Recenzja horroru

Horror Fantom Kiler

Fantom Kiler

Tytuł oryginalny:

Fantom Kiler

Reżyseria:

Roman Nowicki

Scenariusz:

Roman Nowicki

Obsada:

Eliza Borecka, Andrej Jass, Magda Szymborska, Katarzyna Zelnik

Kraj:

Anglia

Rok produkcji:

1998

Czas trwania:

90 minut

Horror Fantom Kiler - zdjęcie 1Horror Fantom Kiler - zdjęcie 2Horror Fantom Kiler - zdjęcie 3Horror Fantom Kiler - zdjęcie 4Horror Fantom Kiler - zdjęcie 5Horror Fantom Kiler - zdjęcie 6

Kiedy po raz pierwszy natknąłem się na wzmianki o tym filmie, byłem absolutnie zaskoczony. Ktoś w Polsce zrobił film, który odwołuje się do poetyki giallo (poza Gradowskim i jego "Akademią Pana Kleksa" ;-)? I jeszcze nasycił swoje dzieło taką ilością erotyki, ocierającej się dość bezwstydnie o pornografię? W Polsce? Kraju, gdzie w ustawie o radiofonii i telewizji obowiązuje kuriozalny zapis o respektowaniu WC? Zresztą jak jest w kraju nad Wisłą, każdy wie... I właśnie tutaj ktoś miałby odwagę nakręcić coś takiego? Z atrakcyjnymi modelkami, całkiem nieźle od strony technicznej nakręconego (kto widział jakiekolwiek rodzime produkcje pornograficzne, zrozumie powody mojego zdziwienia). No, ale imdb.com stwierdza wyraźnie - kraj produkcji: Poland.

W lesie zostają znalezione zwłoki kobiety. To kolejna ofiara grasującego w okolicy tajemniczego mordercy. Wizja lokalna przeprowadzona przez policjantów wskazuje, że dziewczyna padła ofiarą gwałtu, a następnie została brutalnie zamordowana. Podczas oględzin ciała, kamera zatrzymuje się na wzwiedzionych brodawkach sutkowych zwłok. Oho! pomyślałem sobie, coś tu jest nie do końca w porządku. Ale to co nastąpiło dalej... Film składa się z kilku różnych mniej lub bardziej zazębiających się wątków. Jest policja, która stara się złapać mordercę. Jest pracownik stacji kolejowej, który (literalnie) rozbiera wzrokiem przewijające się przez dworzec kobiety. Jest i zamaskowany zabójca (żywcem wyjęty z "Blood And Black Lace" Mario Bavy). W trakcie projekcji widzimy kilka dość szokujących morderstw, a zakończenie przynosi całkiem nieoczekiwany zwrot akcji.

Takie filmy widuje się niezmiernie rzadko. Mało kto ma odwagę zrobić tak szowinistyczny, mizoginistyczny i obrzydliwy w swojej wymowie obraz. To, co w filmach Argento czy Bavy było tylko sugerowane (kobieta jako dodatek do mężczyzny, napawanie się jej cierpieniem), w "Fantom Kilerze" zostaje przerysowane tak drastycznie, że niewiele dalej można się posunąć w tworzeniu dzieł uprzedmiotawiających kobiety. W dziele zrealizowanym przez Romana Nowickiego, ofiary ataków zamaskowanego mordercy czerpią wyraźną przyjemność z gwałtu. Ba! nawet gdy napastnik dokonuje brutalnej "penetracji nożem", w filmie wygląda na to, że kobiecie się to podoba. Naprawdę trudno o bardziej szokujące sceny! Nawet ultraprawicowi konserwatyści do spółki z socjobiologami, nie wymyśliliby tego. Że kobieta czerpie masochistyczną przyjemność z aktu podporządkowania. Ale teorie wygłaszane przez niektórych uczniów Edwarda O. Wilsona, że kobieta broni się przed gwałtem jedynie tak długo, by móc stwierdzić, czy napastnik jest dostatecznie silny, a co za tym idzie, zapewni jej odpowiednią pulę genową, brzmią jak bajki dla grzecznych dzieci w porównaniu z tym co widać na ekranie. Tu, ofiary na widok napastnika odczuwają podniecenie, zabójca je pociąga.

Każdy pewnie zetknął się z psychoanalitycznym podejściem do analizy dzieła filmowego. I znowu, to, co w innych filmach jest jedynie sugerowane, do czego trzeba pewnej podbudowy teoretycznej (że nóż to symbol faliczny, a dom to metafora żeńskich narządów płciowych etc.), tu zostaje podane na talerzu. Praca kamery, sposób filmowania, nie pozostawiają żadnych wątpliwości, że nóż, palec, drewniana łyżka, kij od szczotki (!!!) to metafora męskiego organu płciowego. Więcej, ciężko tu nawet mówić o metaforze ze względu na sposób użycia tych przedmiotów.

