Recenzja horroru

Horror Devil, The

Devil, The

Tytuł oryginalny:

Xie mo

Reżyseria:

Ren-chieh Chang

Scenariusz:

Pai Sheng Lu

Obsada:

Hung Lieh Chen, Mei Hua Chen, Shao Tung Chou, Wai Hung Ho

Kraj:

Hong Kong

Rok produkcji:

1981

Czas trwania:

82 minuty

Horror Xie mo - zdjęcie 1Horror Xie mo - zdjęcie 2Horror Xie mo - zdjęcie 3Horror Xie mo - zdjęcie 4Horror Xie mo - zdjęcie 5Horror Xie mo - zdjęcie 6

W dzisiejszych czasach kino spod znaku gore wydaje się być już dobrze zadomowione w w świadomości mainstreamowej publiki. Idę jednak o zakład, że choć współczesny widz zaznajomiony z "Piłami" i "Hostelami" ma już wyrobioną pewną tolerancję na to, co można pokazać odrażającego na taśmie filmowej, to można by go jeszcze zaskoczyć niektórymi filmami i to do tego nakręconymi kilkadziesiąt lat temu. Dobry przykład to horrory z Hong Kongu z lat 80., które ogólnie rzecz biorąc, wystawiały odporność widza na ekranowe obrzydliwości, w sposób wcześniej właściwie niespotykany. W żadnej mierze nie przystają one do gustów dzisiejszego widza, tego jestem niemal bardziej niż pewny, oferując coś całkowicie innego, odbiegającego od standardów nawet kina horroru. Osobiście uwielbiam kino HK z tamtego okresu, jest na tyle specyficzne i unikatowe, że trudno sobie wyobrazić jego podróbkę, zwłaszcza współcześnie.

Chao wydaje się być normalnym, czuły i troskliwym mężczyzną, który wie co jest dla płci przeciwnej najlepsze. W rzeczywistości to podły, pozbawiony skrupułów oszust, który perfidnie rozkochuje w sobie kobietę tylko po to, aby wżenić się do bogatej rodziny. Kiedy jego plany wychodzą na jaw nie waha się zamordować właściciela hotelu, aby położyć swoje łapska na rodzinnym majątku. Spotka go za to zasłużona i nieludzka kara...

Odpychający, odrzucający, niesmaczny – wszystkie te określenia łatwo i trafnie charakteryzują "The Devil", czołowego przedstawiciela horroru z Hong Kongu z pierwszej połowy lat 80, ze wszystkimi cechami charakterystycznymi dla tego gatunku. Swoją niesławę zawdzięcza przede wszystkim scenom z wykorzystaniem robactwa, które nawet jak na tamtejsze standardy wyróżniają się spośród innych tytułów zarówno swoją mnogością, jak i dosadnością. Nie mają przy tym nic wspólnego z podrasowanym kinem gatunkowym jakie możemy się natknąć współcześnie. Nikt nie bawi się w jakiekolwiek sugestie, wszystko jest podane na tacy, z pełną dosłownością, stąd zamierzony efekt szoku odnosi pełny skutek. Odrażające, budzące wstręt sceny, w których węże, wije i inne paskudztwa są wypluwane przez bohaterów lub wyciągane z rozciętego ciała, uderzają w widza z potężną mocą. To nie żadne triki filmowe czy gumowe substytuty, to autentyczne stworzenia, które wylewają się z ust umierającego mężczyzny lub poruszają się w rękach odprawiającej magiczny rytuał oczyszczania ciała kobiety. Twórcy nie szczędzą widzowi widoków przyprawiających o mdłości, nie odwracają kamery, wtedy gdy na ekranie dzieje się cos ohydnego. A już finałowa scena to, moim zdaniem, potwierdzenie, że istnieją w filmach momenty, które trzeba zobaczyć na własne oczy, aby naprawdę w nie uwierzyć. Co jednak ciekawe i jakkolwiek by to nie brzmiało, "The Devil" przy całej swojej fascynacji obrzydliwościami nie jest jednak w żadnej mierze sadystyczny czy okrutny, a inne sceny gore właściwie nie istnieją. Warto zwrócić uwagę, że "The Devil", poza jedną bodaj sceną, słusznie rezygnuje z uśmiercania żywych stworzeń na rzecz filmowej rozrywki. I choć zawiera szereg scen naprawdę odrażających, to jednak dobrze postawione granice, odróżniają go od innych filmów tamtego okresu, gdzie nie bano się ich przekraczać ("Succubare" czy "Calamity of Snakes"). Nie jest też aż tak dziwaczną i oryginalną produkcją jak "Seeding of a Ghost" czy absolutnie pokręcone "The Boxer’s Omen".

