Opis książki

If Chins Could Kill - Confessions of a B Movie Actor

Bruce Campbell

Opis książki If Chins Could Kill - Confessions of a B Movie Actor

Wydawnictwo:

L.A. Weekly Books

Rok wydania:

2002

Oprawa:

miękka

Format:

x

Język:

angielski

Ilość stron:

368

Czy jest ktoś, kto nie kojarzy Bruce’a Cambella? Trudno mi sobie wyobrazić taki przypadek, ale jeżeli jest inaczej, niech ów ignorant lepiej nie przyznaje się do tego publicznie. Przynajmniej ja na jego miejscu wolałbym nie narażać się na gniew fanów "Martwego Zła", skutki mogłyby być opłakane. W każdym razie bliżej przedstawiać amerykańskiego aktora nie muszę, więc już na samym początku odpada mi konieczność pisania, w jakich to filmach mogliśmy go oglądać. Tyle że fakt, że potrafimy jednym tchem wymienić tytuły, w których się pojawił, nie mówi nam wiele o samym człowieku, jego drodze do statusu kultowego aktora i właśnie kojarzonego przez wszystkich wizerunku wykreowanego w wyżej wymienionym klasyku. A czy ktoś zna Bruce’a Campbella lepiej niż on sam? Chyba nie, dlatego też ta autobiografia może się okazać wspaniałym kąskiem dla wszystkich jego wielbicieli.

Pierwsze co rzuca się w oko to sama okładka książki. Charakterystyczna kanciasta, wyciosana z drewna twarz ze śmiejącymi się oczami oraz przyklejonym, lekko nienaturalnym uśmiechem. Ustawiona pod takim kątem, że ktoś mógłby odnieść wrażenie, że aktor patrzy na czytelnika prześmiewczo, z góry, nie tyle z dumą, co z pewnym wywyższaniem się. Jakby chciał przyjąć pozę wielkiego hollywoodzkiego aktora... Ale to jedynie pozory, o czym przekona się każdy, kto dotrze do ostatniej kartki wyznań aktora filmów klasy B. Niby to banalne umieszczać twarz na okładce autobiografii, ale wbrew pierwszemu wrażeniu był to świetny pomysł, który bardzo mi się podobał. Bo wizerunek, który ją zdobi idealnie pasuje do charakteru człowieka, jaki się wyłania po przeczytaniu książki (co właściwie jest potwierdzeniem domysłów). A Bruce Campbell spoglądający z okładki tak naprawdę śmieje się sam z siebie, z tego że jest uważany za aktora, choć jest świadom, że to słowo chyba do końca do niego nie pasuje.

Ten dystans został przeniesiony na karty książki i jest cechą charakterystyczną stylu pisania autora. Ewidentnie widać, że Campbell dobrze się bawił przy jej tworzeniu, że była to dla niego przygoda i w dużej mierze powrót do fantastycznych czasów, w których wraz z innymi nieświadomie tworzył historię kina grozy. Opisywanie zarówno wczesnych, jak i późniejszych lat swojego życia (plus zapis współczesnych relacji z fanami) sprawiało mu dużo satysfakcji i czuć to właściwie na każdej stronie. Ale przez cały czas da się również odnieść wrażenie, że aktor niejednokrotnie zastanawia się nad faktem, że jest rozpoznawalny przez każdego fana horroru. I tak świadomość pozwala mu podejść do pisania w sposób luźny i pozbawiony pretensjonalności, co uważam za duży plus. Trzeba też jednak przyznać, że czasami tej satysfakcji z pisania było chyba troszkę w nadmiarze. Wtedy to właśnie zdarza się aktorowi zagalopować i zaserwować mniej ciekawe fragmenty. Z uwagi na to książka momentami staje się zbyt rozbudowana i jej czytanie staje się nie tyle nudne, co nieznacznie uciążliwe. Moim zdaniem, kilkanaście stron z tej autobiografii można by z powodzeniem usunąć, co nie przekreśliło by jej wartości, a czytelnikowi takiemu jak ja zaoszczędziłoby trochę czasu. Takim dość dobrym przykładem jest doklejone addendum, które stanowi relację z tournee po Ameryce, podczas którego autor podpisywał fanom pierwsze wydanie książki. O ile opis spotkania z Ellen Sandweiss, aktorką z "Martwego Zła", z którą nie widział się wiele lat, jest co najmniej interesujące, to już wynurzenia o rodzajach uścisków dłoni fanów kompletnie mnie nie zajmuje. Rozumiem, że to miało się wpisywać w lekko jajcarski styl aktora, ale dla mnie okazało się zupełnie zbędne. Bo to, że Campbell ma poczucie humoru udowodnił na kartach tej autobiografii już wcześniej i to zdecydowanie lepiej. Nie jest to jakiś dość poważny mankament, który przekreślałby całość, ale gdyby ograniczyć książkę o kilkanaście stron, wszystkim wyszłoby to na dobre.

