Recenzja horroru

Horror Blood Ceremony

Blood Ceremony

Tytuł oryginalny:

Ceremonia Sangrienta

Reżyseria:

Jorge Grau

Scenariusz:

Sandro Continenza, Jorge Grau, Juan Tebar

Obsada:

Lucia Bosé, Espertaco Santoni, Ewa Aulin, Ana Farra, Silvano Tranquillli

Kraj:

Hiszpania / Włochy

Rok produkcji:

1972

Czas trwania:

85 minut

Horror Ceremonia Sangrienta - zdjęcie 1Horror Ceremonia Sangrienta - zdjęcie 2Horror Ceremonia Sangrienta - zdjęcie 3Horror Ceremonia Sangrienta - zdjęcie 4Horror Ceremonia Sangrienta - zdjęcie 5Horror Ceremonia Sangrienta - zdjęcie 6

O księżnej Elżbiecie Batory napisano mnóstwo: bezmiar publikacji i monografii. Jej złowieszcza postać pojawia się niemalże w każdym kompendium dotyczącym seryjnych morderców oraz wampirów. Aby zaczerpnąć o niej szerszej wiedzy zainteresowanych odsyłam do fachowej literatury, ale w telegraficznym skrócie warto przybliżyć jej postać: XVI-wieczna węgierska księżna Erzebet Batory (daleka krewna Vlada Palownika) uwielbiała zażywać kąpieli we krwi pochodzącej z ciał setek zamordowanych dziewcząt, ponieważ wierzyła iż dzięki ohydnym aktom wampiryzmu zachowa młodość. "Blood Ceremony" w reżyserii Jorge Grau ("The Living Dead at Manchester Morgue" – 1974 rok, "Code of Hunt" z 1983) jest przypuszczalnie najlepszą i najbardziej wierną ekranizacją jej plugawego żywota.

Grau wprowadza kilka nader interesujących zmian do historii (legendy) Elżbiety Batory. Przede wszystkim księżnej w jej zbrodniczej działalności wytrwale pomaga mąż, który fabrykuje własną śmierć udając wampira, by wmówić zabobonnym wieśniakom, że za zniknięciami dziewcząt stoi krwiopijca. Co więcej, postać Erzebet jest tak skonstruowana, że wzbudza u ogladającego ździebko sympatii. Za jej zbrodniami tkwi uniwersalny dla nas wszystkich lęk przed śmiercią, a do przestępstw namawia ją stara służka. Lucia Bosé nie szczyci się aż tak powabną prezencją jak kąpiąca się w dziewiczej krwi Ingrid Pitt w hammerowskim "Countess Dracula" (1970), lecz jej transformacja z atrakcyjnej kobiety w nieco młodszą niewiastę wypada o wiele efektowniej.

Głównym magnesem filmu jest zapewne sekwencja, w której czarnowłosa Bosé bierze krwawą kąpiel. W odróżnieniu od podobnych scen we wspomnianym "Countess Dracula" oraz w raczej nonsensownym "Devil’s Wedding Night" (1973), gdzie swoje wdzięki prezentuje seksowna Rosalba Neri, ta akurat scena wypada antyerotycznie. Z rozciętego gardła niefortunnej dziewicy pulsująca krew spływa do odpływu w podłodze zraszając nagie ciało księżnej. W "The Female Butcher" (alternatywny tytuł "Ceremonia Sangrienta") nie ma ani jednego akcentu humorystycznego; to horror zimny, nieprzyjemny, posępny, acz fascynujący. Bliżej mu do sadystycznych "The Conqueror Worm" (1968) Michaela Reevesa czy "Mark of the Devil" (1970), niźli do brytyjskiego "Countess Dracula". I choć akcja toczy się nieśpiesznie, Grau reżyseruje z wprawą godną mistrza gatunku kreując atmosferę dławiącego strachu. Detale epoki są znakomicie odwzorowane, a gra aktorska zasługuje na szczery poklask. Pośród obsady wyróżnia się szwedzka uwodzicielka Ewa Aulin jako poszukująca złota córka miejscowego właściciela oberży romansująca z wampirycznym księciem. Końcowe sceny inkwizycyjnych tortur poruszają, podobnie jak ponury koniec Erzebet, ale refleksja pozostaje jedna: barbarzyństwo i agresja od początku ludzkości nieprzerwanie tkwi w człowieku i częstokroć podsycana przez Kościół zawsze doprowadza do eksplozji nienawiści. Z góry uprzedzam wielbicieli zwierząt (ptactwa w szczególności): w filmie jest odpychająca sekwencja, w której jastrząb pożera innego ptaka.

Pięknie sfotografowany, mroczny kawałek gotyckiego Eurohorroru. Zaiste szkoda, że nieocenzurowana 102-minutowa wersja jest obecnie niezwykle trudna do zdobycia.

Ocena: 4+/6

Autor: Embalmer