Recenzja horroru

Attacked!
Tytuł oryginalny:
Osou!
Reżyseria:
Yasuharu Hasebe
Scenariusz:
Obsada:
Yoko Azusa, Asami Ogawa
Kraj:
Japonia
Rok produkcji:
1978
Czas trwania:
72 minuty






Biografia Yasuharu Hasebe, twórcy ociekającego gwałtem i przemocą nurtu Violent Pink, jest nadzwyczaj bogata i interesująca. W czasach powojennej młodości Hasebe zafascynowany amerykańskimi filmami Johna Hustona i Samuella Fullera postanowił na dobre oddać się pasji filmowej. W 1958 roku dołączył do studia Nikkatsu, gdzie przez osiem lat asystował przy boku Sejiina Suzuki. Zadebiutował w 1966 roku filmem akcji "Black Tight Killers", w latach siedemdziesiątych nakręcił m.in dwa epizody popularnej serii z Meiko Kaji "Alleycat Rock" oraz parodię "Siedmiu samurajów" Kurosawy pod tytułem "The Naked Seven". Hasebe nie był zainteresowany realizacją typowych filmów pink - skupił się zatem na produkcjach Violent Pink czyli ogólnie rzecz biorąc dzikich i bezkompromisowych filmach kręconych bez ocierania się o sadystyczno-seksualne aspekty tradycyjnego kina S&M. W 1976 roku ostrzegł studio: "Jesteście pewni, że mnie chcecie? Uprzedzam – moja sztuka jest bardzo krwawa." Chcieli. Ba, dali Hasebe artystyczną wolność w tworzeniu. Rok 1976 przyniósł światu trzy kontrowersyjne produkcje violent pink: "Rape!", "Assault! Jack the Ripper" i "Rape! 13th Hour". Ostatni z trzech wymienionych prasa określiła jako "kamień milowy gatunku i zarazem najbardziej odrażający i groteskowy film w historii kina." Grubymi nićmi szyta przesada, niemniej jednak filmy Hasebe, niezwykle gwałtowne jak na lata 70-te w eksponowaniu seksualnej przemocy, stanowiły dla widowni i światka filmowego porządny wstrząs. Obawiano się wręcz reakcji rządowej, jeśli Hasebe pogrąży się jeszcze bardziej w brutalności i dewiacji. "Secret Honeymoon: Rape Train" (1978) ukazywał nieco łagodniejsze oblicze reżysera zbliżając się fabularnie do tradycyjnych produkcji Roman Porno. Yasuharu powrócił do Violent Pink w tym samym roku realizując "Attacked!", film oceniony przez krytyków jako "zdeprawowany i amoralny." Czy potrzeba Wam, moi drodzy czytelnicy silniejszej rekomendacji?
Zafascynowana obrazkami zachodniej pornografii policjantka w mundurze pada ofiarą gwałtu. Jej policyjne auto zostaje wepchnięte przez samochód ciężarowy do pustego magazynu. Anonimowy kierowca w czarnych rękawiczkach wysiada z ciężarówki, przykuwa kobietę kajdankami do siedzenia, knebluje, po czym gwałci w wibrujący takt symfonicznej muzyki Beethovena, co samo przez się funkcjonuje jako swoisty hołd Hasebe dla "Mechanicznej pomarańczy" Stanleya Kubricka. Po dojściu do siebie, policjantka zaczyna mieć obsesję na punkcie ostrego, pełnego przemocy seksu i pragnie kolejnych gwałtów. Nie muszę chyba dodawać, iż to czego szuka, samo ją znajdzie.
Mroczny, dziwaczny pink, kompletnie wyzuty z humoru i agresywny w swej drapieżnej seksualności. Sama idea scenariusza, choć amoralna, nie jest prawdopodobna, lecz unikalny styl Hasebe, nieco przypominający włoskie gialli od początku przykuwa do ekranu. Nowością dla mnie był brak charakterystycznej dla reżysera jazzowej ścieżki dźwiękowej zastąpionej tym razem przez muzykę klasyczną. Wielbiciele kina eksploatacji odnajdą tutaj sporo seksu i kilka scen gwałtu; szkoda tylko, iż film w paru momentach cierpi na dotkliwy brak energii w porównaniu z "Assault! Jack the Ripper" czy prowokacyjnym "Raping!". Pomijając wspomniany mankament "Attacked!" nie tyle warto, co trzeba zarekomendować wielbicielom kina subwersyjnego, perwersyjnego, odważnego.