Dla fanów horroru z pewnością najważniejsza okaże się część poświęcona "Martwemu Złu" i innym filmom gatunku, w których Campbell miał okazję wystąpić. O ile o większości obrazów autor jedynie wspomina (co z uwagi na ich ilość czy też epizodyczne występy wydaje się być w sumie zrozumiałe) to kilkanaście stron poświęcone "The Evil Dead" to naprawdę fascynujący obraz pracy, jaką włożono w powstanie filmu. I to zarówno na etapie zbierania środków, przygotowywania się do realizacji, samego kręcenia, jak i późniejszej promocji obrazu. Znajdziemy tu nie tylko wrażenia, jakie towarzyszyły twórcom, czy opis sytuacji, z którymi musieli sobie poradzić dysponując praktycznie zerowymi funduszami, ale również ciekawe ilustracje przedstawiające ówczesny warsztat młodych entuzjastów kina. Jest to zdecydowanie najlepsza część książki i jeśli komuś nie chce czytać się całości, może z powodzeniem sięgnąć po te kilka rozdziałów dotyczących tego niewątpliwego klasyka grozy.

Oczywiście aktor nie ograniczał się jedynie do grania w horrorach. Stąd znajdziemy tu również opisy filmów czy seriali, które niekoniecznie pozostają w kręgu zainteresowania fanów gatunku ("Xena"). Jestem w stanie to przeżyć, bo interesowało mnie wszystko, co dotyczy kariery aktora, ale jak dla mnie dużym rozczarowaniem pozostaje sposób, w jaki potraktował okres, w którym powstawało "Martwe Zło 2". Rozumiem, że nie jest to książka traktująca o kulisach produkcji poszczególnych filmów, że ma stanowić jedynie opis kolei życia autora, ale wydaje się nieco dziwne, że tak ważny w karierze Campbella tytuł został potraktowany w tak minimalistyczny sposób. Zaledwie kilka stron odnośnie tego, jak doszło do powstania sequelu jednego z najważniejszych filmów grozy w dziejach i co towarzyszyło jego kręceniu to zbyt skromny wkład. Tak jakby aktor w pełni świadomie i za wszelką cenę starał się ominąć ten temat dając do zrozumienia, że są inne ciekawsze wydarzenia w jego życiu. Jakby chciał pokazać, że na jego karierę warto też spojrzeć nie tylko pod kątem horrorów, w jakich się pojawiał. To być może tłumaczy szersze spojrzenie na takie filmy jak "Crimewave", choć dla mnie osobiście – choć nie należę do fanów "Evil Dead 2" – jest to co najmniej zastanawiające.

Jedną z zalet książki jest również ciekawa forma, w jakiej została zaprezentowana. Nie jest to tylko i wyłącznie kilkaset stron wypełnionych po brzegi drukiem. Oprócz tekstu oraz standardowych w takich pozycjach zdjęciach (z planu filmów, z albumu rodzinnego itd.) mamy jeszcze kilka dodatków, które uatrakcyjniają całość i pozwalają na chwilę oderwać wzrok od literek. I tak mamy okazję przeczytać kilka ilustrowanych wstawek dotyczących na przykład kulisów produkcji. Dla początkujących twórców filmów, część z nich może być nie do przecenienia z praktycznego punktu widzenia. Mnie osobiście najbardziej przypadł do gustu przepis na sztuczną krew. Oprócz tego znajdziemy też liczną korespondencję od fanów, którzy, jak widać zresztą podczas całej lektury, są traktowani w tej książce w sposób szczególny.

Bo to właśnie dla nich Bruce Campbell napisał tę książkę. Wie bowiem, że gdyby nie ich uwielbienie nigdy nie dotarłby tam, gdzie jest, nigdy nie stałby się tym, kim jest. Autentycznie kultową postacią. Dlatego też, jeśli należysz do grona jego wielbicieli, zapewne "If Chins Could Kill" już dawno leży przeczytana na półce. Jeśli jednak nie masz żadnego ołtarzyka ze zdjęciem aktora, a będziesz miał okazję zapoznać się z tą autobiografią, możesz śmiało pochylić się nad lekturą. To dobra okazja, aby poznać bliżej życie i karierę aktora, a przynajmniej zajrzeć za kulisy "Martwego Zła" czy "Darkmana". W najgorszym wypadku pozostaje przeczytanie najdziwniejszego wstępu do książki autobiograficznej, z jakim kiedykolwiek się spotkałem.

Autor: Mort