Recenzja horroru

Cry of the Banshee (Zwiastun śmierci)
Tytuł oryginalny:
Cry of the Banshee
Reżyseria:
Gordon Hessler
Scenariusz:
Tim Kelly, Christopher Wicking
Obsada:
Vincent Price, Essy Persson, Hugh Griffith, Patrick Mower, Elisabeth Bergner
Kraj:
Wielka Brytania
Rok produkcji:
1970
Czas trwania:
87 minut






Vincent Price wciela się tutaj w postać sadystycznego urzędnika imieniem Edward Whitman mającego władzę sędziowską w swoich rękach. Z wielkim uporem i zawziętością poluje on na wiedźmy w szesnastowiecznej Anglii, a w ramach przesłuchań stosuje tortury i przemoc. Jego ręce są splamione krwią niewinnych osób, ale jemu samemu oraz jego sługusom wszystko uchodzi na sucho. Kiedy jednak zabija kilku wyznawców starej czarownicy, ta rzuca klątwę na całą jego rodzinę wzywając straszliwego stwora zwanego banshee, ażeby dokonał zemsty.
Według starych celtyckich przekazów ludowych banshee objawia się jako staruszka w białym lub czerwonym przebraniu, często w czerwonych butach. Jej krzyk, od którego ludziom stają włosy na głowie, wywołuje bezgraniczny smutek oznajmiając czyjąś śmierć. W filmie Hesslera banshee przybiera postać ohydnej maszkary, która czai się nocą, aby unicestwić wszystkich członków rodziny Edwarda.
"Cry of the Banshee" jest całkiem przyjemnym brytyjskim filmem grozy wyprodukowanym przez wytwórnie AIP. Choć jego fabuła od razu budzi nieodparte skojarzenia z innym znakomitym horrorem Price'a "Matthew Hopkins: Witchfinder General" z 1968 roku, to jednak film Hesslera znacznie mu ustępuje. Price jak zwykle gra niemalże koncertowo - odtwarzana przez niego postać stanowi czystą esencję zła i deprawacji.
Film ten jest dość brutalny i ponury, a sceny poniżania i torturowania młodych kobiet oskarżanych o czary dla wielu zwolenników atmosferycznego brytyjskiego horroru będą ciężkie do strawienia. Pewnym zaskoczeniem jest również spora dawka nagości, co sprawia, że bliżej "Cry of the Banshee" do kina eksploatacji niż do klasyków brytyjskiego kina grozy takich jak chociażby "The Wicker Man" czy "The Legend of Hell House". Znajdziemy tutaj także kilka momentów faktycznie przyprawiających o dreszcze, co stanowi niewątpliwy atut tego niskobudżetowego horroru.
Reasumując, filmik ten warto obejrzeć, jeśli ktoś uważa się za zwolennika kina grozy. Nie jest to co prawda nic porywającego, ale rozerwać się można.