Recenzja horroru

Horror Contagion

Contagion (Zaraza)

Tytuł oryginalny:

Contagion

Reżyseria:

Karl Zwicky

Scenariusz:

Ken Methold

Obsada:

John Doyle, Nicola Bartlett, Ray Barrett, Nathalie Gafney, Pamela Hawkesford

Kraj:

Australia

Rok produkcji:

1987

Czas trwania:

90 minut

Horror Contagion - zdjęcie 1Horror Contagion - zdjęcie 2Horror Contagion - zdjęcie 3Horror Contagion - zdjęcie 4Horror Contagion - zdjęcie 5Horror Contagion - zdjęcie 6

Wędrowiec powiedział: "Jak skażona jest ta ziemia? Ile zła tutaj poczyniono? Albowiem zło nie zna granic i występuje pod rozmaitymi postaciami. Nie potrafię żyć wśród skażonych umysłów; nie mogę pozwolić zarazie wniknąć w głąb mej duszy."

Za pierwszy australijski film grozy uchodzi "Night of Fear" (1972) Terry’ego Bourke – pilot nigdy nie zrealizowanej serii "Fright" opowiadający o młodej kobiecie terroryzowanej przez szaleńca gdzieś na kompletnym pustkowiu. Nie wolno zapomnieć o mistycznym kinie Petera Weira ("The Cars That Ate Paris", "Picnic at Hanging Rock", "The Last Wave", "The Plumber"), które przyniosło filmowcowi spory rozgłos na świecie. W 1973 roku Ralph Lawrence Marsden wyreżyserował inspirowany twórczością Edgara Allena Poe "The Sabbat of the Black Cat". Spod ręki Richarda Franklina wyszły metapsychiczny thriller "Patrick" (1978) oraz drogowy dreszczowiec "Roadgames" (1981) z Jamie Lee Curtis i Stacy Keachem. Colin Eggleston zasłynął przede wszystkim przerażającym ekologicznym horrorem "Long Weekend" (1978), w którym nieposkromiona natura bierze odwet na skłóconej parze małżeńskiej. Jego późniejsze filmy grozy "Cassandra" (1986) oraz komediowy "Outback Vampires" (1987) nie odniosły już takiego sukcesu. Warto napomknąć jeszcze o makabrycznym slasherze "Nightmares" (1980) Johna D. Lamonda, stylowym animal attack z monstrualnym dzikiem "Razorback" (1984) Russela Mulcahy, kiepskich slasherach "Houseboat Horror" (1989) i "Bloodmoon" (1990), wampirycznym filmie splatter "Bloodlust" (1991) oraz o krwawej satyrze "Body Melt" (1992). Zdaję sobie w pełni sprawę, że owo skromne wyliczenie nie jest w żadnym wypadku precyzyjne.

"Contagion" otwiera nakręcone z powietrza ujęcie samotnej drogi przecinającej naznaczony gęstniejącym mrokiem las będące oczywistą aluzją do słynnego "Lśnienia" Stanleya Kubricka (ekranizacji poczytnej powieści Stephena Kinga). Zdziczali mieszkańcy leśnej gęstwiny rozkładają na nawierzchni drogi pordzewiały drut kolczasty, który posłuży jako garrota zaciskająca się na gardle przypadkowego motocyklisty. Mężczyzna traci głowę i wraz z nią życie... Niemal w tym samym czasie kierowca ciężarówki bierze autostopowiczkę, a Mark (John Doyle) zostaje wysłany przez szefa w podróż służbową. Spojrzenia wyrzuconej z pojazdu kobiety oraz nieświadomego zagrożenia mężczyzny spotkają się w wilgotnej ciemności skostniałego lasu, w miejscu trawionym przez zarazę ludzkiej nikczemności. Zamieszkujący te odludne okolice bezdomni wciągają przerażoną niewiastę w nasyconą błękitem otchłań drzew. Jeden z brudnych wiejskich głupków bawi się jej piersiami... Mark postanawia zareagować i uratować jej życie, lecz szybko wpada w sidła miejscowych włóczęgów i zostaje zgwałcony przez sodomitę w futrzanej króliczej masce. Po zmiażdżeniu czaszki swojemu oprawcy Markowi udaje się zbiec w kierunku tajemniczej posiadłości, w której zamieszkują dwie blondwłose piękności i dziwaczny finansista w podeszłym wieku. Mamiony obietnicami bogactwa i seksualnego rozpasania Mark podąża wytyczoną przez nich ścieżką obłędu mordując i przelewając krew...

Australijska mieszanina "The Shining", lekko erotyzującego thrillera oraz ekscytującego slashera z elementami survivalu wymaga nie lada skupienia w trakcie projekcji. Niektóre wątki prowadzą donikąd, pewne sceny wydają się być na pierwszy rzut oka niezrozumiałe, lecz z drugiej strony oniryczny horror Karla Zwicky’ego ("Vicious!" z 1988 roku) obfituje w sporo niespodzianek i potrafi zaskakiwać. Uwięzienie głównego bohatera filmu w upiornym kręgu szaleństwa następuje w wyniku halucynacji spowodowanej nocną napaścią i niszczejącym budynkiem o martwych oknach i łuszczących się ścianach, z którego pustych wnętrz emanuje zaraźliwe zło. W filmie nie zabrakło szczypty odważnej golizny oraz niewielkiej dawki gore (np. niesmaczna scena ucinania palców) barwiącej ekran zwłaszcza w trakcie nader gwałtownych sekwencji końcowych. Aktorstwo stoi na solidnym poziomie, a zdjęcia utopionego w błękitnym mroku lasu wywołują intensywne i nad wyraz przyjemne mrowienie na skórze.

Wędrowiec powiedział: "I tak wiele zła miało tutaj miejsce, że nawet niewinni tędy przechodzący wkrótce cuchnęli chorobą. Zaraza pochłonęła ich dusze."

Ocena: 4/6

Autor: Embalmer