Recenzja horroru

Horror Daughters of Darkness

Daughters of Darkness (Dzieci nocy)

Tytuł oryginalny:

Les lèvres rouges

Reżyseria:

Harry Kümel

Scenariusz:

Pierre Drouot, Jean Ferry, Harry Kümel

Obsada:

Delphine Seyrig, John Karlen, Danielle Ouimet, Andrea Rau, Paul Esser

Kraj:

Belgia/Francja/RFN

Rok produkcji:

1971

Czas trwania:

100 min.

Horror Les lèvres rouges - zdjęcie 1Horror Les lèvres rouges - zdjęcie 2Horror Les lèvres rouges - zdjęcie 3Horror Les lèvres rouges - zdjęcie 4Horror Les lèvres rouges - zdjęcie 5Horror Les lèvres rouges - zdjęcie 6

Harry Kümel pojawił się już na naszej stronie za sprawą swojego arcydzieła pt. "Malpertuis" z 1971 r. Ów rok okazał się dla reżysera wyjątkowo twórczy, gdyż ta sama data widnieje przy jego chyba bardziej znanym obrazie, "Les lèvres rouges" ("Daughters of Darkness") o tematyce wampirycznej. Fabuła przedstawia się następująco: małżeństwo w podróży poślubnej udaje się do Ostendy. Młodzi – Stefan i Valerie – zatrzymują się w hotelu (piękny Palais de Thermae), gdzie są jedynymi gośćmi, jako że sezon już dawno się zakończył. Nie wszystko jest tak usłane różami, jak mogłoby się wydawać – świeżo upieczony małżonek, jak sam twierdzi, boi się reakcji matki na decyzję o ślubie i niechętnie ulega prośbom żony, która domaga się, by pojechał do Anglii, przygotować rodzicielkę na szok. Plany pary niweczy przyjazd pięknej hrabiny Batory i jej uroczej asystentki Ilony – arystokratka najwyraźniej zagina parol na Valerie, zaś Ilona wpada w oko Stefanowi. Między gośćmi hotelowymi rozpoczyna się wyrafinowana gra. Duszną atmosferę podsycają przerażające wieści o morderstwach dokonywanych na młodych dziewczynach, których trupy pozbawione są krwi.

Ów suchy opis absolutnie nie oddaje szczególnego charakteru tego filmu. Nie jest to li tylko kolejny produkt wampiryczny z erotyczną otoczką. Jak na twórcę "Malpertuis" przystało, Harry Kümel i tym razem stworzył przesycony oniryczną atmosferą obraz, który śmiało można nazwać dziełem sztuki. "Les lèvres rouges" jest nim z wielu względów, poczynając od formy. Zdjęcia, autorstwa Eduarda van der Endena, stanowią dzieło samo w sobie; można w nich wyczytać fascynację najwyraźniej bliskim sercu reżysera Jamesem Ensorem. Dotyczy to zarówno długich ujęć Morza Północnego, wielokrotnie malowanego przez owego artystę, który w zasadzie całe swoje życie spędził właśnie w Ostendzie, jak i sposobu ukazania tłumu, kłębiącego się wokół domu w Brugii, gdzie znaleziono zwłoki dziewczyny. Twarze ludzi do złudzenia przypominają groteskowe maski z obrazów słynnego Belga (ta inspiracja widoczna jest również w "Malpertuis"). Kümel w umiejętny i zachwycający sposób przemycił też jeden z czołowych obrazów Maneta – "Impresja –wschód słońca", co ma swoje specjalne znaczenie w filmie o wampirach, które, jak powszechnie wiadomo, giną pod wpływem promieni słonecznych. Sposób filmowania wnętrz zdradza upodobanie reżysera do malarstwa Jamesa Abbota McNeilla Whistlera. Valerie jest jakby jedną z postaci z jego obrazów – chodzi ubrana w białe sukienki, nosi długie, rozpuszczone włosy. Biel jej strojów wskazuje również na rolę, jaką pełni w filmie – jest tu Oblubienicą, Wybranką, zarówno dla swojego męża, jak i dla hrabiny. Kolorystyka filmu to w ogóle odrębny temat, wystarczy spojrzeć na cudowne kreacje Elżbiety Batory, jej czerwoną suknię, w której "sączy" błękitny koktajl, albo z kolei srebrną, która czyni ją uwodzicielskim wężem-kusicielem, gdy zapala czarne świece podczas kolacji. Sam akt picia krwi został pokazany w sposób hipnotyczny, na pograniczu snu. Jest w tym filmie wiele rzeczy, które zdają się pochodzić raczej z krainy rządzonej przez Morfeusza, jak np. sekwencja kopania grobu na plaży.

Jeśli chodzi o resztę, tj. reżyserię, scenariusz i aktorstwo, to i na tym polu film zdecydowanie się wyróżnia na plus. Kümel nie pozwala sobie na przypadkowość i fałszywe nuty. Każdy krok w scenariuszu jest dokładnie zaplanowany i zrealizowany. Zaś kreacja Delphine Seyrig, swego czasu gwiazdy wielu pamiętnych filmów ("Zeszłego roku w Marienbadzie" Alaina Resnais, "Dyskretny urok burżuazji" Luisa Buñuela) nie ma sobie równych. Aktorka skradła w zasadzie cały film pozostałym postaciom, to jednak również nie stanowi przypadku. Po prostu jej postać jest tak charyzmatyczna, że wszyscy dokoła wydawali się bezbarwni, z wyjątkiem długo stawiającej opór Valerii. Seyrig w tym filmie idealnie oddaje postać egoistycznego wampira, który wyniszcza swoje ofiary również psychicznie i manipuluje nimi tak, by osiągnąć własny cel. Jej postać, głos, zachowanie – wszystko to sprawia, że stanowi idealną Elżbietą Batory, choć przez stulecia jej metody działania uległy zmianie – z krwiożerczego terroru w salonową grę przesyconą namiętnością.

Uważne oględziny "Les lèvres rouges" od razu kierują widza ku innemu, klasycznemu już obrazowi z nurtu wysmakowanych filmów wampirycznych – dwanaście lat późniejszej "Zagadce nieśmiertelności" Tony’ego Scotta. Nie da się ukryć, że ów reżyser musiał widzieć film Kümela, a co więcej – mocno się nim inspirować, jednak, na szczęście dla miłośników kina grozy, nie zatracając przy tym elegancji cechującej pierwowzór. Miriam Blaylock w wykonaniu Catherine Deneuve okazuje się nieco inną, ale równie kuszącą, co Elżbieta Batory Delphine Seyrig, wampirzycą, zaś oprawa filmu dorównuje tej, jaką znamy z "Les lèvres rouges".

Zastanawiałam się, jak ocenić obraz Kümela, mając w pamięci rozbudowany, rewelacyjny "Malpertuis". Jednak, rozważając sposoby konstruowania świata przedstawionego, wzięłam pod uwagę odmienność opowiadanych historii – "Les lèvres rouges" to film niezwykle kameralny, co nie znaczy, że nie zasługuje na najwyższe uznanie. Zatem stawiam mu "szóstkę", żałując jedynie, że reżyser nie nakręcił więcej tak wspaniałych filmów grozy.

Ocena: 6/6

Autor: Kamikadze