Recenzja horroru

Devils Cross
Tytuł oryginalny:
La cruz del diablo
Reżyseria:
John Gilling
Scenariusz:
Jacinto Molina, Juan Jose Porto, Gustavo Adolfo Becquer i jego opowiadania
Obsada:
Ramiro Oliveros, Carmen Sevilla, Adolfo Marsillach, Emma Cohen, Edurado Fajardo, Monica Randall
Kraj:
Hiszpania
Rok produkcji:
1975
Czas trwania:
92 minuty





Aby pobudzić demony wyobraźni pisarz Arthur Dawson (Ramiro Oliveros) zażywa opium, na skutek działania ktόrego jego umysł nękają dziwaczne halucynacje. Widzi niewiastę (Emma Cohen) uciekającą przez las i osaczaną przez dzierżące pochodnie i miecze trupy Templariuszy na koniach. Po otrzymaniu listu od brzemiennej siostry, ktόra utraciła dziecko Arthur wyjeżdża do usłanej zmurszałymi szkieletami i pełnej niewypowiedzianch tajemnic Hiszpanii. Po dotarciu do Madrytu okazuje się, że jego siostra została zamordowana w tajemniczych okolicznościach. Złowieszcza postać w czarnym kapturze zaczyna zabijać jego przyjaciόł. Postać, ktόra okaże się Diabłem wcielonym i ktόrej towarzyszy zastęp rycerzy zakonnych o rozkładających się trupich obliczach. Podejrzenia co do jej śmierci doprowadzą Arthura do miejsca okrytego złą sławą i zabobonami. Miejsca nazwanego ‘Diabelskim Krzyżem’.
Nakręcony w madryckim Casa de Campo "La Cruz del Diablo" uchodzi za piątą ‘nieoficjalną’ część cyklu de Ossorio "Blind Dead" za sprawą martwych Templariuszy dosiadających koni i polujących na piękne kobiety. Ruiny średniowiecznego zamku staną się areną walki na miecze między pisarzem, a poruszającymi się całkiem żwawo trupami zakonnikόw w białych opończach. Podobnie jak w "Tombs of the Blind Dead" (1971) ich pojawienie się zwiastuje złowrόżbne bicie dzwonu. Elegancki horror gotycki Johna Gillinga opiera się na trzech opowiadaniach dziewietnastowiecznego twόrcy Gustavo Adolfo Becquera nazywanego hiszpańskim Edgarem Allenem Poe: "Miserere", "El Monte de las Alminas" i "La Cruz del Diablo". Po przeprowadzeniu się na Pόłwysep Iberyjski reżyser "The Flesh and the Fiends", hammerowskiej "Plagi zombies" oraz "Kobiety węża" dostał propozycję od Paula Naschy’ego dotyczącą realizacji horroru, na ktόrą przystał. Początkowo to Naschy miał zagrać głόwną rolę uzależnionego od opium pisarza, lecz na skutek rόżnicy zdań z Gillingiem miejsce Moliny zajął Ramiro Oliveros, a Gilling ponownie rozpisał scenariusz.
Wielu wielbiecieli grozy z wytwόrni Hammer zapewne z rozrzewnieniem wspomina zainspirowany haitańskimi ceremoniami voodoo "Plague of the Zombies" (1966) Johna Gillinga, w ktόrym znalazły się m.in dekapitacja martwej dziewczyny łopatą oraz płonące zombies. Bez wątpienia jeden z najlepszych brytyjskich horrorόw lat sześćdziesiątych wywarł wpływ na samego George’a A. Romero i jego "Noc żywych trupόw" (1968). W "Devil’s Cross" Gilling ponownie sięga po motyw zmartwychwstańcόw obficie czerpiąc w tym zakresie z kwartetu de Ossorio o ślepej śmierci. Jego Templariusze o groteskowych maskach przypominających goryla pojawiają się jednak jedynie na początku (polowanie na kobietę) i w finale (pojedynek z trupami na miecze). "La Cruz del Diablo" można odebrać jako swoisty zapis koszmarnych narkotycznych halucynacji targających głόwnym bohaterem. Fikcja miesza się z rzeczywistością, liczne zbliżenia na umęczoną twarz pisarza sugerują stopniowy rozpad jego jaźni. Arthur widzi np. jak jego zamordowana siostra (Monica Randall) zmartwychwstaje w blasku świec i maluje krwią z przeciętego gardła na dłoni brata rzymską trzynastkę.
Pięknie sfotografowany przez Fernando Arribasa, wzorcowo zagrany i kompletnie zapomniany przez nawet najbardziej fanatycznych wielbicieli Eurohorroru "Devil’s Cross" wart jest polecenia. Zdaje sobie sprawę, że może on nieco rozczarować fanόw kwartetu "Blind Dead" z uwagi na nader oszczędne ukazywanie rycerzy zakonnych i kompletny brak krwi i nagości, lecz łabędzi śpiew Johna Gillinga na pewno przypadnie do gustu zwolennikom subtelnej hammerowskiej grozy lat 60-tych.