Recenzja horroru

Blood Massacre
Tytuł oryginalny:
Blood Massacre
Reżyseria:
Don Dohler
Scenariusz:
-
Obsada:
Robin London, James DiAngelo, Anne Frith, Richard Ruxton, George Stover
Kraj:
USA
Rok produkcji:
1991
Czas trwania:
73 minuty






Z nostalgią wspominam niegdysiejsze czasy. Chodzi mi o przebrzmiałą obecnie epokę, gdy w polskich wypożyczalniach królowały poczciwe kasety video, a DVD z horrorami nie były jeszcze aż tak popularne. Wspólnie z moim ziomalem Lobo wędrowaliśmy po rozmaitych przybytkach z VHS-ami w Poznaniu i grzebaliśmy po półkach w poszukiwaniu obskurnych horrorów. Tylko zapamiętały kolekcjoner jest w stanie zrozumieć poczucie ekscytacji, gdy w moich rękach znalazł się jakiś niskobudżetowy rarytas. "Blood Massacre" Dona Dohlera to amatorska produkcja grozy przeznaczona specjalnie na rynek video jakich to w latach 80-tych i na poczatku lat 90-tych kręcono na pęczki. Któż z młodszej generacji fanów horroru pamięta takie taniochy jak "Blood Cult", "555", "Sledgehammer" czy "Satan’s Blade"? Zapewne nikt, bo dzieciaki są zainteresowane wyłąacznie nowymi produkcjami i mają głęboko w poważaniu niskobudżetowe producyjniaki sprzed 20-30 lat. Mniejsza z tym, wracajmy do filmu. Zmarły niedawno Don Dohler pochodził z Baltimore (Virginia) – w swoim rodzinnym stanie nakręcił wszystkie swe horrory. Do jego najbardziej znanych filmów należą "The Alien Factor" (debiut z 1977 roku), "Fiend" (1980) oraz dostępny kilka lat temu na polskim rynku video "Nightbeast" (1983 – "Nocna bestia" dystrybuowany przez kultowe Video Rondo).
Grupa rzezimieszków pod przewodnictwem gwałtownego Charlie Rizzo (George Storver) rabuje wypożyczalnię kaset video (w której wisi sobie plakat "Nightbeast") i zabija młodą dziewczynę. Uciekając przed gliniarzami, bandyci porywają samochód innej niewiasty i wraz z nią trafiają do położonej na odludziu farmy. Nie muszę chyba dodawać, iż biorą wszystkich jej mieszkanców jako zakładników. Szybko jednak okazuje się, że to bandyci wpadli w tarapaty, bowiem zamieszkująca domostwo rodzina w składzie porwanej Elizabeth Dover, jej siostry oraz obojga rodziców to kanibale. Czy weteranowi wojny w Wietnamie Rizzo, zaprawionemu w konstruowaniu wszelakich pułapek, uda się uratować siebie oraz pozostałych czlonków niefortunnej grupy? Jakie jeszcze niepodzianki kryje w sobie kanibalistyczna familia?
Od razu zaznaczam, że "Blood Massacre" od strony technicznej prezentuje się nad wyraz kiepsko. Większa część obsady nie umie grać, kamerzysta często nie radzi sobie ze swym fachem, a scenariusz oferuje masę klisz, ale też i nieco niespodzianek (nie powiem, końcowy twist spowodował, iż mimowolnie wybałuszyłem oczy ze zdziwienia). Pomimo słabej gry aktorskiej widać gołym okiem entuzjazm odtworców wiodących ról, co mimo wszystko potrafię docenić. Także efekty specjalne pomimo skromnego budżetu prezentują się nader przyzwoicie. Co prawda, krwawej masakry tutaj nie uświadczymy, ale film oferuje kilka przyjemnych dla oka scen gore (dekapitacja, kanibalizm, ćwiartowanie ciala itp.)
Lobo na łamach forum stwierdził, że filmy Dohlera to kicz z najwyższej półki i zgadzam się z nim absolutnie. "Blood Massacre", "Fiend" oraz wspomniany powyżej "Nightbeast" pomimo wszechobecnej tandety wylewającej się w trakcie projekcji z ekranu potrafią na swój specyficzny sposób zauroczyć widza. Jedno jest wszak pewne: takich filmów już się nie robi. Dodać wypada, że w 2001 roku powstał swoisty remake "Blood Massacre" pod tytułem "Harvesters", tym razem z Georgem Storverem w roli głowy kanibalistycznej rodziny.