Recenzja horroru

Dracula's Widow (Lady Dracula)
Tytuł oryginalny:
Dracula's Widow
Reżyseria:
Christopher Coppola
Scenariusz:
Christopher Coppola, Ann Thomas
Obsada:
Sylvia Kristel, Josef Sommer, Lenny von Dohlen, Marc Coppola, Stefan Schnabel
Kraj:
USA
Rok produkcji:
1989
Czas trwania:
83 minuty






Przyznam się od razu bez bicia, iż jedynym powodem, dla którego postanowiłem zakupić sobie niniejszy film była chęć zobaczenia symbolu soft core porno z lat 70-tych Sylvii Kristel w roli żądnej krwi wampirzycy. Uwodzicielska Sylvia na zawsze pozostanie w pamięci wielbicieli erotyki jako poszukująca coraz to nowych seksualnych wrażeń Emmanuelle, niestety jej występu w "Dracula’s Widow" nie należy zaliczyć do udanych. Ba, śledząc uważnie jej poczynania na ekranie odniosłem wręcz wrażenie, że Sylvia jest swoją rolą wyraźnie znudzona. Wcale nie mam jej tego za złe, bo "Lady Dracula" to horror kiepski, nielogiczny, nadający się jedynie do szybkiego wymazania z pamięci.
Żona Draculi, Vanessa, zostaje dostarczona w jednej z drewnianych skrzyń do gabinetu figur woskowych w Hollywood jako część ładunku z Rumunii. Muzeum prowadzi Raymond, który z początku nie jest świadom tego, co kryje w sobie szósta drewniana skrzynia. Zaraz po przybyciu, Vanessa budzi się ze snu i wyrusza na krwawe łowy mordując faceta poderwanego w knajpie i jednego ze złodziejaszków rabujących antyki. Zamienia też Raymonda we współczesnego Renfielda, rozciągając nad nim kontrolę. Od tej pory młody mężczyzna musi spełniać jej wszelkie zachcianki i z wolna przemienia się w wampira. Vanessa pragnie wrócić z powrotem do Rumunii, aby spotkać się na nowo z Draculą, ale nie zdaje sobie sprawy, że niesławnego wampira unicestwił Van Helsing w 1893 roku. Kiedy dowiaduje się o tym od Raymonda, postanawia unicestwić żyjącego wnuka łowcy wampirów. Tropem wampirzycy podąża Hap Lannon, gliniarz jakby żywcem wyciągnięty z kiepskich filmów noir.
No cóż, dziwię się polskim dystrybutorom, że biorą się za rozprowadzanie na DVD takich gniotów jak "Lady Dracula" oraz "Bloodmoon". Nie warto by poświęcić więcej czasu na wyszukanie jakichś perełek (w końcu mnóstwo włoskich i hiszpańskich horrorów nigdy nie ukazało się w Polsce) czy na wprowadzenie na krajowy rynek DVD takich klasyków jak np.: "Suspiria", "Black Sunday" oraz "Maniac"? Po jaką cholerę zalewać półki sklepowe szmirami typu "Lady Dracula", których i tak pewnie nikt nie kupi? Lepiej jednak odłóżmy na bok te dywagacje i czym prędzej skupmy się na filmie, bo ser z niego jest pierwszorzędny.
Przede wszystkim zwolennicy kobiecej golizny nie zostaną zaspokojeni, ponieważ Sylvia Kristel przez cały czas trwania filmu nie ujawnia swoich wdzięków. Oczywiście, nagość to nie wszystko, na wiodący plan zawsze powinna wysuwać się fabuła, a ta jest bzdurna i pełna niedorzeczności. Pytania mnożą się w trakcie projekcji np.: dlaczego Vanessa przypłynęła do USA, jeśli chodziło jej o spotkanie w Rumunii z Draculą? Czemu nie wiedziała, że jej mąż nie żyje? Czyżby spała tak długo zamknięta w skrzyni? Co brali scenarzyści przy pisaniu scenariusza? Łatwo natomiast zauważyć, iż Christopher Coppola (dla niezorientowanych brat Nicolasa Cage’a) próbuje w "Dracula’s Widow" nawiązać do poetyki kina noir. Mamy więc odzianego w długi płaszcz i kapelusz gliniarza, który wiele już w życiu widział i przeszedł, komentującego głosem twardziela postępy w śledztwie. Coppola odnosi się również do "Nosferatu" Murnaua oraz do "Draculi" Stokera, cóż jednak z tego, jeśli jednocześnie omija szerokim łukiem wiele folklorystycznych wierzeń dotyczących krwiopijców.
Film obfituje w jakościowo kiepskie efekty gore, gdy Vanessa przemienia się w kreaturę i rozrywa gardła ofiar. Niedorzeczny jest zwłaszcza moment, w którym wampirzyca morduje grupę satanistów składających żeńską ofiarę Księciu Ciemności. Zdrowo uśmiać się można również w trakcie transformacji wdowy po Draculi z nietoperza w spragnionego krwi potwora. Aktorstwo nie należy do mocnych punktów obrazu, a grozy trzeba tutaj ze święcą szukać.
Trzymajcie się od tego filmu z daleka, chyba że chcecie uzupełnić wasze kolekcje o jeszcze jeden cuchnący serek. W tym drugim przypadku życzę wam smacznego.