Recenzja horroru

Horror 1408

1408 (1408)

Tytuł oryginalny:

1408

Reżyseria:

Mikael Håfström

Scenariusz:

Matt Greenberg, Scott Alexander, Larry Karaszewski na podst. opowiadania Stephena Kinga

Obsada:

John Cusack, Mary McCormack, Jasmine Jessica Anthony, Samuel L. Jackson, Alexandra Silber

Kraj:

USA

Rok produkcji:

2007

Czas trwania:

104 minuty

Pamiętacie Johnny’ego Deppa z filmowej adaptacji opowiadania Stephena Kinga "Secret Window" z werwą grającego cynicznego pisarza prześladowanego przez tajemniczego nieznajomego w domku nad jeziorem? W "1408", najnowszej adaptacji guru amerykańskiej powieści grozy, John Cusack wciela się w postać... zgadnijcie kogo... pisarza, który izoluje się w złowieszczym pokoju hotelowym numer 1408, lecz tym razem dopada go jego przeszłość terroryzując nieszczęśnika na wiele przerażających sposobów. Bo wiecie, pokoje hotelowe potrafią oddychać złem. Czy zastanawialiście się kiedyś, wynajmując pokój, ile osób w nim umarło? Ilu samobójców powiesiło się w garderobie, podcięło sobie żyły w wannie czy wyskoczyło z okna? Czystość, sterylność takiego pomieszczenia bywa niepokojąca, zakrzepłą krew systemaycznie zmywano, a słodkawy zapach śmierci umknął na krótko po ostatnim świszczącym oddechu konającego.

Opowiadanie "1408" znalazło się w zbiorze Stephena Kinga "Everything Eventual: 14 Dark Tales" (na polskim rynku wydanym pod tytułem "Wszystko jest względne"). Wytwórnia Dimension Films zapewniła sobie prawo do ekranizacji już w 2003, ale projekt ruszył pełną parą dopiero wiosną 2006 roku, kiedy po kilku opóźnieniach związanych ze zmianami w obsadzie wreszcie rozpoczęto filmowanie. 22 czerwca 2007 roku "1408" zadebiutował w kinach w USA i odniósł niebagatelny sukces komercyjny.

Niestety nie miałem jeszcze okazji czytać opowiadania, na którym bazuje film (zapewniam Was, że czym prędzej nadrobię zaległości), ale z tego, co wiem, nie różni się ono specjalnie od filmowej ekranizacji, poza tym, że do tej ostatniej dołożono wątek eks-żony i tragicznie zmarłej córeczki. Mike Enslin (John Cusack) jest pisarzem specjalizującym się w książkach o nawiedzonych atrakcjach turystycznych. Mężczyzna po śmierci córeczki utracił wiarę we wszelkie zjawiska spirytualne oraz paranormalne i obecnie wierzy jedynie w to, co widzi na własne oczy. Demaskuje więc bezlitośnie wszelkie oszukańcze przejawy obecności nadnaturalnej/spektralnej krążąc po rozmaitych miejscach w USA. Pewnego dnia otrzymuje kartkę pocztową z mieszczącego się na Manhattanie hotelu Dolphin ze złowieszczo brzmiącym napisem na odwrocie "Nie wchodź do pokoju 1408". Jak wiadomo, ciekawość to pierwszy stopień do piekła i zaintrygowany Mike udaje się do Delfina w celu wynajęcia pokoju. Manager hotelu Gerald Olin (Samuel L. Jackson) nalega, aby trzymał się z dala od tysiąc czterysta ósemki twierdząc, że miało tam miejsce 56 ujawnionych zgonów i 22 "naturalnych" nie ujawnionych śmierci. Pomimo ostrzeżeń coraz bardziej zaintrygowany pisarz w końcu zdobywa klucz do pokoju i wkracza w jego progi. Od tego momentu owo pomieszczenie stanie się dla niego podświadomym uzewnętrznieniem każdego ukrytego lęku i każdej desperacko tłumionej winy...

"1408" to subtelny karnawał oniryczno-koszmarnych wizji i klaustrofobicznego terroru. Enslina prześladują mrożące krew w żyłach omamy rodem (jak to Mike trafnie określa) z "twórczości Franza Kafki". Pokój 1408 ma zdolność do zmiany kształtu i wymiarów, a także swojego miejsca w kontinuum czasowym. Co istotne, reżyser Mikael Håfström ("Strandvaskaren") unika krwawych scen skupiając się na budowaniu nastroju grozy, alienacji, szaleństwa i osaczenia. Niezwykle utalentowany czarnoskóry aktor Samuel L. Jackson występuje w zasadzie w roli epizodycznej, ponieważ "1408" to film jednego odtwórcy.

John Cusack. Z początku jawi się nam jako rasowy cynik tłumiący w sobie poczucie winy za śmierć córki. Kiedy otwierają się przed nim drzwi do czytającego ludzkie umysły przekaźnika strachu, pokoju 1408, zmienia się diametralnie: w psychicznie i emocjonalnie rozbity wrak człowieka. Warto zaznaczyć, iż pesymistyczne zakończenie zostało zmienione po pokazach testowych, czego rezultatem jest grana obecnie w polskich kinach wersja z happy endem. Pierwotna końcówka pojawi się jednak w dodatkach na nadchodzącym DVD. Z zaobserwowanych ciekawostek utkwiła mi w pamięci tajemnicza twarz, której złowrogie oblicze co pewien czas odbijają lustrzane powierzchnie przesyconego aurą zła pokoju. W dodatku od momentu przekroczenia przez Mike’a Enslina progu 1408 do momentu zatrzymania się zegara faktycznie mija godzina.

Konkludując, pragnę zarekomendować "1408" nie tylko fanom Stephena Kinga, ale także tym wielbicielom horroru, którzy znudzeni panoszącymi się na ekranach kin produkcjami torture porn pragną wreszcie poczuć na swoich plecach autentyczny oddech grozy. I choć opisywany tutaj film nie rezonuje aż tak sugestywnym nastrojem jak "The Shining" Stanleya Kubricka, dostarcza sporo dreszczyku emocji. Każdy z nas posiada/będzie posiadał/posiadał w swej podświadomości pokój 1408 – pomieszczenie, gdzie tkwi głęboko zakorzenione poczucie winy nie pozwalające w nocy spokojnie zasnąć. Pozwólcie, że na moje dalsze przemyślenia w tym kierunku opadnie kurtyna milczenia...

Posłuchajcie piosenki The Carpenters "We’ve Only Just Begun" tuż po seansie. Ona wyzwoli w was koszmary…

Ocena: 4+/6

Autor: Embalmer