Recenzja horroru

Emanuelle in America
Tytuł oryginalny:
Emanuelle in America
Reżyseria:
Joe D'Amato
Scenariusz:
Ottavio Alessi, Maria Pia Fusco, Piero Vivarelli
Obsada:
Laura Gemser, Gabriele Tinti, Roger Browne, Riccardo Salvino
Kraj:
Włochy
Rok produkcji:
1977
Czas trwania:
100 minut






Ekranizacja powieści Emmanuelle Arsan w reżyserii Justa Jaeckina, która pojawiła się na ekranach kin w 1974 roku niespodziewanie okazała się sukcesem komercyjnym, który przekroczył najśmielsze oczekiwania jej twórców. Na fali tego sukcesu stworzono cała serię filmów o Emmanuelle, w tym reżyserowanych przez tak znane miłośnikom filmowej grozy postacie jak Jean Rollin i Walerian Borowczyk. Na sukces ten nie mogli pozostać obojętni filmowcy ze słonecznej Italii, którzy w latach 70-tych byli bezlitosnymi korsarzami oceanów X Muzy. "Pożyczyli" oni imię głównej bohaterki i stworzyli własną serię, opowiadającą o perypetiach ciemnoskórej dziennikarki Emanuelle, w której role wcieliła się egzotyczna piękność Laura Gemser. W momencie, kiedy stery serii powierzono niesławnemu Aristide Massaccesi, reżyserującemu najczęściej pod pseudonimem Joe D’Amato, można było się spodziewać , że do krainy łagodnej erotyki z którą kojarzony był oryginał, zakradną się elementy pornografii i brutalności. W czwartym z kolei obrazie z serii "Emannuelle Nera" bohaterka penetruje i skrycie dokumentuje środowisko obrzydliwie bogatych ludzi, którzy swoje pieniądze i władzę wykorzystują do zaspokajania wyuzdanych seksualnych fantazji. Zaczyna swoją podróż wstępując do zodiakalnego haremu milionera Erica van Darren, następnie odbywa podróż do Wenecji by uczestniczyć w arystokratycznej orgii , w końcu zaś trafia do słonecznego raju dla podstarzałych a majętnych kobiet, gdzie wpada na trop kręconych na zamówienie filmów snuff. Dzielna dziennikarka postanawia dotrzeć do źródła owej produkcji, która, jak się rychło okazuje, odbywa się pod ochronnym płaszczem osób ze świata amerykańskiej polityki.
"Emanuelle in America" to przede wszystkim film przeraźliwie nudny. Akcja toczy sie w ślimaczym tempie i stanowi jedynie nieudolny pretekst do prezentowania kolejnych scen erotycznych. Słowo "erotycznych" bywa zresztą określeniem mocno na wyrost, film bowiem naszpikowany jest dużą ilością hard core’owej i prymitywnej pornografii, dodatkowo sprawiającej często wrażenie doklejonych na siłę w procesie postprodukcyjnym "dokrętek". O tym, iż film nie osunął się w odmęty zapomnienia wraz z większością pornograficznej twórczości D’Amato są stanowiące clue całego filmu sceny snuff. Trzeba przyznać, że pomimo upływu 30-tu lat zachowały w pełni moc swojego oddziaływania i wgniatają widza w fotel. Chociaż film D’Amato nie jest pierwszym obrazem poruszającym temat filmów snuff często podkreśla się, że miał on znaczący wpływ na ukształtowanie się społecznych wyobrażeń o takim filmie: ziarnista jakość obrazu, jedno, ponure pomieszczenie, brak dźwięku. W "Emanuelle in America" filmy snuff kręcone są w południowoamerykańskim państewku, najprawdopodobniej w wojskowych koszarach, w sali tortur, której wyposażenie wprawiłoby w kompleksy samego Benedykta Carpzova. Umundurowani żołnierze, wykorzystując zgromadzone narzędzia torturują, gwałcą i zabijają w potworny sposób młode kobiety. Intensywności tych scen jest ogromna. Pomimo, iż sceny snuff w sumie trwają około dwóch minut niosą ze sobą olbrzymi ładunek krwawej przemocy. Wachlarz tortur zawiera tak drastyczne elementy jak ucinanie sutków czy wlewanie do ust kwasu, ukazane z takim stopniem realizmu, iż nie sposób nie wzdrygnąć się podczas seansu z obrzydzenia. Massaccesi ukazuje tu swój pazur rasowego horrorowego rzemieślnika, późniejszego twórcy kultowych "Buio Omega", "Antropophgus" i "Absurd". Niestety "Emanuelle in America" nie sposób zaliczyć do udanych dzieł włoskiego księcia filmów klasy B. Brutalne sceny snuff są na tyle realistyczne i nieprzyjemne w odbiorze, iż nie sposób się od nich zdystansować i potraktować jako zwyczajne gore w stylu późniejszej "Emanuelle and the Last Cannibals" . Nadto zatopione są w niestrawnym sosie idiotycznych dialogów, scenariuszowych mielizn i siermiężnej pornografii. Stąd film jako całość otrzymać może jedynie słabą dwójkę z plusem.