Recenzja horroru

Horror Deathbed

Deathbed

Tytuł oryginalny:

Deathbed

Reżyseria:

Danny Draven

Scenariusz:

John Strysik

Obsada:

Tanya Dempsey, Brave Matthews, Meagan Mangum, Joe Estevez

Kraj:

USA

Rok produkcji:

2002

Czas trwania:

78 minut

Horror Deathbed - zdjęcie 1Horror Deathbed - zdjęcie 2Horror Deathbed - zdjęcie 3Horror Deathbed - zdjęcie 4Horror Deathbed - zdjęcie 5Horror Deathbed - zdjęcie 6

"Deathbed" należy uznać za wzorcowy przykład nudnego aż do bólu, chwilami wręcz męczącego horroru stworzonego przez gromadę amatorów. Ten firmowany nazwiskiem mistrza kina grozy Stuarta Gordona ("Re-Animator", "Dolls", "Dagon") i wyprodukowany przez amerykańską wytwórnię Full Moon gniot nie oferuje niczego nowego, co gorsza ewidentnie kopiuje pomysły zawarte w trylogii filmów grozy "Mirror Mirror".

Karen i jej chłopak Jerry wprowadzają się do apartamentu gdzieś w Los Angeles. On jest znanym i cenionym fotografem, ona ilustratorką książek dla dzieci. Wkrótce Karen odkrywa w sekretnym pokoiku zakurzone i brudne łóżko, które postanawia zaadaptować dla potrzeb swoich i Jerry'ego (ma ono za zadanie stymulować ich wspólne pożycie seksualne). Niestety w łóżku tkwią uśpione złe moce, a wiąże się z nim złowieszcza historia serii morderstw na tle seksualnym sprzed kilkudziesięciu lat.

Czytając już sam opis fabuły łatwo się zorientować, iż scenariusz nie grzeszy oryginalnością i jest raczej bzdurny. Oczywiście w wielu przypadkach można wybaczyć twórcom brak świeżych pomysłów, jeśli tylko film potrafi wciągnąć i przestraszyć widza. Niestety nie dotyczy to "Deathbed", bo horror ten jest nudny jak flaki z olejem. Akcja ciągnie się leniwie jak glut z nosa, a 78 minut projekcji wydawało mi się wiecznością. Ba, nawet sceny łóżkowe pomiędzy dwójką głównych bohaterów są mało interesujące. Zero suspensu, zero strachu, po prostu pierwszorzędna nuda. Co prawda gra aktorów jest nawet niezła, ale nie ratuje to całości od porażki. Jedynym jaśniejszym punktem tej szmiry jest parę scen gore pod koniec filmu (obdzieranie twarzy ze skóry czy walenie w łeb młotkiem) i wystylizowany na kino nieme początek, gdzie widzimy nieznaną postać duszącą przy wtórze upiornej muzyki młodą kobietę przywiązaną do tytułowego łóżka.

Konkludując, strata czasu i tyle na ten temat. Lepiej już poczytać jakąś dobrą książkę.

Ocena: 2-/6

Autor: Embalmer