Recenzja horroru

Horror Dark

Dark

Tytuł oryginalny:

Sombre

Reżyseria:

Philippe Grandrieux

Scenariusz:

Philippe Grandrieux, Pierre Hodgson, Sophie Filléres

Obsada:

Marc Barbé, Elina Löwensohn, Géraldine Voillat, Coralie, Maxime Mazzolini

Kraj:

Francja

Rok produkcji:

1998

Czas trwania:

112 minut

Horror Sombre - zdjęcie 1Horror Sombre - zdjęcie 2Horror Sombre - zdjęcie 3Horror Sombre - zdjęcie 4Horror Sombre - zdjęcie 5

"Oczy, które widziały za dużo tracą wolę widzenia."

"Jakie życie? Ja nie mam życia. Jestem tutaj w ciemności, rozumiesz? Jestem w ciemności." – Al Pacino, "Zapach kobiety" (1993).

Przy brzegu rzeki stoi mężczyzna. Wpatruje się w hałaśliwe wody wartkiego strumienia nie odwracając wzroku ani na moment. Kamera drga, trzęsie się pokazując tył jego głowy, w końcu wędruje na bok odsłaniając kształt martwego ciała kobiety leżącej w pobliżu. Przypomina mi się wstrząsająca scena z "River’s Edge" (1986) Tima Huntera, w której nastoletni wyrzutek kołysze się apatycznie na skraju rzeki obok nagich zwłok zamordowanej dziewczyny.

Poznajemy Jeana (Marc Barbé), seryjnego dusiciela ulicznych prostytutek, gdy jedzie przed siebie zalaną mrokiem drogą. Mechaniczny charkot silnika samochodu zostaje zakłócony krzykiem przestraszonych dzieci oglądających kukiełkowy spektakl grand guignol. Histeryczna dziecięca reakcja wytrąciła mnie z równowagi; ich zafasynowane, upstrzone łzami oczęta obrazują manipulacyjną kontrolę, jaką Jean stara się rozciągnąć na wybrane ofiary. Jean szuka miłości niemożliwej, intymnego spełnienia mordując ulicznice i porzucając ich ciała w ustronnych miejscach. Zabiera do samochodu dziewiczą Claire (Elina Löwensohn), która staje się jego towarzyszką i obserwatorem poczynań...

Prowokacyjny "Sombre" tonie w gęstym mroku. Intensywna aura nocnych cieni towarzyszy podróży Jeana niemal bez przerwy. Film nakręcony został w dużej mierze za pomocą ujęć pokazujących tył głowy postaci, szczególnie Jeana, co sprzyja ekstremalnej subiektywizacji bohaterów oraz limitowaniu postrzegania widza. Rozedrgana kamera podąża za Jeanem w trakcie polowania na seksualnie aktywne kobiety, kompozycje kadrów są rozmazane, optycznie zniekształcane. Strategią obraną przez francuskiego filmowca-eksperymentatora Philippe Grandrieuxa staje się opowiedzenie historii poprzez wizualność obrazu. W "Sombre" każde cięcie ma znaczenie, każde cięcie to osobne wydarzenie pulsujące od wielości interpretacji, znaczeń.

Ofiarami Jeana padają prostytutki, spocone nagie ciała wykorzystywane, zabijane i porzucane niczym śmieci na poboczach dróg, w lasach, przyczepach i na skraju rzeki. 25-letnia dziewica Claire, którą nomadyczny morderca zabiera ze sobą stanowi bajkowy archetyp rodem z baśni braci Grimm. Ona jest czysta i niewinna, w nim drzemie bestia nurzająca się w aberracjach seksualnych. Bestia, która szuka miłości i intymności nie odnajdując tego w mechanicznych kontaktach z dziwkami. Drapieżny wilk w przepastnym cieniu ośnieżonych szczytów, za którego przebiera się Jean strasząc dzieci i polując na kobiety lekkich obyczajów. Postać Jeana odtwarzana przez Marca Barbé jest prawie kompletnie wypalona z emocji, nie odczuwa potrzeby najprostszej interakcji międzyludzkiej. Dopiero w momencie, gdy dwójka podpitych mężczyzn usiłuje zmusić pijaną Claire do kontaktu płciowego Jean staje się zazdrosny i atakuje. Podobnie jest z Claire i innymi drugoplanowymi bohaterami filmu: obserwujemy tylko ich fizyczny ruch, krótkie i jałowe rozmowy, jedzenie, picie, seks oraz stosowanie przemocy. Pustka i samotność zżera tutaj wszystkich od środka.

"Sombre" podzielił krytyków we Francji: jedni uznali pełnometrażowy debiut Grandrieuxa za arcydzieło, inni za mizoginistyczny śmieć. Warto zwrócić uwagę na szorstką ścieżkę dźwiękową skomponowaną przez Alexa Vegę, wokalistę francuskiej grupy elektroniczno-punkowej Suicide. Jeśli miałbym jednak znaleźć inny muzyczny ekwiwalent "Sombre" byłby to brytyjski funeral doomowy Esoteric i ich genialna płyta "The Pernicious Enigma" z 1997 roku: fale straszliwego, zwyrodniałego dźwięku nie przypominające basu, gitary, perkusji i wokali, na wskroś demoniczne, odhumanizowane i nieludzkie.

"Sombre" to śmiały krok w ciemność, który zainspirował "Trouble Every Day" (2001) Claire Denis. Polecam gorąco.

Ocena: 5/6

Autor: Embalmer