarka – uchodzi z życiem na skutek panicznego niezdecydowania zabójcy, który na moment przed atakiem tchórzy. Po pewnym czasie mężczyzna trafia do położonego na uboczu domu, gdzie mieszka matka z córką i niepełnosprawnym bratem. Tam dochodzi do okrutnego masowego mordu...

Karglowski morderca różni się znacznie od charyzmatycznych, inteligentnych i atrakcyjnych socjopatów zaludniających amerykańskie kino takich jak np. Hannibal Lecter ("Milczenie owiec", "Hannibal") czy Henry (Michael Rooker w doskonałym "Henry: Portrait of a Serial Killer"). Zagranemu przez Erwina Ledera zwyrodnialcowi brakuje charyzmy, kreatywności; to postać odpychająca, nieatrakcyjna, wzbudzająca obrzydzenie i nienawiść. Leder nie planuje swoich działań, one po prostu mają miejsce, jego starannie obmyślony w celi plan dokonania serii straszliwych morderstw co chwila ewoluuje, ulega modyfikacjom, jest mało efektywny. Intryguje natomiast sama motywacja działania sprawcy, a mianowicie obsesja na punkcie strachu. Ostatnie wspomnienie umierającej matki obejmowało zwierzęcy lęk w jej oczach, gdy jeszcze jako dziecko wbił ostrze noża w jej pierś. Owo odbicie strachu w oczach ofiary wyzwala w nim żądzę zabijania, opętańczą wściekłość znajdującą ujście w bestialskim akcie przemocy. I tutaj odbija się fascynacja Kargla osobą masowego mordercy Wernera Knieseka, który w trakcie procesu oznajmił: "Kocham, gdy kobiety drżą z mojego powodu. To jest jak niekończący się nałóg." Wróćmy jednak ponownie do Erwina Ledera – co za niesamowicie wiarygodna kreacja aktorska! Morderca w jego wykonaniu to osobnik nerwowy, emocjonalnie rozchwiany, kumulujący w sobie gniew i gotowy eksplodować w każdej chwili. Stanowi śmiertelne zagrożenie dla kogokolwiek, kto stanie na jego drodze.

Geniusz "Angst" tkwi przede wszystkim w aktorskich wyczynach Ledera oraz w przytłaczającej brudem i nihilizmem wizji Kargla, który zaprzepaścił znakomicie zapowiadającą się karierę reżyserską, by dokończyć film. Trzeba bowiem zaznaczyć, iż po nakręceniu obrazu żaden z dystrybutorów nie chciał się podjąć jego rozprowadzania z uwagi na problemy z cenzurą, co spowodowało, iż reżyser znalazł się na finansowym dnie, z którego nieprędko się wydostał. Nie sposób jednakże zapomnieć o polskim wkładzie w horror Kargla w osobie operatora kamery Zbigniewa Rybczyńskiego, laureata Oscara za krótkometrażowy film animowany "Tango" (1982). To, co Zbig wyprawia z kamerą wzbudza osłupienie! Pływające, chaotyczne ruchy wokół postaci i ich twarzy, ekstremalne zbliżenia, kilka niesamowitych ujęć point-of-view itd. Kamera podąża krok po kroku za Lederem rejestrując wszystko to, co mężczyzna w danym momencie robi i nie opuszczając go praktycznie ani na moment. Niepokojące monologi mordercy jeszcze bardziej potęgują posępny nastrój filmu, w czym wydatnie pomaga zimna muzyka elektroniczna Klausa Schultze, członka kraut rockowej formacji Tangerine Dream oraz kompozytora filmowego (m.in. "Manhunter" Michaela Manna).

Czytelników lojalnie uprzedzam: "Angst" jest bardzo brutalny i niewiarygodnie depresyjny, ale Kargl wystrzega się epatowania makabrą uważając takie podejście za cyniczne. Z jednym wyjątkiem: morderstwo córki w garażu ocieka krwią. Wspomniana scena, choć wyjątkowo odrażająca, w dobitny sposób pokazuje całkowicie kompulsywną, zwierzęcą wręcz naturę zachowania mordercy niezorganizowanego. I właśnie dlatego, że ponosi on klęskę za klęską sprowadzając misterny plan działania do trzech okrutnych, bezsensownych i chaotycznych morderstw "Angst" tak silnie porusza. Równocześnie reżyser zrywa z obecną w kinie amerykańskim tradycją popularyzowania i komercjalizowania seryjnego mordercy pokazując autentyczny jego ‘portret’. A że jest on brzydki i nie do zniesienia, tym lepiej!

Zapytany o ulubiony film grozy statystyczny fan horroru starszej daty zazwyczaj wymieni żelazne klasyki gatunku tj. np. "Night of the Living Dead", "Halloween", "The Evil Dead", "The Texas Chainsaw Massacre", "Jaws", 'Maniac", "Rituals" czy "Suspiria". Ja natomiast pozostanę w opozycji i od razu wskażę na naturalistyczny aż do bólu "Angst". Film genialny, bezkompromisowy, szokujący i – co najistotniejsze – oryginalny w swej konstrukcji. Szkoda, że tak mało osób o nim słyszało, a jeszcze mniej go widziało.

Ocena: 6/6

Autor: Embalmer