Fabuła jest szczątkowa i dość typowa, jak dla tego rodzaju produkcji: to opowieść o zemście, tym razem na okrutnym i nikczemnym człowieku, który stara się wykorzystać zaufanie, jakim go obdarzono. Jak w wielu podobnych obrazach mamy wyraźnie zarysowany motyw kary za przewinienia, sprawiedliwości, która nawet jeśli brutalna, zostaje wymierzona. Ale bez obaw, nie ma tu rzecz jasna żadnego moralizatorstwa, co zresztą jest całkiem słuszne, bo odbiłoby się to negatywnie na całości. Swoją drogą i tak sama historia nie ma tak dużego znaczenia, bo pewnie z chwilą napisów końcowych wyleci z głowy. Podobnie drugorzędną rolę odgrywają inne tradycyjnie brane pod uwagę elementy sztuki filmowej np. aktorstwo, choć trzeba zaznaczyć, że nie są one całkowicie zaniedbane. "The Devil" koncentruje się jednak zupełnie na czymś innym i idę o zakład, że nikt po zakończeniu seansu nie będzie go głęboko analizował ani zastanawiał się kreacjami aktorskimi. Kiedy jednak przypomnę sobie takie chociażby "Slaughtered Vomit Dolls" to jednak doceniam ograniczoną do minimum, prostą, ale jednak obecną historię.

"The Devil" to opowieść, która poniekąd łączy ze sobą dwa bieguny kina, jednak robi to w sposób nieco odmienny, od tego do którego może przyzwyczaić mainstreamowa papka. Moim zdaniem kino z Hong Kongu potrafi, choć też nie zawsze, skutecznie połączyć treści łagodniejsze z mocnymi takimi jak te, w których bohaterowie wymotują żywym robactwem. Tutaj po prostu tak mnie to nie razi, jak w przypadku wielu współczesnych filmów. W "The Devil" mamy młodziutkiego boja hotelowego nazywającego się Ding Dong, który paraduje w swoim śmiesznym służbowym wdzianku szczerząc się i wywołując lekką irytację, trochę dowcipów, nieco sielankowej atmosfery, ale z drugiej strony magiczne rytuały, przywoływanie złych mocy oraz zdeformowaną zjawę, która prześladuje bohaterów, na których została rzucona. Ten kontrast jest też wyraźnie widoczny w wizualnej oprawie filmu: z jednej strony mamy nieco łagodniejsze w tonie, okraszone humorem sceny dziejące się wciągu dnia, z drugie obrzydliwe, mogące wywoływać mdłości przypominające koszmary sceny z robalami. Nie lubię takich zestawień, bo często mogą psuć efekt w przypadku, gdy chce się utrzymać film w mrocznej atmosferze, ale czasem może też działać na korzyść, bo przez te łagodniejsze sceny łatwiej wyeksponować grozę pozostałych scen.

Jeżeli ktoś na widok wszelkiego rodzaju robactwa ma odruchy wymiotne, lepiej niech omija "The Devil" szerokim łukiem, to zdecydowanie nie jest film, którym można się interesować. Jednak tym, których to nie odstrasza i którzy chcą zmierzyć się z jednym z najbardziej obrzydliwych filmów tamtego okresu, pozostaje znalezienie kopii filmu. Bądźcie jednak gotowi na ekstremalne doświadczenie, które zapewne zostanie w Waszej głowie nieco dłużej.

Ocena: 4/6

Autor: Mort