Recenzja horroru

Horror Blood Rage

Blood Rage

Tytuł oryginalny:

Blood Rage

Reżyseria:

John Grissmer

Scenariusz:

Bruce Rubin

Obsada:

Louise Lasser, Mark Soper, Marianne Kanter, Julie Gordon, Jayne Bentzen

Kraj:

USA

Rok produkcji:

1983

Czas trwania:

84 minuty

Od dawien dawna chciałem zobaczyć "Blood Rage" (występujący w pociętej wersji na kanadyjskim DVD pod alternatywnym tytułem "Nightmare at Shadow Woods"), ponieważ ten obskurny slasher niewątpliwie przynależy do sporego grona zapomnianych i rzadko oglądanych horrorów z lat 80-tych. W USA dwa razy wypuszczono go do kin drive-in: po raz pierwszy w 1983 roku, ponownie w 1987 roku. Doczekał się również wydania na kasecie video pod pierwotnym tytułem "Blood Rage". Zapytacie zapewne dlaczego tak bardzo zależało mi na zdobyciu tego akurat filmu? Ano ze względu na gore, gdyż slasher Grissmera ocieka krwią.

W prologu widzimy dwójkę dziesięcioletnich bliźniaków wykradających się z auta matki, gdy kobieta spędza upojne chwile z ówczesnym chłopakiem. Dzieciaki zamiast oglądać horror "The House That Cried Murder" (1973) w kinie dla zmotoryzowanych, szpiegują parę nastolatków uprawiających miłość na tylnym siedzeniu samochodu. Niespodziewanie jeden z nich, Terry, chwyta za podręczny toporek i wbija jego ostrze w twarz wkurzonego młodzieńca. Drugi bliźniak, Todd, przygląda się temu będąc w szoku. Terry nie zastanawiając się nad konsekwencjami morderczego czynu podaje narzędzie zbrodni bratu rozsmarowując przy okazji krew na jego obliczu. Zbiera się żądny mocnych wrażeń motłoch, a biedny Todd wygląda na winnego... Mija dziesięć długich lat. Todd nadal przebywa w psychiatryku i nie jest w stanie wykazać swej niewinności, ponieważ tamten koszmar doprowadził go do stanu katatonii. W tym czasie jego zbrodniczy braciszek wyrósł na prawdziwego pogromcę niewieścich serc. Terry mieszka z matką i wiedzie spokojny żywot w Shadow Woods. Kiedy rodzinka zasiada do dziękczynnej kolacji, Maddy otrzymuje telefon o ucieczce Todda ze szpitala. To powoduje, iż w Terrym narasta żądza mordu. Uzbrojony w maczetę zaczyna zarzynać mieszkańców Shadow Woods jednego po drugim. Czy Todd zdoła powstrzymać ogarniętego furią zabijania braciszka?

Pierwsze pięć minut filmu zapowiadało czysty ser, zwłaszcza gdy zobaczyłem w akcji Teda Raimi w epizodycznej roli sprzedawcy kondomów polującego na napalonych klientów w męskim kiblu. Dalej jest ciągle campowo, ale też makabrycznie. Krwawe mordy następują w niewielkich odstępach czasu: dekapitacja, wbijanie toporka w twarz, odcinanie dłoni maczetą, ćwiartowanie, wreszcie przecięcie ciała pewnej nieszczęsnej pani doktor na pół. Zapada w pamięć szczególnie moment, kiedy Maddy odnajduje swego chłopaka martwego, ale jeszcze o tym nie wie. Widzi go siedzącego przy biurku, podchodzi nieśmiałym krokiem, chwyta go za ramię i... jej kochanek pada na ryj, po czym obserwujemy przez dwie sekundy zawartość jego rozciętej głowy. Niespodziewane i nadzwyczaj efektowne zakończenie także jest na plus. Sceny polowania na ofiary trzymały mnie w napięciu, co pozytywnie świadczy o reżyserii Johna Grissmera.

Aby jednak nie było tak różowo, aktorstwo pozostawia wiele do życzenia. Louise Lasser w roli matki bywa ze wszech miar irytująca, a sceny z jej udziałem, gdy rozmawia przez telefon bądź poddaje się emocjom spowodowały, iż zacząłem zgrzytać zębami. Przed Markiem Soperem stanęło nie lada wyzwanie zagrania dwóch przeciwstawnych osobowości i nie wywiązał się z niego zadowalająco. Jest sympatyczny jako Todd i usilnie stara się wzbudzić grozę jako Terry, ale czyni to w sposób naciągany, nie wolny od klisz i schematów.

Niemniej jednak u Teda Raimi chętnie zaopatrzył bym się w prezerwatywy, tym bardziej że pod płaszczem skrywa całkiem pokaźną ich kolekcję. Tylko dlaczego musi je sprzedawać w męskiej toalecie? :)

Ocena: 4-/6

Autor: Embalmer