Recenzja horroru

Horror At Midnight I'll Take Your Soul

At Midnight I'll Take Your Soul

Tytuł oryginalny:

À Meia Noite Levarei Sua Alma

Reżyseria:

José Mojica Marins

Scenariusz:

José Mojica Marins, Waldomiro França, Rubens Francisco Luchetti, Magda Mei

Obsada:

José Mojica Marins, Magda Mei, Nivaldo Lima

Kraj:

Brazylia

Rok produkcji:

1964

Czas trwania:

82 minuty

Horror À Meia Noite Levarei Sua Alma - zdjęcie 1Horror À Meia Noite Levarei Sua Alma - zdjęcie 2Horror À Meia Noite Levarei Sua Alma - zdjęcie 3Horror À Meia Noite Levarei Sua Alma - zdjęcie 4Horror À Meia Noite Levarei Sua Alma - zdjęcie 5

Przeciętnemu zjadaczowi chleba Brazylia, całkiem słusznie zresztą, kojarzy się z piłką nożną. Dla fanów horroru jednak, to miejsce, w którym wykluł się (no bo chyba nie urodził?) José Mojica Marins, człowiek który dał światu legendarną postać Coffin Joe (Zé do Caixão). Pierwszy film brazylijskiego mistrza horroru z tą słynną osobliwością gatunku stanowi bez watpienia jedno z najlepszych dzieł w historii gatunku, jakie zdarzyło mi się oglądać.

Miejscowy grabarz o upiornym wyglądzie terroryzuje mieszkańców małej wioski. Pragnie znaleźć kobietę, która urodziłaby jego szatańskie dziecko. Pewny siebie, za nic ma przepowiednie starej wiedźmy, która ostrzega go, że w Dniu Umarłych poniesie on karę za swoje potworne grzechy. O północy jego dusza ma zostać zabrana do Piekła...

Takich filmów już się teraz nie robi. Mimo swoich 40 lat na karku "At Midnight I'll Take Your Soul" bije na głowę 95% współcześnie powstających horrorów (no może za wyjątkiem niektórych produkcji azjatyckich, które w chwili obecnej rządzą). Ta banda patałachów, której wydaje się że robią wielkie dzieła filmowe powinna cofnąć się o kilkadziesiąt lat wcześniej i zobaczyć jak powinien wyglądać oryginalny, atmosferyczny i przerażający horror. Na dodatek nakręcony przy minimalnym budżecie, a nie przy wielomilionowych nakładach pieniężnych, które zazwyczaj "zabijają duszę" filmu. Marins udowadnia, że jeśli ma się świetny pomysł, sporo inwencji i wyobraźnię to kasa nie stanowi żadnej przeszkody (o takich drobnostkach jak toporna sowa czy ewidentnie sztuczna czaszka w ogóle się nie pamięta). Mimo, że ten nastrojowy, czarno-biały horror opiera się głównie na dziwacznie urzekającym klimacie, połączonym z pewną dozą przemocy, to dla pełnego zrozumienia filmu i dostrzeżenia jego wartości konieczna jest jego interpretacja w odniesieniu do kultury i zwyczajów brazylijskich. Bo tak naprawdę jest to jedna z ważniejszych rzeczy, przesądzająca o tym, że "At Midnight I'll Take Your Soul" to nie tylko horror niecodzienny, ale również interesujący i na swój sposób również dość szokujący (oczywiście jeśli wziąć pod uwagę czas, kiedy został nakręcony). To właśnie jego wymowa uczyniła ten film tak kontrowersyjnym w ojczyźnie reżysera. Marins skutecznie bowiem godzi w brazylijską obyczajowość, religię, konserwatywne postawy oraz poglądy mieszkańców wioski, często ocierając się przy tym o bluźnierstwo i profanację, czego szczytowym momentem jest scena wbicia korony cierniowej z figurki Jezusa w twarz jednego z mężczyzn. Pomijając już nawet niektóre brutalne sceny (jak np. przemoc wobec kobiet), sam zuchwały monolog uwłaczający Bogu (jedno długie, nieprzerwane ujęcie), wygłaszany przez diabolicznego grabarza w scenerii trumien z błyskami piorunów i grzmotami burzy w tle, musiał wywołać ogromny szok... I czy muszę dodawać, że scena ta stanowi jeden z najlepszych momentów filmu, których nie sposób znaleźć w żadnym innym filmie gatunku (przynajmniej jeszcze się na taki nie natknąłem)? Te obrazoburcze słowa Zé do Caixão, będące wyrazem jego nihilistycznej filozofii życiowej, sączące się z ust Marinsa z niebywałą wręcz mocą, są autentycznie przeszywające, złowrogie i niezwykle przekonywujące. Cały film doskonale uzupełniają sugestywne obrazy, niepowtarzalna atmosfera oraz niebywale efektowna końcówka, stanowiąca nie tylko idealne zwieńczenie całego filmu, ale również jedno z najciekawszych zakończeń w dziejach gatunku. Nawet niektóre proste efekty czy lekko drewniane aktorstwo (za wyjątkiem głównej postaci) nie są w stanie pozbawić tego filmu niesamowitej siły i wizualnej atrakcyjności. No i oczywiście sama postać Coffin Joe (kapitalnie zresztą zagrana przez samego Marinsa)... Jeśli raz zobaczycie wizerunek tego demonicznego okrutnika-bluźniercy, ubranego w czarny płaszcz, cylinder i z długimi paznokciami oraz szatańskim błyskiem szaleństwa w oku, nieprędko wyrzucicie ten obraz z pamięci. Jestem pewien, że gdyby taka postać pojawiła się w kinie amerykańskim, to w chwili obecnej byłaby równie znana co np. Freddy Krueger.

Jeśli tylko będziecie mieli okazję zobaczyć ten film, nie wahajcie się ani chwili! "At Midnight I'll Take Your Soul" na pewno wryje się w Waszą pamięć jako jedno z niepowtarzalnych doświadczeń na polu filmowego horroru. Daję ocenę 6, bo to film jedyny w swoim rodzaju.

Ocena: 6/6

Autor: Mort