Recenzja horroru

Evil Dead Trap
Tytuł oryginalny:
Shiryo no wana
Reżyseria:
Toshiharu Ikeda
Scenariusz:
Takashi Ishii
Obsada:
Miyuki Ono, Aya Katsuragi, Hitomi Kobayashi, Eriko Nakagawa, Yuji Honma, Mari Shimizu
Kraj:
Japonia
Rok produkcji:
1988
Czas trwania:
100 minut
"Dla Nami i dla tych, którzy nie mogą spać..."
Opuszczony, nadżarty rdzą kompleks budynków militarnych. W jednym z zapuszczonych magazynów dochodzi do bestialskiego mordu. Skuta łańcuchami i zakneblowana kobieta o oczach szeroko otwartych z przerażenia wije się bezsilnie, kiedy ostrze noża żłobi jej delikatne ciało. Powoli, metodycznie, coraz głębiej i głębiej... Z przebitego oczodołu wypływa strumień przejrzystej mazi. Trzymany w dłoni oprawcy nóż tnie powiekę, która eksploduje krwią. Na gołych piersiach niefortunnej Japonki pojawiają się pierwsze krwawe szramy... Kaseta video z makabrycznym spektaklem trafia do odtwarzacza Nami (Miyuki Ono), hostessy nocnego programu dla cierpiących na bezsenność. Zaszokowana dziennikarka postanawia wraz z grupką współpracowników odnaleźć budynek, w którym nakręcono ohydne video. Pomagają jej w tym ujęcia z wnętrza samochodu docierającego do niszczejącej amerykańskiej bazy wojskowej o wnętrzach ziejących odorem rozkładu. Pięcioosobowa ekipa dziennikarska rozdziela się. "To nie jest plac zabaw!" ostrzega Nami przypadkowo napotkany tajemniczy mężczyzna, Muraki, rzekomo spokrewniony z grasującym maniakiem. Pozostaje kwestia jak blisko. Wkrótce skąpane w błękicie korytarze pełzającego brudu spłyną krwią. Zamaskowany morderca w czarnym płaszczu przeciwdeszczowym zaczyna systematycznie eliminować członków ciekawskiego kwintetu – przy pomocy wymyślnych pułapek i ostrych narzędzi. Czymże jest owa złowieszcza obecność, czająca się w wilgotnej ciemności korytarzy i jaki cielesny sekret skrywa?
Brutalny, sadystyczny i ponury shocker Toshiharu Ikedy zyskał sobie oddane grono zatwardziałych wielbicieli. Reżyser perwersyjnego "Sex Hunter" nie kryje fascynacji "Suspirią" Dario Argento próbując nawiązać do wysublimowanego koszmaru Włocha poprzez stylowe operowanie kolorami i użycie repetetywnej, pulsującej ścieżki dźwiękowej Tomohiko Kiry przypominającej najmroczniejsze dokonania grupy Goblins. W przypadku "Evil Dead Trap" fabuła schodzi na boczny plan zastąpiona wizualnym splendorem i deszczem robaków spadających na Nami. Obrzydliwe okaleczanie gałki ocznej nieodparcie skojarzyło mi się ze scenami przebijania / przecinania oczodołów w makabrycznych horrorach Lucio Fulci’ego "Zombi 2" i "The New York Ripper". Ikeda nie zapomina także o swych twórczych korzeniach odważnie czerpiąc z nurtu pinku eiga. W filmie są dwie sceny erotyczne, w tym dosyć brutalna sekwencja gwałtu połączona z duszeniem ofiary, a kończąca się morderczym upustem krwi. Z minuty na minutę nastrój grozy coraz bardziej narasta i przykuty do fotela widz nie wie, czego powinien się spodziewać. Przyczynia się do tego przede wszystkim niekonwencjonalna struktura filmu, obfitująca w zaskakujące niespodzianki. Po ponad godzinie trwania "Evil Dead Trap" przepoczwarza się w cielesny cronenbergowski horror wymieszany w jednym tyglu z "It’s Alive" Larry’ego Cohena.
Ikeda twierdzi, że jego film to czarna komedia ukazująca poprzez pryzmat satyry elitarny i wysoce zorganizowany świat mediów. Niżej podpisany zwartej dawki humoru tutaj nie dostrzegł delektując się zaś wyjątkowo krwawymi scenami morderstw. Dla przykładu jedna z ofiar upada na krzesło będące sprytnie zaaranżowaną śmiertelną pułapką. Wnet przebijają ją stalowe szpikulce ukryte w podłodze oraz w ścianie. Niesamowita scena gore gwarantująca solidny opad szczęki u oglądającego. W odróżnieniu od licznych gialli i filmów slasher morderca nie ujawnia motywacji działania. Tak naprawdę niewiele dowiadujemy się o przyczynie rzezi, tudzież o samej istocie ponadnaturalnej bratniej więzi. Dlatego też nagłe wkroczenie filmu na terytorium cronenbergowskie ("Videodrome" i dzieci gniewu się kłaniają) może się wydać niektórym cokolwiek absurdalne, udziwnione, doklejone na siłę. W "Evil Dead Trap" szaleństwo przybiera postać oblepionego juchą, żarłocznego płodu uwielbiającego zabawy w industrialnym otoczeniu. Spragnionego krwi i okaleczania.
Do "Shiryo no wana" dokręcono dwa sequele: surrealistyczny "Evil Dead Trap 2: Hideki" (1991) Izo Hashimoto i "Evil Dead Trap 3: Broken Love Killer" (1993) w reżyserii samego Ikedy. Oba nie dorównują jednak kipiącemu od furii oryginałowi.