Recenzja horroru

Horror Bay of Blood

Bay of Blood

Tytuł oryginalny:

Reazione a Catena

Reżyseria:

Mario Bava

Scenariusz:

Mario Bava, Filippo Ottoni, Giuseppe Zaccariello

Obsada:

Claudine Auger, Luigi Pistilli, Claudio Camaso, Cristea Avram, Anna Maria Rosati

Kraj:

Włochy

Rok produkcji:

1971

Czas trwania:

84 min.

Horror Reazione a Catena - zdjęcie 1Horror Reazione a Catena - zdjęcie 2Horror Reazione a Catena - zdjęcie 3Horror Reazione a Catena - zdjęcie 4Horror Reazione a Catena - zdjęcie 5Horror Reazione a Catena - zdjęcie 6

Dla wszystkich żyjących w przeświadczeniu, iż to w pamiętnym "Piątku 13-go" świst maczety po raz pierwszy zepsuł grupie nastolatków pobyt nad jeziorem mam wstrząsającą nowinę. Stworzone w 1971 roku przez Mario Bavę "A Bay of Blood", na długo przed Jasonem, jego matką i bliźniakami z doskonałego "Just Before Dawn", pokazuje jak powinno używać się maczetę, by przerazić i zaszokować zarazem. Efekt końcowy na swoje lata był tak piorunujący, iż zaowocował wpisaniem obrazu na listę Video Nasties. Niestety czas i ewoluująca w zastraszającym tempie przemoc na ekranie sprawiły, że horror Bavy stracił sporo na sile. Jednak oglądając go dostrzegamy jak ważny etap w rozwoju gatunku przepowiedział. Nie zapoczątkował fali slasherów, lawina ta spadła na świat dopiero dziewięć lat później. Jednakże wzorce i stereotypy, będące na początku lat 70-tych nowinkami, jakie Bava zaproponował, przyjęły się, cudownie rozkwitły, aż w końcu pozjadały własne ogony i zeszmaciły. A najzabawniejsze jest to, że "A Bay of Blood" wcale nie jest slasherem, mimo, iż zawiera jego elementy.

Skąd owo stwierdzenie wieńczące pierwszy akapit? Otóż film Mario Bavy z powodzeniem można podzielić na trzy części, które mają tylko dwa ścisłe pierwiastki wspólne: zatokę i szarżującego wśród kniei oprawcę. Całość dzieli się zgrabnie na wstęp, slasher i intrygę rodzinną. Pierwszy etap opowieści to wprowadzenie w knowania mające na celu spieniężenie zatoki. Z jej powodu dochodzi do mordu sędziwej staruszki przykutej do wózka inwalidzkiego. Zabójca wykorzystuje ten motyw co owocuje niesamowitą sekwencją ze stryczkiem w roli głównej. Zręcznie ujęta w kadry scena ukazuje na przemian urywane wdechy kobiety i rozpędzone koło przewróconego wózka. Wprowadza to do obrazu pierwsze sygnały nadchodzącej genialnej atmosfery, w budowaniu której Bava był mistrzem. Niestety w ciągu kolejnych minut seansu okazuje się, iż to wyłącznie jej echa. W porównaniu z jego cudownym "Kill Baby, Kill" lub "Blood and the Black Lace", "A Bay of Blood" jest strasznie ubogie wizualnie. Kilka innowacyjnych ujęć jak na swoje lata, o których jeszcze dokładnie wspomnę, jakich widz jest świadkiem, nie gwarantuje poziomu do jakiego włoski artysta przyzwyczaił nas wcześniejszymi dokonaniami. Mario Bava, podobnie jak Peter Hyams ("2010", "The Relic"), sam był operatorem w reżyserowanych przez siebie filmach. Niestety w przypadku "Reazione a catena" nie rozważył wielu ujęć do końca. Dodatkowym minusem jest również montaż, niekiedy urywany i chaotyczny. Wszystko to umniejsza atrakcyjność filmu, a co więcej, czyni go mniej przerażającym.

Kolejnym etapem po wprowadzeniu jest slasher. W tej trwającej około pół godziny części pojawia się wszystko z czego zasłynęło "A Bay of Blood". Nad zatokę przybywają dwie rozbrykane parki nastolatków by poczuć wolność i żar miłosnych uniesień. Są młodzi, szczęśliwi, a do pełnego obrazu ofiary slashera brakuje im tylko piwa. Zatrzymują się w położonym nad jeziorem budynku, będącym niegdyś swego rodzaju nocnym klubem, po czym postanawiają spenetrować okolicę. Błyskotliwy pomysł kończy się włamaniem do domostwa, w którym to niedawno popełniono straszliwą zbrodnię. Z tego miejsca startuje szereg sekwencji, które miały spory wpływ na oblicze slasherów lat 80-tych, szczególnie tych rozgrywających się w lasach. Dziewczyna szykująca się na plaży do kąpieli, ujęcia z punktu widzenia mordercy, a nawet sceny gore powtórzone w serii "Piątek 13-go". Maczeta w twarz to jak siekiera zatapiająca się w facjacie bohaterki horroru Cunninghama, natomiast mord włócznią pojawił się w sequelu w reżyserii Minera. W "A Bay of Blood" odpowiedzialny za te sekwencje był Franco Freda, pracujący z Bavą między innymi przy "Lisa and the Devil" oraz dwukrotny laureat Oscara, Carlo Rombaldi. Ich gwałtowny wydźwięk skutecznie spotęgował pracujący nad muzyką Stelvio Cipriani, którego kompozycje z wyraźnie odznaczającymi się bębnami, wyłącznie w tych makabrycznych momentach dają znać o swej sile. Urodzony w 1937 roku Cipriani, przyzwoiciej spisał się w przypadku giallo "The Blood Stained Shadow", a nawet tandetnego "Tentacles".

Ostatnia część horroru Bavy to intryga rozgrywająca się wokół zatoki oraz praw do jej posiadania, całkowicie pozbawiona elementów slashera. Parka głównych bohaterów, Renata i Albert, którzy do tej pory ukazywali się na ekranie okazjonalnie, prowadzą działania mające na celu ustalenie tożsamości mordercy i okoliczności zbrodni otwierającej film. Towarzyszy temu odrobina suspensu i spora liczba dialogów opóźniających tempo opowieści. Nad zatoką zapada jednak noc, co ratuje sytuację, czyniąc historię znacznie mroczniejszą niż by się mogło wydawać.

Reasumując, "A Bay of Blood", którego jeden z amerykańskich tytułów wideo brzmiał "Last House on the Left Part II", zabiera widza na przejażdżkę o wiele mniej zajmującą od wcześniejszych obrazów włoskiego mistrza, oferując jednak w zamian gore, do jakiego reżyser "Blood and the Black Lace" z reguły się nie posuwał. Nagrodzony w 1978 roku na festiwalu w Sitges za scenariusz do filmu "Schock", Mario Bava, mimo, iż z "Reazione a catena" nie uczynił niczego wybitnego pod względem wizualnym lub fabularnym i tak dał widzom gwarancję swego geniuszu, tworząc podwaliny pod gatunek horroru wiodący prym na początku lat 80-tych.

Ocena: 4-/6

Autor: Lobo