Andrzej Pitrus porównał w swojej klasycznej już książce, "Gore, seks, psychoanaliza - pułapka interpretacyjna", filmy gore do pornografii. Według niego system produkcji i miejsce funkcjonowania w światku filmowym obu gatunków jest podobne. "Fantom Kiler" jest bardziej pornograficzny niż 99% filmów spod znaku XXX. Przynajmniej jeśli chodzi o sposób konstrukcji fabuły. Jeśli w ogóle o jakiejkolwiek fabule można w tym wypadku mówić. To, co dzieje się na ekranie, jest tylko pretekstem do pozbawienia aktorek kolejnych części garderoby. Jednak inwencja scenarzysty sprawiła, że znana z filmów porno sytuacja, kiedy mężczyzna zachodzi do swej seksownej sąsiadki pożyczyć szklankę cukru, a wszystko kończy się w sposób wiadomy, wydaje się być majstersztykiem scenopisarstwa.

Ten film nie ma naprawdę wiele do zaoferowania. Akcja toczy się w ślimaczym tempie. Efekty specjalne są żadne, a gra aktorska... Jaka gra aktorska? Bo przecież nie o to tu chodzi. Raczej o zrealizowanie chorobliwych fantazji seksualnych. Niemal całość kręcono w studiu - tekturowość dekoracji aż kłuje w oczy. Do tego dochodzi dziwaczna ścieżka dialogowa. A właściwie kilka jej wersji. Na jednej można usłyszeć fragmenty znane z "Misia" i "Nic śmiesznego", powstawiane bez ładu i składu w miejsca, kiedy bohaterowie coś mówią. Druga wersja to niemieckie dialogi bardziej już pasujące do tego, co dzieje się na ekranie (przynajmniej na tyle, na ile pozwalała mi to stwierdzić moja nikła znajomość języka zachodnich sąsiadów). Jest podobno jeszcze wersja z angielskim dubbingiem.

Teoretycznie Nowicki przygotował dla widza niespodziankę w zakończeniu. Morderca okazuje się projekcją psychiczną nieszczęśliwego, zapijaczonego kolejarza. Początkowo miałem wrażenie, że ów zwrot akcji zmienia całkowicie wymowę filmu. To oczywiście bzdura i przyznaję, że głupio dałem się złapać na prostacki zabieg reżysera. Ale trudno mi było zaakceptować fakt powstania tak zdeprawowanego, chorego i niesmacznego dzieła. Dlatego z radością powitałem rozwiązanie zaproponowane przez reżysera. Jednak po chwili naszła mnie refleksja, że mamy oto tylko żałosną próbę usprawiedliwienia się twórcy ze stworzenia filmu, który jest spełnionym snem mizogina onanisty. Chociaż trzeba przyznać, pomysł na "mordercę freudowskiego" jest całkiem ciekawy. Gdyby tylko reszta nie była tak niesmaczna i żenująca!

No i kwestia miejsca powstania. To nie jest w żadnej mierze film polski (chociaż być może niektóre sceny były tu kręcone). Roman Nowicki to pseudonim angielskiego reżysera - Trevora Barleya. Bohaterowie są przedstawieni jako wąsate dziady, którzy najbardziej to lubią się po pierwsze uchlać, po drugie myślą tylko o seksie. Albo na odwrót. W sumie bardziej to pocieszne, niż obraźliwe. Za to role kobiece obsadzone są całkiem urodziwymi kobietami. Podobno twórca zatrudnił do ról ofiar rosyjskie aktorki porno. Może to i lepiej, bo patrząc na polskie produkcje z "Wampera" i podobne, strach pomyśleć co by było, gdyby Barley zaangażował jakieś polskie, hmmmmmm..., "gwiazdy".

Podsumowując tę i tak przydługą recenzję, dzieła, które na tyle uwagi z pewnością nie zasługuje, ten film jest obrzydliwy w swej wymowie, nudny i tandetny. Nie dajcie się zwieść reklamom dystrybutora, który zachwala "Fantom Kilera", jako "erotyczne giallo". Obraz Barleya to niesmaczna pornografia bez dosłownie pokazanej kopulacji, pornografia przemocy wobec kobiet i pornografia zasłużonego gatunku giallo. Całość przemawia za tym, żeby filmu nie oglądać, a twórcę zakuć w dyby. Niestety znaleźli się amatorzy takiej mizoginistycznej wizji (nawet nie chcę sobie wyobrażać, jak mogą wyglądać) i reżyser popełnił kolejne dwie części. Ech...

Ocena: 1/6

Autor: Grzegorz