Recenzja horroru

Alucarda (Piekło)
Tytuł oryginalny:
Alucarda, la hija de las Tinieblas
Reżyseria:
Juan Lopez Moctezuma
Scenariusz:
Alexis Arroyo, Juan Lopez Moctezuma, Yolanda Lopez Moctezuma
Obsada:
Tina Romero, Susana Kamini, Claudio Brook, David Silva, Lili Garza
Kraj:
Meksyk
Rok produkcji:
1978
Czas trwania:
85 minut






"Dla mnie filmy to instrument magiczny...To droga za pomocą której kreuje inne światy" - słowa te padły z ust Juana Lopeza Moctezumy, filmowca z Meksyku, którego trzy horrory z lat 70-tych "La Mansion de la Locura", "Alucarda" i "Mary, Mary Bloody Mary" po dziś dzień cieszą się estymą wśród wielu miłośników horroru. Urodzony w 1932 roku w Meksyku Moctezuma od dziecka fascynował się kinem. Zadebiutował trzema filmami krótkometrażowymi, udzielał się także w teatrze, co doprowadziło do owocnego spotkania z awangardowym filmowcem z Chile, Alejandro Jodorowskim. Współpracował z nim przy "Fando y Lis" (1967) oraz surrealistycznym westernie "El Topo" (1970), który wyprodukował. Jego pełnometrażowym debiutem była adaptacja opowiadania Edgara Allana Poe "La Mansion de la Locura" ("The Mansion of Madness" z 1973 roku). Horror ten odniósł spory sukces zgarniając szereg nagród na festiwalach w Jugosławii, Włoszech, Szwajcarii oraz Francji. Po trzech latach przerwy Moctezuma powrócił do kina grozy realizując wampiryczną koprodukcję z Hollywood "Mary, Mary, Bloody Mary". W sierpniu 1975 roku zaczął realizować sataniczny horror "Alucarda". W latach 80-tych i 90-tych Moctezuma parę razy powrócił do filmu, ale jego późniejsze produkcje (np. "To Kill a Stranger" z 1982 roku) nie odniosły sukcesu. Zmagając się z długotrwałą chorobą reżyser zmarł na zawał serca 2 sierpnia 1995 roku w wieku 63 lat.
Jest rok 1868. Justine trafia do zakonu i dzieli pokój z tajemniczą i dziwaczną Alucardą. Obie zostają bliskimi przyjaciółkami. Pewnego dnia wędrując po okolicy dziewczęta natykają się na odpychającego wróżbitę, który ostrzega Alucardę przed kreaturami czającymi się w głębi lasu. Zapuszczając się dalej w leśne ostępy obie odkrywają stary, zrujnowany dom, w którego czeluściach znajduje się krypta. Kiedy otwierają trumnę, daje się słyszeć niepokojący hałas, który zmusza je do ucieczki. W nocy, przebywając w zakonie, Alucarda zostaje opętana przez diabelskie moce. W ich pokoju materializuje się wróżbita, nacina niewiastom piersi i zmusza do wzajemnego picia krwi. Wkrótce potem dziewczęta biorą udział w rytualnej orgii w lesie. W czasie lekcji katechizmu Justine i Alucarda zaczynają chwalić Szatana wzbudzając szok wśród zakonnic. Zaatakowany przez Alucardę w konfesjonale ojciec Lazaro zarządza przeprowadzenie egzorcyzmu. W trakcie szokującego rytuału wypędzania demona Justine umiera...
"Alucarda" to dziwaczny i surrealistyczny horror w którym aż roi się od odniesień do twórczości mentora Moctezumy, Alejandro Jodorowskiego. W filmie nie zabrakło także sporej dawki gore i nagości, co powinno przyciągnąć do niego tłumy zwolenników kina eksploatacji. Fabuła jest raczej trudna do pisania, ale niewątpliwie motywem przewodnim "Alucardy" jest demoniczne opętanie. Problem tkwi jednak w tym, co jest jego źródłem. Czy chodzi o trumnę, którą Justine i Alucarda otwierają, uwalniając zło, czy może to sprawka niecnego wróżbity (=diabła )? Brakuje mi wyjaśnienia tej kwestii, ale mniejsza z tym.
Pod względem wizualnym "Alucarda" prezentuje się stylowo i interesująco. Zwraca uwagę przede wszystkim wygląd zakonnic: ubrane są w sposób zdecydowanie nietradycyjny nosząc brudne białe suknie i dziwaczne nakrycia głowy, które powodują, iż wyglądają niczym mumie. Zdjęcia oraz inne techniczne aspekty filmu są satysfakcjonujące, co więcej, mimo że film nakręcono przy użyciu skromnych środków, wygląda ślicznie. Do omówienia pozostaje jeszcze aktorstwo, do którego nie mam specjalnych zastrzeżeń. Tina Romero zapada w pamięć jako zmagająca się z opętaniem i miotająca bluźnierstwa Alucarda, choć dość szybko zapomina o zmarłej Justine i znajduje sobie nową przyjaciółkę w osobie niewinnej Danieli. Znana ze czterech pełnometrażowych filmów Moctezumy atrakcyjna Susana Kamini ma tutaj największą rolę i wypada przyzwoicie. Ba, najlepszą sceną "Alucardy" jest moment, gdy naga Justine powstaje z wypełnionej krwią trumny i rozrywa gardło zakonnicy.
Dyskusyjny pozostaje antyreliginy charakter filmu. Moctezuma pokazuje Kościół w zdecydowanie negatywnym świetle z biczującymi się fanatycznymi zakonnicami i księdzem, który przestraszony seksualnością, przeprowadza odrażający rytuał oczyszczenia zakończony śmiercią Justine. Satanizm praktykowany przez obie niewiasty ma więcej wspólnego z praktykami pogańskimi, posiada on jednak wyraziste mankamenty. Przemiana Alucardy prowadzi ją do szaleństwa, a Justine do choroby, której źródłem jest... No właśnie co? Opętanie? Poczucie winy? Wewnętrzna walka chrześcijańskiej wiary z demonizmem? Alucarda oskarża Kościół i chrześcijaństwo, twierdzi "wierzycie w śmierć, a ja w życie", ale tak naprawdę to ona nie potrafi kontrolować swojego zachowania. Pojawia się sugestia, iż Alucarda (której imię czytane wspak brzmi Dracula z dodaniem literki "a" na końcu ) to wampir, ale prowadzi ona donikąd. Z drugiej strony, gdy doktor Oszek krytykuje ojca Lazaro i zakonnice za doprowadzenie do śmierci Justine, okazuje się, że ich diagnoza przewidująca demoniczne opętanie była prawdziwa. Nie usprawiedliwia to jednak wcale stosowania tortur w trakcie egzorcyzmu.
"Alucarda" została sklasyfikowana do popularnego w latach 70-tych i 80-tych nurtu nunsploitation. Ten unurzany we krwi, nagości i religijnej symbolice horror wydany został w 2002 roku na DVD przez niezawodne w odkopywaniu obskurnego kina grozy Mondo Macabro. Polecam go bardzo gorąco.